Wyniki: piłka nożna, klasa O Dębica: Lechia z Ikarusem na remis

mjastrzeb
Pojedynek w Tuszowie Narodowym mógł się podobać. Emocji nie brakowało. Na zdj. Interweniuje Dawid Polak bramkarz Ikarusa.
Pojedynek w Tuszowie Narodowym mógł się podobać. Emocji nie brakowało. Na zdj. Interweniuje Dawid Polak bramkarz Ikarusa. Tomasz Leyko
Mecz lidera z wiceliderem mógł się podobać. Obie ekipy zagrały jak na czołówkę przystało. Remis nikogo nie krzywdzi i spowoduje, że sprawa awansu jest ciągle otwarta.

Sokół Kolbuszowa - Start Wola Mielecka

IKARUS TUSZÓW NARODOWY - LECHIA SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI 2-2 (0-1)

BRAMKI: S. Foltak (72), Potwora (90+2, samobójczy) - Idzik (24), Pazdan (70)

IKARUS: Polak - Tylski, Dudajek, Wielgosiński, Świst, Szady (87. Kosiński), Gera (75. Wójciak), Maziarz, S. Foltak, Dopart, Zabrzeński (42. Hadam).

LECHIA: Chmiel - Doroba, Ciskał, Zawisza, Godek (83. Rogóż), Frankiewicz, Branas (90. Przybek), Potwora, Duduś (57. Magdoń), Idzik (60. Rumak), Pazdan.

SĘDZIOWALI: Dominik Wołowiec, Mateusz Mastaj, Jakub Koza (Dębica)
ŻÓŁTE KARTKI: MAziarz - Pazdan, Godek; CZERWONA KARTKA: Potwora (90+2 uderzenie rywala bez piłki). WIDZÓW 400

Po pierwszych minutach wydawało się, że to gospodarze będą nadawać ton wydarzeniom na boisku. Szybko jednak goście dali sygnał, że nie przyjechali się bronić.

Najpierw Idzik przestrzelił z ostrego kąta, by w 35 minucie wykorzystać dokładne podanie Branasa z lewej strony i głową pokonać Polaka. Inna sprawa, że bramkarz gospodarzy zaspał na linii nie wychodząc do centry. W odpowiedzi z bliska w światło bramki nie trafił Zabrzeński.

Po przerwie Ikarus jeszcze bardziej się otworzył, co dawało okazję do kontr sędziszowianom. Już kilka minut po przerwie z szansy nie skorzystał Godek, a w 67 minucie Pazdan w sobie tylko wiadomy sposób nie trafił do pustej bramki z 5 metrów.

Za moment Polak musiał dalekim wybiegiem ratować się przed kolejną kontrą, ale przy następnym starciu z Pazdanem już przegrał i było 0-2. Wydawało się, że jest po meczu, ale sprowadzony ze Złotniczanki Sławomir Foltak szybko przywrócił stan sprzed kilku minut.

Ikarus cisnął, ale w zdobyciu gola pomogli mu rywale, a swój dramat przeżywał w tym meczu Kamil Potwora. W doliczonym czasie tak niefortunnie interweniował, że zaskoczył własnego bramkarza, który również był źle ustawiony i piłka wpadła mu za kołnierz.

Potwora swoją złość wyładował na jednym z przeciwników. Publiczność zawrzała, a emocje spotęgował arbiter, któremu czerwony kartonik zablokował się w kieszonce i dość długo trwało zanim pokazał go winowajcy. Inna sprawa, że trudne spotkanie gwizdał przyzwoicie.

SOKÓŁ KOLBUSZOWA DOLNA - START WOLA MIELECKA 0-0

SOKÓŁ: Mazurek - Lorenc (81. D. Pik), Kulig (46. Wilk), Pączek, Terlaga - Urban, Frankiewicz, Grabiec, Weryński (78. P. Karkut) - Serafin, Michałek.

START: Galary - Jaworski, Cisło, Pancerz, Muryjas - Bańka, Gozdek, Bierzyński, Pietras (71. Ł. Siembab) - Cyganowski (88. Kowalik), Ogorzałek (49. Trzpis).

SĘDZIOWALI Paweł Wałęga oraz Jacek Lesiak i Jan Gawle (Dębica). ŻÓŁTE KARTKI: Lorenc - Pancerz, Pietras, Gozdek. WIDZÓW 200.

Pierwsza połowa była nudnym widowiskiem, oba zespoły nastawiły się na obronę własnej bramki i wstrzeliwanie piłek w połowę rywala. Co prawda do siatki Sokoła trafił grający trener gości - Jacek Cyganowski, ale był wtedy na spalonym. Po drugiej stronie jedyną okazję zmarnował Serafin. Niecelnie uderzał głową po dośrodkowaniu Weryńskiego.

Po zmianie stron więcej z gry mieli miejscowi, ale w dużych opałach Adrian Galary (do niedawna junior Stali Mielec) nie był. Walczył Michałek (później cofnięty do pomocy), robił co mógł Serafin, ale Sokołowi brakowało ofensywnie usposobionego pomocnika, który "pociągnąłby" grę.

Bliżej gola był Start. Najpierw po dograniu Trzpisa minimalnie obok słupka uderzył Cyganowski. "Setkę" zmarnował Krystian Bierzyński, który z 7 metrów nie umiał oddać skutecznego strzału.

- Pozostaje niedosyt, bo u siebie remis nas nie satysfakcjonuje. Brakowało Chmielowca (kartki) i Golonki (kontuzja) - mówił Tomasz Pączek, stoper Sokoła.

- Po odejściu Grześka Bierzyńskiego (poszedł do Zaczernia - przyp. red.) mamy mniejsza siłę w ataku, ale i tak mogliśmy to wygrać. Dwa razy byliśmy blisko, trzeba było coś trafić, choć remis tu nie jest tragedią - tłumaczył Tomasz Gozdek, pomocnik Startu.

BRZEŹNICA - KASKADA KAMIONKA 0-3 (0-2)
BRAMKI: Świątek 2 (21, 58), G. Świder (18).

BRZEŹNICA: Miś - Jezuit (67. Dybowski), D. Porzuczek, Żarnowski, Bielatowicz, Pacocha (75. Giełbaga), K. Porzuczek, Krzystyniak, Kulig, Hodur (54. Różak), Sala (67. Karaś).

KASKADA: Grzesiak - A. Ochab, Rudny (87. Majka), W. Borek, G. Świder (81. P. Świder), Zięba, M. Borek, Gniewek (35. Furtak), D. Ochab, Świątek, Szalwa.

SĘDZIOWALI Mirosław Wąchadło oraz Grzegorz Kardyś i Radosław Pryga (Mielec). ŻÓŁTE KARTKI: Kulig - D. Ochab. WIDZÓW 150.

Gospodarze kontynuują fatalną passę porażek. Na wiosnę to druga, ale licząc rundę jesienną, aż siódma z kolei. Goście szybko objęli prowadzenie, co zmusiło miejscowych do odkrycia się, a z tego nic dobrego nie wyszło. - Najgroźniejszy strzał oddaliśmy, niestety, do własnej bramki.

Żarnowski wybijał piłkę, a ta szła pod poprzeczkę. Miś cudem ją obronił - przyznał Andrzej Bielatowicz, prezes Brzeźnicy.

Gra gospodarzy może nie była aż tak zła jak wynik, ale brzeźniczanie wciąż mają problem z wykończeniem akcji. Zwykle brakuje im ostatniego podania albo kiedy już ono jest, jego adresat zbyt długo zwleka z oddaniem strzału.

BRZOSTOWIANKA BRZOSTEK - ZŁOTNICZANKA ZŁOTNIKI 2-0 (1-0)
BRAMKI: Czekaj (27), Kurcz (80).

BRZOSTOWIANKA: Mroczek - Florek, Wereszczyński, Winiarski, Staniszewski, M. Krajewski (70. Porębski), Kurcz, Czekaj (80. Pezda), Ryndak, Juszkiewicz, D. Krajewski.

ZŁOTNICZANKA: Wardzała - Dąbek, Kuroń, Źródło, Skwara, Krężel, Chybicki, Gumienny, Ciejka, Bator (73. Duszkiewicz), Deptuła (73. Kokoszka).

Trener miejscowych uczulał przed meczem swoich podopiecznych, by ci atakowali od pierwszych minut spotkania. Piłkarze starali się wypełniać te zalecenia, a wymierny efekt przyszedł po prawie pół godzinie gry. Wtedy gospodarze wywalczyli rzut wolny, a Rafał Czekaj zamienił go na bramkę.

Przyjezdni też mieli swoje szanse, najlepszą wtedy, kiedy duży błąd popełnili środkowi obrońcy Brzostowianki. Miejscowych uratował jednak bramkarz. Z kolei Złotniczankę raz od utarty gola uchroniła poprzeczka.

POZOSTAŁE WYNIKI: Raniżovia Raniżów - Zryw Dzikowiec 2-1 (0-0) Rochecki 2 (56, 86-karny) - Siębor (78), Tempo Cmolas - Chemik Pustków 2-0 (1-0) Wit (1), Wójciak (90), Stal II Mielec - Pogórze Wielopole Skrzyńskie 3-1 (1-0) Soboń (45), B. Radłowski 2 (52, 69) - Śledziona (75). Mecz LKS Nagoszyn - Czarnovia Czarna został przerwany w II połowie przy stanie 0-1 po wtargnięciu na boisko kibiców gości. Czarnovia prowadziła od 25 minuty po strzale Falarza. Wcześniej arbiter przerwał na chwilę spotkanie w 66 min.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie