NOWINY24
    POLECAMY

    Polecamy Twojej uwadze

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Polecamy Twojej uwadze

    • Czy takie zimy to już przeszłość? [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]
    • Najwyższa emerytura w Jaśle. Trudno uwierzyć w kwotę
    • Studniówki 2020. Najciekawsze sukienki

    Z outsiderem nikt się nie liczy

    Z outsiderem nikt się nie liczy

    MIECZYSŁAW NYCZEK

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Prof. dr hab. JAN ŁOPUSKI, ur. w 1917 r. w Strzegocicach (gmina Pilzno, pow. dębicki), b. oficer Armii Krajowej, więzień sowieckich łagrów, żołnierz

    <B>Prof. dr hab. JAN ŁOPUSKI</b>, ur. w 1917 r. w Strzegocicach (gmina Pilzno, pow. dębicki), b. oficer Armii Krajowej, więzień sowieckich łagrów, żołnierz II Korpusu Polskiego gen. Andersa; do Polski powrócił w 1947 r. Wybitny znawca prawa morskiego i ubezpieczniowego, b. wykładowca i dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, obecnie na emeryturze. Mieszka w Gdyni. Honorowy Obywatel Miasta Rzeszowa. Autor książki "Losy Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie (sierpień-grudzień 1944)", wyd. przez Editions Spotkania. 21 bm., na zaproszenie Wszechnicy Przemyskiej, gościł w PWSZ w Przemyślu. ©NORBERT ZIĘTAL

    Rozmowa z prof. dr. hab. JANEM ŁOPUSKIM, prawnikiem i kombatantem: - Tu broszurka: "Tak dla Polski", tam ulotka namawiająca: "Powiedz >>nie<< Unii Europejskiej"... Czy pan profesor bierze do ręki taką "bibułę"?
    Prof. dr hab. JAN ŁOPUSKI, ur. w 1917 r. w Strzegocicach (gmina Pilzno, pow. dębicki), b. oficer Armii Krajowej, więzień sowieckich łagrów, żołnierz

    <B>Prof. dr hab. JAN ŁOPUSKI</b>, ur. w 1917 r. w Strzegocicach (gmina Pilzno, pow. dębicki), b. oficer Armii Krajowej, więzień sowieckich łagrów, żołnierz II Korpusu Polskiego gen. Andersa; do Polski powrócił w 1947 r. Wybitny znawca prawa morskiego i ubezpieczniowego, b. wykładowca i dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, obecnie na emeryturze. Mieszka w Gdyni. Honorowy Obywatel Miasta Rzeszowa. Autor książki "Losy Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie (sierpień-grudzień 1944)", wyd. przez Editions Spotkania. 21 bm., na zaproszenie Wszechnicy Przemyskiej, gościł w PWSZ w Przemyślu. ©NORBERT ZIĘTAL

    - Nie czytam ani jednej, ani drugiej, ponieważ mam wyrobione zdanie, co mam zrobić, jak będzie referendum.

    - Jakie zdanie?

    - Ja jestem oczywiście za wejściem do Unii.

    - Nie przemawiają do pana argumenty przeciwników wstąpienia Polski do Unii?

    - Nie, te ich argumenty są dla mnie zupełnie nieprzekonywujące. Stoimy przed wielką historyczną szansą. I nie wolno nam jej nie wykorzystać.

    - Niektórzy nas straszą widmem utraty tożsamości narodowej po mariażu z Unią.
    Nie obawia się pan tego?

    - Ja trochę podróżowałem po Europie i widziałem te kraje, które się dawno zjednoczyły. Żaden z nich swojej tożsamości nie stracił. Anglicy są Anglikami, Francuzi Francuzami, Duńczycy Duńczykami. Wszyscy są dumni ze swego kraju. Są do niego przywiązani. Cenią sobie miejscową kulturę, obyczaje.

    - A jakich argumentów użyłby pan, aby przekonać eurosceptyka do głosowania "za"?

    - Dla mnie argument jest dosyć prosty: nie możemy pozostać sami. Wobec tego musielibyśmy się zjednoczyć z kimś innym, próbować integracji w jakimś innym układzie niż Unia Europejska. A ja tego innego układu nie widzę. Widzę tylko jedyny układ, z którym powinniśmy się zintegrować. To jest Unia Europejska.

    - Dlaczego?

    - Jesteśmy Europejczykami, dziedzicami tej samej kultury, tej samej cywilizacji. I nasze miejsce jest właśnie w Unii Europejskiej, a nie gdzie indziej. Inaczej nastąpiłoby - że tak powiem - przesunięcie Polski na wschód. A tego ja bym nikomu nie życzył - ani sobie, ani swoim dzieciom czy wnukom.

    - Kto bardziej skorzysta na integracji - powiększona Unia, czy Polska jako państwo członkowskie?

    - My wchodzimy do Unii jako partner ekonomicznie słaby. Ale z drugiej strony - otwieramy nasz rynek, wobec czego jesteśmy również atrakcyjni dla nich. Naturalnie Polska będzie korzystać z tego, co oni mogą nam dać i co już dali wszystkim innym krajom, które tam weszły. I nie widzę, żeby któryś z nich chciał odejść od UE. Wszyscy uważają, że to jest rozwiązanie, które daje im największą szansę i najlepszą przyszłość.

    - A co my mamy do zaoferowania Europie?

    - Polska przetrwała okres zaborów dzięki swojej bardzo wysokiej kulturze. I ta kultura jest naszym wielkim bogactwem narodowym. My tę kulturę Europie damy. To będzie nasz bardzo duży wkład. Poza tym, mamy za sobą historię ciekawą i długą, bohaterską nawet w pewnym okresie. To też jest powód do naszej dumy. Niech ta Europa się czegoś dowie o naszej historii. I jeszcze jedna rzecz; my byliśmy dotychczas nieznani dla Europy. Jak pan porozmawia z Francuzami, z Anglikami, to oni o tej Polsce nie za wiele wiedzą. Przez to, że my się zintegrujemy, oni będą się musieli czegoś dowiedzieć o Polsce. Tym samym inna będzie nasza pozycja niż pozycja outsidera, który jest na zewnątrz i z którym nikt się nie liczy. Będziemy w rodzinie. I w tej rodzinie będzie nam się chyba lepiej powodzić niż gdybyśmy byli na zewnątrz.

    - Za naszą integracją z Unią opowiada się Jan Paweł II. Czy, pańskim zdaniem, słowa Ojca Świętego wypowiedziane 19 maja trafią do świadomości Polaków?

    - Mogę tylko powiedzieć, że powinny. Absolutnie powinny.

    - Czy pan profesor jest spokojny o wynik referendum i o frekwencję?

    - O frekwencję to spokojny nie jestem. A o wynik jestem spokojny.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo