Wysłuchaliśmy Twojej pieśni

Małgorzata Froń
I Breakout Festiwal - poświęcony pamięci Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy - za nami
I Breakout Festiwal - poświęcony pamięci Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy - za nami Krzysztof Lokaj
Ludzie słuchali, śpiewali i płakali. Tak działała na nich ta muzyka. A może wspominali młodość...

Wtorek, godzina 19. Hala widowiskowa na Podpromiu wypełniona fanami Tadeusza Nalepy, Miry Kubasińskiej i zespołu Breakout. Na ciemnej scenie mikrofon i gitara oparta o statyw. Słychać pierwsze dźwięki. Publiczność wstrzymuje oddech. Zapada cisza. Po chwili wybuchają gromkie oklaski. Fotografie Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy pojawiają się na telebimach. Z głośników płynie utwór "Czarno-czarny film". To jedyna piosenka, którą nagrali razem, tylko we dwoje. Tak rozpoczyna się I Breakout Festiwal.

Na festiwalu wystąpią wielkie nazwiska. Przyjechali do Rzeszowa, żeby oddać hołd wielkiemu muzykowi. Artur Gadowski, Kasia Kowalska, Ewa Bem, Maciej Maleńczuk, Paweł Kukiz, zespół Perfect... A wśród nich Piotr Nalepa, syn Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy.

Gdybyś kochał, hej!

- Gdybyś kochał, hej - śpiewa Kasia Kowalska. Burza braw. A potem: "Poszłabym za Tobą" i "W co mam wierzyć". To najpopularniejsze utwory, które śpiewała Mira. Trudno się dziwić, że z Kasią śpiewa cała sala.

- Pierwszy raz widzę Kasię na żywo - mówi do chłopaka młoda dziewczyna. - Nie miałam pojęcia, że ona ma taki mocny głos.

- Fajnie, ale zobaczysz jak wyjdzie Dżem. To dopiero będzie czad - odpowiada długowłosy młodzian.

Na scenę po kolei wychodzą: Ewa Bem, Maciej Maleńczuk i Perfekt. Grzegorz Markowski śpiewa "Modlitwę". To właśnie słowa "Modlitwy" są mottem festiwalu - "Wysłuchaj mojej pieśni Panie". Pan zapewne wysłuchał, tak samo jak wysłuchała publiczność, którą Markowski zaraził magnetyzmem i mistrzowską interpretacją.
Niektórzy ukradkiem ocierają łzy.

Oni przecież z Rzeszowa

W czasie przerwy komentarze:
- Super koncert.

- Ale Maleńczuk strasznie chudy - szeptają koleżanki.- Myślałam, że padnę z wrażenia, jak go zobaczyłam. Dobrze, że siedzimy z przodu, bo dobrze widać.

- Mnie się Markowski strasznie podoba. I ekstra śpiewa, chociaż już ma pewnie z 50 lat.

- Wiesz, taka starsza laska obok mnie siedziała, i jak Grzesiek Markowski śpiewał "Wysłuchaj mojej pieśni Panie", to ona normalnie łzy wycierała. I wszystkie słowa zna na pamięć. Cały czas śpiewa z artystami.

- Może znała Tadeusza albo Mirę? Oni przecież z Rzeszowa byli.

W korytarzu stoi dwóch młodych chłopaków, pilnują porządku: - Wiecie kto to był Nalepa? - pytam.

- Nie za bardzo, to nie nasza bajka, za młodzi jesteśmy - mówi jeden.

- Ale Pefekt nieźle nabijał. Na próbie słyszałem Dżem. Super. On wystąpi w drugiej części. A Nalepa niezłe miał kawałki. To fajnie, że jest ktoś z Rzeszowa, kogo wszyscy znają.

Po ten księżyc złoty

Na widowni ponad dwa tysiące ludzi. Zresztą jakie to ma znaczenie, ilu ich jest. Znaczenie ma muzyka.

Na scenie rzeszowski zespół 1984, a po nim laureat I Breakout Festiwal - zespół Haratacze. Przed koncertem specjalna komisja przesłuchała nagrania ponad trzydziestu podkarpackich zespołów. Najbardziej przypadli jej do gustu właśnie Haratcze. Na koniec swojego występu, razem z Pawłem Kukizem, śpiewają "Po ten księżyc złoty".

- To taki rodzaj pastiszu - mówi konferansjer i organizator festiwalu Tomasz Paulukiewicz. - Tadeusz śpiewał go z lekkim przymrużeniem oka. Jakby chciał przypomnieć publiczności, że zaczynał w knajpie, grając właśnie takie kawałki. Nigdy zresztą się tego nie wstydził.

"Po ten księżyc złoty" rozgrzewa publiczność. Niektórzy zaczynają tańczyć, pomiędzy przejściami.

Całowałam się z tobą

Wychodzi Paweł Kukiz. Śpiewa: "Takie moje miasto jest". A potem padają pierwsze akordy kolejnego utworu.

- O, Jezu. To przecież "Anna" - mówi ściszonym głosem siedząca przede mną kobieta. - Kocham ten utwór.

- "Nie mów nic..." - śpiewa Kukiz. - Na sali oklaski. Część widowni wstaje, unosi ręce w górę, ręce zaczynają falować. Słychać pojedyncze głosy z widowni. Refren śpiewają już wszyscy. Po ostatnich akordach publiczność domaga się bisu. Kukiz wraca na scenę. I znów "Anna".

- Ale Kukiz potrafi śpiewać! Aż się popłakałam - starsza kobieta odwraca się w moją stronę. - To piosenka mojej młodości. Kultowa. Ja się przy niej po raz pierwszy całowałam.

- Całowałaś się? Z kim - dopytuje jej partner.

- Jak to z kim. Z Tobą. Nie pamiętasz?

Naszą rozmowę przerywa aplauz na widowni. Wychodzi Dżem.

Kiedy byłem małym chłopcem

Ten występ szczególnie podoba się młodszej części publiczności. Młodzi objęci ludzie tańczą w rytm muzyki kolejnych utworów. Do zespołu dołącza Józef Skrzek. Śpiewa "Co się stało kwiatom" i "Jedź ostrożnie, nie popędzaj kół". Kończy utworem "Kiedy byłem małym chłopcem".

To już jest finał. Na scenę wychodzą pozostali artyści. Wtem zamieszanie. W momencie, kiedy swoją partię zaczyna Maleńczuk, razem z nim śpiewa lider Harataczy. Maleńczuk wyraźnie zdenerwowany popycha rzeszowskiego muzyka, a potem schodzi ze sceny. Za nim Kukiz.

Ostre "Hej!" kończy koncert. Oklaski, oklaski, oklaski.

Ja ich widziałam

Małżeństwo, z którym rozmawiałam w trakcie występu Kukiza, stoi przy wejściu. Czarnowłosa dziewczyna i chłopak z gitarą. Jakby chcieli z kimś porozmawiać. Podchodzę.

- Ja też uroniłam łzę przy "Annie" - przyznaję.

- A wie pani, że ja raz jeden widziałam zespół Breakout. To było gdzieś na początku lat siedemdziesiątych. Oni już byli znani. Szłam z koleżankami ze szkoły ulicą 3 Maja. Nagle ich zobaczyłyśmy. W oczy rzucała się szczególnie Mira Kubasińska. Miała taki długi skórzany, niebieski płaszcz i buty z cholewkami. Oniemiałam. Wyglądała zjawiskowo. Młoda, piękna, cudownie ubrana. Jak kwiat na szarej, komunistycznej ulicy. Weszli do kawiarni "Kosmos". A my tak stałyśmy na tej ulicy z rozdziawionymi gębami. Pamiętam, obiecałam sobie, że kiedyś kupię taki płaszcz. Kupiłam, wiele lat później. Co prawda nie skórzany, tylko ze skaju, ale kupiłam. Mam też chyba wszystkie płyty zespołu. Żałuję, że nikt nie zaśpiewał "Wyspy", ale może na kolejnym festiwalu ją usłyszę. Bo jak doczekam, to na pewno przyjdę.

***

Plac wokół hali pustoszeje. Idę w środku nocy aleją w stronę miasta. W uszach mam muzykę, a przed oczami wysoką, czarnowłosą dziewczynę w skórzanym płaszczu. Obok niej długowłosy chłopak z gitarą.

Wracają z koncertu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie