Z głową w chmurach

Ewa Gorczyca
Na mistrzostwach w Krośnie latał balonem z symbolem graficznym: kciuk podniesiony w górę. Taki sam gest - jest OK. - zrobił, gdy wystartował do rekordowego lotu w rodzimym Białymstoku. Nikt wcześniej w Polsce nie wzbił się balonem tak wysoko, prawie 10 kilometrów nad ziemię.

Andrzej Ćwikła będąc studentem marzył, żeby "mieć własne skrzydła". Chłopaków z II roku pedagogiki nie bardzo absorbowały studia. Ciągle ktoś rzucał pomysły: może wyprawa konna, a może podróż "maluchem" dookoła świata, a może... zbudować własny balon.
- Mieliśmy ambicje kontynuować tradycje sportu przedwojennego. Polska była wówczas potęgą w baloniarstwie - Hynek i Burzyński na balonie gazowym w 1938 r. wygrali Puchar Gordon-Benetta, światowe zawody w lotach na odległość. 50 lat później Ćwikła z kolegami pierwsi w Polsce samodzielnie zbudowali "gazowiec". Można było przelecieć nim nawet 2 tys. kilometrów. - To zupełnie co innego niż dzisiejsze "krótkodystansowe" balony na ogrzane powietrze - wzdycha Ćwikła. I cisza w gondoli, a nie huk kilkudziesięciu decybeli włączonego palnika współczesnych "grzańców".
Zbudowanie balonu w Polsce Ludowej było ciężkim przedsięwzięciem - wspomina Ćwikła. Ani dostępu do informacji, ani materiałów. Plany, szczątkowe, zdobyli docierając do ludzi, którzy przed wojną budowali balony. - Byliśmy zupełnymi laikami - przyznaje Ćwikła. - Wieść o naszym nieco szalonym pomyśle rozniosła się po akademiku. Dołączyli do nas kolejni koledzy, stworzyliśmy studencki klub balonowy.

Gumowanie za flaszkę

[obrazek2]Tygodniami jeździł w poszukiwaniu części. Materiał na czaszę produkował jeden zakład w Polsce i był tylko dla wojska. Kupili tysiąc metrów zwykłej bawełny i pojechali do grudziądzkiego Stomilu, żeby zagumować. Ale zakład miał swoje plany produkcyjne i nawet nie chciał słyszeć o studenckich fanaberiach. Założyli więc brygadę pracy socjalistycznej, żeby to załatwić, chodzili na narady, i też nic nie dało. Wreszcie Andrzej Ćwikła wpadł na pomysł: ubrał się w biały fartuch, przemknął cichcem na "gumiarnię". Rozmowa była krótka: - Przynieście tu po południu te tysiąc metrów szmaty i flaszkę, to wam zagumuję raz dwa - powiedział pan majster Bolek.
Z zagumowanego materiału wykrawali przez kilka miesięcy 440 kawałków, do zszycia namówili dziewczyny z Bielpo, zakładów szyjących pościel. Stalową rurę bez szwów, dziś dostępną w każdej hurtowni, dało się kupić tylko na Śląsku. Żeby ją wygiąć w obręcz nośną, trzeba było przetransportować 30 km z Katowic do Gliwic. Dziesięciometrową rurę Andrzej woził z dziewczyną (dzisiejszą żoną) tramwajami, otwierając wszystkie możliwe okna i "przestawiając" pasażerów.
Zadebiutowali z balonem festiwalu Młodzieży Studenckiej na Kubie. Przypadkowo: Andrzej zobaczył plakat z aerostatem w tle. Poszedł do Ambasady Kubańskiej. Ambasador stwierdził: u nas latać balonem nie można, bo na Kubie nie ma gazu. Ćwikła skoczył do najbliższej księgarni, kupił atlas i i pokazał: gaz jest. Pomysł został kupiony. Jeszcze tylko trzeba było sprawdzić, czy kosz z wietnamskiej trzciny (umiał je wyplatać w Polsce tylko jeden człowiek) da się upchnąć do samolotu TU 154. - Wprawdzie zostało tylko 5 cm prześwitu, ale gondola się w luku bagażowym zmieściła.

Lądowanie w wodzie

Kubańczycy, organizatorzy festiwalu, wyznaczyli balonowej załodze z Polski ścisłą trasę przelotu. - Myśleli, że można sterować jak samolotem. No i wystartowaliśmy z Hawany, ale powiało nas prosto na Florydę. Mogli nas zestrzelić, trzeba było się wodować - śmieje się Ćwikła.
Dzięki balonom objeździł kawał świata, startował w Japonii, w Australii, w Izraelu latał nad pustynią. Dziś Andrzej Ćwikła ma swój własny balon, prawie sześćset wylatanych w powietrzu godzin i rekord Polski w locie balonem na wysokość.

Dotknąć cirrusów

W górze zaskoczyć może wiele rzeczy, natura jest trudno przewidywalna. Było na przykład tak. Na wysokości 8,5 tys. metrów nagle huk palników zmienia się w cichy syk. Oba gasną: za mało tlenu. Nie pomagają kolejne próby zapalenia ognia. Zapalniczki zapasowe nie działają. Balon leci w dół jak kamień: dwa razy szybciej niż wynosi dopuszczalna prędkość opadania. - Mieliśmy spadochrony, ale ja miałem zaufanie do balonu. Najważniejsze, to nie dopuścić, żeby gondola zaczęła się obracać wokół osi, wtedy czasza zwija się w sznureczek.
Na 5,5 tysiąca pojawił się tlen, palniki zadziałały. - Znowu idziemy w górę. Robi się coraz zimniej. Loty dokoła świata odbywają w zamkniętej kapsule, my byliśmy w otwartej gondoli - wspomina Ćwikła.
Mróz, mimo rękawiczek krew odpływa z dłoni, w czubkach palców zbiera się azot. Balon wchodzi w lodowe chmury, dotyka cirrusów, białych, pierzastych, jedwabiście błyszczących. Przeraźliwy chłód, minus 50 stopni Celsjusza. Oddechy stają się częstsze i krótsze, ruchy w gondoli kosztują dużo wysiłku. Zmęczenie i lekkie zawroty głowy zaczynają coraz bardziej doskwierać. Wskazówki wysokościomierza zatrzymują się na 9859 metrach. Jest rekord! - Pięć kilometrów od ziemi wreszcie pijemy w koszu gorącą herbatę, dosładzamy się czekoladowymi cukierkami.
Andrzej Ćwikła zarabia na swoją pasję robiąc to, od czego zaczynał swoją przygodę z aerostatami prawie 30 lat temu: produkuje balony. Z innymi baloniarzami założył firmę, ale nie dla niego garnitur, krawat i fotel za biurkiem. Ciągle ciągnie go w górę. Teraz przygotowuje się do wyprawy naukowej w Afryce, pod patronatem National Geografic. To będzie połączenie trzech żywiołów: ziemi, powietrza i wody - mówi.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3