Za dużo przedszkolaków

Jerzy Mielniczuk
Radosne i ciekawe życia przedszkolaki, nie wiedzą, że nad ich główkami toczy się prawdziwa batalia.
Radosne i ciekawe życia przedszkolaki, nie wiedzą, że nad ich główkami toczy się prawdziwa batalia. Fot. Jerzy Mielniczuk
Miastu brakuje ponad 200 miejsc w przedszkolach. Prezydent uparł się, że nie zrobi ani jednego nowego oddziału, jeżeli radni nie podniosą tzw. opłaty stałej.

Mowa o 10 zł, która to kwota i tak sprawy nie załatwia.

Zamiast cieszyć się z przyrostu naturalnego, włodarze Stalowej Woli rwą włosy z głowy. Prezydent wyraźnie nie wierzy w przyrost, a wręcz, uważa go za sztuczny.

Przedszkola tylko dla mieszczuchów

Na gminie spoczywa obowiązek zapewnienia dzieciom opieki przedszkolnej. Gminy wywiązują się z tego w różny sposób. Stalowa Wola raczej dobrze, bo sąsiedzi chcieliby w stalowowolskich przedszkolach umieszczać swoje dzieci. Nic w tym dziwnego, bo opieka w przedszkolach dobra i atrakcji zapewniają więcej, niż w ościennych gminach.

Jak z każdego miasta podobnej wielkości, i ze Stalowej Woli ludzie uciekają na wieś. Żyje się tam spokojniej, dojazd nie jest najgorszy, a to istotne, bo "emigranci" zazwyczaj pracują w Stalowej Woli. Jadąc do pracy, każdy mógłby zabrać dziecko do przedszkola. Mógłby, gdyby były miejsca.

- Pierwszeństwo w przyjęciach do przedszkoli, mają dzieci rodziców zameldowanych w Stalowej Woli - mówi prezydent Andrzej Szlęzak. - Jeżeli dowiem się, że jakieś dziecko ze Stalowej Woli nie zostało przyjęte, a w przedszkolu jest dziecko z sąsiedniej gminy, dyrektor będzie miał poważne kłopoty.

Dziecko u dziadka na niby

Mieszkańcy ościennych gmin, wzięli się na sposób. By ominąć zakaz przyjmowania dzieci spoza Stalowej Woli, rodzice meldowali swe dzieci u dziadków mieszkających w hutniczym mieście. Teraz prezydent nakazał sprawdzić, czy w przedszkolach są tacy "sztuczni stalowowolanie". Od razu podniósł się krzyk.

- Nie boję się tego, bo prawo do taniego przedszkola ma tylko ten, kto płaci podatki w gminie - argumentuje Szlęzak.

Rodzice za pobyt dziecka w przedszkolu płacą tzw. opłatę stałą. Do tej pory było to najwyżej 80 zł na miesiąc. W żaden sposób za tę kwotę nie da się wyżywić dziecka, nie mówiąc już o opiece. Przedszkola są oblegane, bo są tanie. Nikt nie wynajmie opiekunki do dziecka za 100 zł, nie mówiąc o karmieniu.

W innych miastach ratunkiem są przedszkola prywatne. W Stalowej Woli nie ma nawet takiej inicjatywy. Nic dziwnego, bo rodzice za opiekę nad swoją pociechą w prywatnym przedszkolu, musieliby płacić nawet 500 zł. To duża różnica.

Z ostatniej chwili

Wczoraj po południu radni miejscy podnieśli opłatę stałą z 80 na 90 zł. To i tak mało, ale prezydent obiecał, że jeżeli opłata zostanie podniesiona choćby o 10 zł, to utworzy kilka oddziałów przedszkolnych dla 100 dzieci. Słowo się rzekło, przedszkolak u płotu. Znów opiekunki do dzieci nie zarobią.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie