Z powodu zagrożenia osuwiskiem, rodzina z Wiśniowej musi opuścić dom

Wojciech Tatara
Zbigniewa i Halinę Mędygrał, oprócz wyprowadzki z własnego domu, czeka jeszcze batalia o odszkodowanie z ubezpieczycielem
Zbigniewa i Halinę Mędygrał, oprócz wyprowadzki z własnego domu, czeka jeszcze batalia o odszkodowanie z ubezpieczycielem K.Łokaj
Udostępnij:
6-osobowa rodzina Mędygrałów z Wiśniowej, w gm. Iwierzyce, nie ma prawa mieszkać w budynku, który stoi na osuwisku. Nie mają się gdzie podziać, a za 10 tys. złotych, które proponuje PZU, niewiele można zdziałać

Rodzina Zbigniewa i Haliny Mędygrałów mieszka wraz z trójką dzieci i mamą pana Zbigniewa w domu mieszkalnym w Wiśniowej, w gminie Iwierzyce. Przez lata był to dla nich bezpieczny zakątek. Ale pewnego dnia usłyszeli, że muszą opuścić rodzinny dom. Ściany budynku pękają, bo gospodarstwo Mędygrałów znajduje się na terenie osuwiskowym. Nie mają gdzie mieszkać, a jakby mało było nieszczęść, ubezpieczyciel na razie nie spieszy się z wypłatą odszkodowania za ich dobytek. Zaoferował im jedynie 10 450,40 zł.

Małe pęknięcia - duże kłopoty

Problemy Mędygrałów rozpoczęły się pod koniec zeszłego roku, kiedy na oborze i domu mieszkalnym zauważyli niewielkie pęknięcia.

- Wiedzieliśmy że cała nasza okolica to tereny osuwiskowe, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że sprawa jest tak poważna- opowiada Halina Mędygrał. - Pod koniec stycznia zwróciliśmy się do PZU, aby wypłaciło nam odszkodowanie, bo chcieliśmy zabezpieczyć dom, stajnię i stodołę. Wtedy oni zażyczyli sobie ekspertyz, za które musieliśmy zapłacić 2,5 tys. zł -opowiada kobieta.

Ubezpieczyciel zażądał ekspertyzy geotechnicznej podłoża, na którym stoją budynki, oraz ekspertyzy technicznej, stanu technicznego konstrukcji i elementów budynku pod względem możliwości bezpiecznego użytkowania. Dodatkowo niezbędna dla PZU była opinia nadzoru budowlanego. Ta ostatnia wpędziła rodzinę w poważne kłopoty, z którymi zmaga się do dzisiaj.

- Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego stwierdził, że zarówno budynki gospodarcze, jak i nasz dom znajdują się na terenie osuwiskowym, i że do końca lipca musimy go opuścić. Tylko gdzie mamy się podziać? Sporządziliśmy dwie ekspertyzy. Jedna kosztowała 1,2 tys. zł, a druga 1,3 tys. zł. Liczyliśmy, że dostaniemy od PZU parę groszy na usunięcie pęknięć. Teraz okazało się, że na żadne odszkodowanie na razie nie mamy co liczyć, a dodatkowo musimy się wynieść z rodzinnego domu. Szkoda, że nam nikt nie powiedział, dokąd mamy iść. Pan, który zajmował się naszą szkodą powiedział jedynie, że odszkodowania nie będzie, bo taka jest decyzja PZU - mówi pan Zbigniew.

Mędygrałowie wychowują trójkę dzieci w wieku 6, 7 i 11 lat. Pani Halina pracowała sezonowo, ale obecnie pozostaje bez pracy. Pan Zbigniew znajduje się na rencie chorobowej z KRUS-u, bo ma problemy ze zdrowiem.

- Męża wkrótce czeka operacja, dzieci za niecały miesiąc pójdą do szkoły, a my nie wiemy, jaka nas czeka przyszłość. Na razie mieszkamy na własne ryzyko, ale wkrótce musimy sie wyprowadzić, bo możemy dostać karę. Tak powiedzieli w nadzorze budowlanym. Dziadkowie mają mały dom i nie są wstanie przygarnąć sześciu osób. W gminie powiedzieli, że przyszykują dla nas zastępcze lokum dopiero po 30 września. Zaproponowali, abyśmy sobie wynajęli mieszkanie. Na ten cel Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Iwierzycach przyznał nam 350 zł jednorazowej zapomogi -mówi pani Halina.

PZU milczy

Mędygrałowie całe gospodarstwo mają ubezpieczone w PZU. Polisa obejmuje stodołę (wartość przy 100 proc. zniszczeniu 6,9 tys. zł)., stajnię (33,8 tys. zł) oraz dom jednorodzinny (152,8 tys. zł). Ubezpieczyciel zaproponował im wypłatę jedynie 10 tys. zł. Mędygrałowie odwołali się od tej decyzji, bo nie mają pojęcia, co mają zrobić za te 10 tysięcy, skoro dom nie nadaje się do zamieszkania. Czekają na odpowiedź.

- Telefonicznie, od pracownika PZU, dowiedziałam się, że nie otrzymamy żadnego odszkodowania. 40 lat płaci się ubezpieczenie, a jak potrzebna jest pomoc, to się człowiek spotyka ze ścianą -twierdzi pani Halina.

Nowiny zwróciły się do PZU, aby zapytać, na jakiej podstawie odmówiono wypłaty odszkodowania i zaproponowano tylko niewielką rekompensatę. Próbowaliśmy się też dowiedzieć, czemu rodzina na własny koszt musiała robić kosztowne ekspertyzy. Niestety, na nasze pytania nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

- Niestety, nie możemy udzielić informacji w tej sprawie. Zabrania nam tego art. 35 ust. 1 ustawy z 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (Dz. U. poz. 1844). Stanowi on, że zakład ubezpieczeń i osoby w nim zatrudnione, a także osoby i podmioty, za pomocą których zakład ubezpieczeń wykonuje czynności ubezpieczeniowe, są obowiązane do zachowania tajemnicy o poszczególnych umowach ubezpieczeń. Zapewniamy jednak, że sprawa jest badana, a o wynikach poinformujemy poszkodowanego - informuje Agnieszka Rosa z zespołu PR PZU S.A.

Pomoc Mędygrałom obiecał rzeszowski adwokat Krzysztof Pączek. -Niech ci państwo się ze mną skontaktują, to napiszę im, oczywiście bezpłatnie, odpowiednie pismo do PZU. W tym przypadku trzeba będzie wystąpić na drogę prawną - mówi mecenas Pączek.

Wójt tłumaczy, że formalności muszą potrwać

Zastępcze mieszkanie dla rodziny Mędygrałów ma być gotowe dopiero za 2 miesiące. Dlaczego tak późno?

- O problemach tej rodziny dowiedziałem się na początku lipca -mówi Bogusław Mucha, wójt gminy Iwierzyce. - Przeznaczyliśmy 40 tys. zł na zaadoptowanie budynku po byłym przedszkolu na dom mieszkalny dla tej rodziny. Niestety sprawy formalne potrwają jakiś czas, bo musi być sporządzony projekt zmiany użytkowania budynku. Przez ten czas rodzina musi sobie wynająć gdzieś jakieś lokum. Myślę, że w tej sytuacji pomoże również opieka społeczna, z która rodzina jest w stałym kontakcie - mówi wójt Mucha.

Mędygrałowie nie mają ochoty się wyprowadzać, chociaż zdają sobie sprawę, że mieszkanie w popękanym domu, na terenie osuwiskowym, niesie ze sobą poważne ryzyko. Zmuszeni zostali kilkanaście dni temu sprzedać krowę, w obawie, aby na zwierzę nie zawaliła się obora, która jest w bardzo złym stanie. Dom wygląda o niebo lepiej. Mędygrałowie zastanawiają się, czy nie zamieszkać w nim do czasu ukończenia lokalu tymczasowego.

Budynek może runąć

- Nie ma takiej możliwości, ten dom w każdej chwili może runąć - mówi Ryszard Kłusowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Ropczycach. - Ta rodzina nie powinna już przebywać w tym budynku, ponieważ jest to zagrożenie życia. W przypadku dużych opadów deszczu budynek może ulegać zniszczeniu przez kilka miesięcy, a może w sekundzie pojechać i złożyć się jak domek z kart. My takiego ryzyka nie poniesiemy, stąd decyzja o konieczności wyprowadzki. Przecież zdarzało się, że w jednej chwili kilka domów znajdujących się na osuwisku pojechało razem z ziemią - dodaje inspektor.

W przyszłym tygodniu urzędnicy nadzoru skontrolują, czy rodzina opuściła budynek. - Nie zależy nam na tym, aby kogoś karać - tłumaczy inspektor Kłusowski. - To prawo obliguje nas do działania, by ludzie opuścili budynek, w którym przebywanie zagraża ich życiu. Zresztą, w takich sytuacjach ubezpieczyciel żąda wydania decyzji o nakazie rozbiórki, aby mógł wypłacić odszkodowanie. Taką możemy wydać, gdy budynek będzie pusty - dodaje Kłusowski.

Jak udało nam się dowiedzieć, wydanie decyzji o nakazie rozbiórki może potrwać około dwóch tygodni. Po naszej wcześniejszej publikacji, nieszczęściem rodziny z Wiśniowej zainteresowały się media ogólnopolskie. Być może rodzina znajdzie jakieś lokum, chociaż za 350 zł otrzymanych od GOPS-u w Iwierzycach może okazać się to trudne.

- Chodziliśmy i pytaliśmy o jakieś lokum, ale rozmowa zaczyna się od 900 za czynsz plus media - opowiada pani Halina. - Na taką sumę nas nie stać. Prawdopodobnie zostaniemy tu jeszcze, mimo że już tydzień temu mieliśmy się wyprowadzić. No przecież nie pójdziemy pod most - kończy wymownie Halina Mędygrałowa.

Wideo

Materiał oryginalny: Z powodu zagrożenia osuwiskiem, rodzina z Wiśniowej musi opuścić dom - Nowiny

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
klasyfikator
W dniu 11.08.2016 o 19:56, PZU napisał:

Firma ubezpieczeniowa która ubezpieczyła dany dom , buduje taki sam w bezpiecznym miejscu wskazanym przez ubezpieczonego . Tylko w Polsce są takie przekręty popierane przez państwochu...i dup... i kamieni kupa. Niech idioci z Pzu nie oszukują samych siebie tylko niech poszkodowanemu wybudują nowy dom , równowartości tego domu to jedna impreza szefów Pzu zakrapianych dużą ilością alkoholu po parę tysięcy za butelkę .

Sen pijanego idioty !

P
PZU

Firma ubezpieczeniowa która ubezpieczyła dany dom , buduje taki sam w bezpiecznym miejscu wskazanym przez ubezpieczonego . Tylko w Polsce są takie przekręty popierane przez państwo

chu...i dup... i kamieni kupa. Niech idioci z Pzu nie oszukują samych siebie tylko niech poszkodowanemu wybudują nowy dom , równowartości tego domu to jedna impreza szefów Pzu zakrapianych dużą ilością alkoholu po parę tysięcy za butelkę .

E
Euro consultant

Ludzie w Polsce nie maja zielonego pojecia na czym polega dzialalnosc Firm Ubezpieczeniowych.

Firma Ubezpieczeniowa jak jej obowiazek ma za zadanie USUNIECIE SZKOD w wyniku ktorych nastapilo uszkodzenie ubezpieczonego obiektu (dom, samochod itd).

TO NIE JEST ODBUDOWA to jest tylko OBOWIAZEK NAPRAWY.

Nie wolno w krajach zachodnich placic za szkody ale szkody maja byc usuniete, aby powtornie nie dochodzilo do roszczen o ta sama szkode ! Jest tylko jeden wyjatek gdy np pojad jest zabierany na zlom prze firme ubezpieczeniowa, to wtedy wlasciciel otrzymuje kwote wartosci pojazdu PRZED POWSTANIEM SZKODY (nie nowego pojazdu).

Skladka ROCZNA jaka placi sie za ubezpieczony dom wynosi okolo 500 zl rocznie co stanowi okolo 1/1000 wartosci obiektu.

Gdyby fima musiala odbudowywac domy a nie USUWAC SZKODY to w przeciagu kilku miesiecy zbankrutowala by, jako ze wydatki przekroczyly by wartosc skladek, a przeciez pracuja tam ludzie ktorym trzeba zaplacic za prace.

Firma ubezpieczeniowa to nie jest przedsiebiorstwo charytatywne ktore rozdaje pieniadze ludziom ktorzy poprzez oszustwa pragna sie dorobic na falszywych szkodach zadajac za nie WIELOKROTNOSCI doznanych szkod.

J
Jan Rzeszowski
W dniu 08.08.2016 o 10:42, obi napisał:

A nie pomyślałaś, że całkiem możliwe, że to ci ludzie ubezpieczając dom zataili informacje o tym, że stoi on na terenie osuwiskowym? To już drugi artykuł na ten temat ale co raz bardziej się przekonuję, że ci ludzie są nieszczerzy w tym co mówią i próbują wyciągnąć ubezpieczenie, które im się zwyczajnie nie należy. Oczywiście współczuje im ale mam wrażenie, że to oni próbują wyłudzić od PZU kasę na nowy dom więc robią aferę chociaż na kilometr to śmierdzi kantem. Pomijam już to, że wszystko wskazuje na to, że oni sami dopuścili się przestępstwa zatajając kluczowe informacje przy zawieraniu polisy. Na dobrą sprawę można ich oskarżyć o oszustwo i próbę wyłudzenia.


To pęknięcie na zfjęciu nie wygląda na grożne.
U nas w bloku takie zaklajstrowują klejem do płytek i patrzą czy dalej nie pęka jak wyschnie.
Wcześniej wklejali prostokątne szybki. Jak szybka pękła mówili "a to blok siada, no to w porządku, normalne zjawisko". A to było 30 lat temu. Czy ten rzeczoznawca inspektor asekurancko nie przestraszył się na wyrost?
Powinni się odwołać (albo jeśli minął termin prosić o opinię) do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Warszawie.
o
obi
W dniu 08.08.2016 o 08:54, anka napisał:

ale ktoś tu chyba zawalił sprawę... agent nie powinien w ogóle ubezpieczyć domu na terenie osuwiskowym. chyba. jeśli to zrobił, to pzu powinno zapłacić i ewentualnie wyciągnąć skutki wobec agenta. a tym państwu współczuję bardzo trudnej sytuacji, ale skoro od lat wiedzieli, że mieszkają na terenie osuwiskowym,. to mogli się spodziewać, że kiedyś w takiej sytuacji się znajdą. i jakieś oszczędności mieć czy coś...

 

A nie pomyślałaś, że całkiem możliwe, że to ci ludzie ubezpieczając dom zataili informacje o tym, że stoi on na terenie osuwiskowym? To już drugi artykuł na ten temat ale co raz bardziej się przekonuję, że ci ludzie są nieszczerzy w tym co mówią i próbują wyciągnąć ubezpieczenie, które im się zwyczajnie nie należy. Oczywiście współczuje im ale mam wrażenie, że to oni próbują wyłudzić od PZU kasę na nowy dom więc robią aferę chociaż na kilometr to śmierdzi kantem. Pomijam już to, że wszystko wskazuje na to, że oni sami dopuścili się przestępstwa zatajając kluczowe informacje przy zawieraniu polisy. Na dobrą sprawę można ich oskarżyć o oszustwo i próbę wyłudzenia.

a
anka

ale ktoś tu chyba zawalił sprawę... agent nie powinien w ogóle ubezpieczyć domu na terenie osuwiskowym. chyba. jeśli to zrobił, to pzu powinno zapłacić i ewentualnie wyciągnąć skutki wobec agenta. a tym państwu współczuję bardzo trudnej sytuacji, ale skoro od lat wiedzieli, że mieszkają na terenie osuwiskowym,. to mogli się spodziewać, że kiedyś w takiej sytuacji się znajdą. i jakieś oszczędności mieć czy coś...

F
Fagasso
To jest polska właśnie i posrane pzu gdzie jest rzecznik praw obywatelskich to jest dziki kraj ile ci się uda zapierd.. to twoje a z kłopotami zawsze jesteś sam tak samo jest z gwarancjami i wszystkim innym żeby tylko wydrzeć kasę a potem hu.. dostaniesz mają wszystkich po swojej stronie sądy prawników itp
J
Jan
Mam ubezpieczenie zbiorowe w PZU same problemy , dobrzy sa do brania pieniedzy
a
as

Ubezpieczyciele są mili kiedy trzeba im płacić, natomiast kiedy oni mają zapłacić to konczy się tak jak w artykule. Wstyd i kompromitacja PZU, droga sądowa - minimum 2lata w 1 instancji.

G
Gość

PZU... żegnam Was ! Składam rezygnacje , bo widze ,ze firma to jeden wielki wał ! Odkładałem tą decyzje w czasie... niebawem czas podpisać nową umowe ubezpieczeniowa - tym razem skorzysta konkurencja.

Dodaj ogłoszenie