Za kierownicą pani do twarzy

Wanda Mołoń
Kasia Blat: - Prawdziwa ulga przychodzi, kiedy odstawiam auto na plac.
Kasia Blat: - Prawdziwa ulga przychodzi, kiedy odstawiam auto na plac. Fot. Krystyna Baranowska
Z zawodu są krawcowymi. Jako kierowcy w MPK chcą doczekać emerytury. Tak je ta jazda kręci.

Za kierownicą miejskiego autobusu delikatna blondynka. 23 lata, 48 kilo wagi, 62 centymetry w talii. Bardziej modelka niż kierowca prowadzący autobus z pasażerami o ciężarze ponad 17 ton.

Na dworze 31 stopni. W kabinie łaźnia. Kasia Blat, kierowca miejskiego autobusu, otwiera okno i drzwi. Wreszcie powiew powietrza. Żeby się nie ugotować, Kasia ma na sobie top na ramiączkach, zamiast granatowo-czerwonej firmowej koszulki.
Spojrzenie w prawe lusterko, lewe, w głąb autobusu. Prawe jest od wsiadania, lewe - włączania się w ruch. Rusza łagodnie, zatrzymuje się płynnie. Żadnych problemów z punktualnością, mimo że popołudniowy szczyt.

- Oj, wciąż mamy zielone światło, dobry dzień na trasie "dziewiątki", przez Olbrachta do rodna na Przemysłowej.

Wieziesz ludzi, nie ziemniaki

Zdejmuje ręce z kierownicy, wyskakuje na chodnik, żeby rozprostować nogi - kilka kroków do przodu, łokcie w górę. Ma cztery minuty przerwy. Bluzka klei się do pleców. Kiedy na mieście korki, na rondzie pociągnie szybko łyk mineralnej prosto z butelki, potem szeroki zakręt i w trasę. Kurczowo trzyma się rozkładu jazdy.

Bo zdarza się - rzadko, ale jednak - że podjeżdżając na przystanek widzi, jak mężczyzna wyciąga rękę wymownie stukając w zegarek.

Zdaniem Kasi, żaden kierowca nie przewidzi, co może wypaść na trasie. W ulewę jedzie wolniej, wiezie ludzi, nie ziemniaki. Czuje odpowiedzialność.

Jeździ od lutego tego roku. Firma sprawdziła umiejętności, na tydzień dodała wytrawnego kierowcę obserwatora i ewentualnego pomocnika. Po ulgowym tygodniu musiała liczyć tylko na siebie.

Po pierwszych jazdach czuła się, że rozpada się w drobne kawałeczki. Rano zbierała się do kupy.

- Nie pamiętam, jaką trasą jeździłam. W takim byłam stresie.

Ma bardziej i mniej ulubione odcinki. Nie przepada za skrzyżowaniem ul. Trembeckiego z Lubelską i Batalionów Chłopskich z Przemysłową.

Zatrzymuje się na każdym przystanku, nawet jeśli nikt nie wysiada i nie wsiada. I ćwiczy cierpliwość, bo nigdy nie wie, czy pasażer pukający w okienko kabiny chce kupić bilet, czy upuścić żółci wściekły na pół minuty spóźnienia. Spóźnienie wzięło się ze sprzedaży biletów na trasie. Pasażerowie nie mają drobnych na bilet, chociaż powinni. Jak wydać z setki, kiedy w pudełku parę złotych.

Trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie przyciąć pasażerowi torebki albo nogi, kiedy - w ostatniej chwili - zdecyduje się wysiąść lub wsiąść.

- Kierowcy jeżdżą na pamięć, na oko, lekceważą przepisy. Wciskają się nie patrząc, czy jadący za nimi zechce poczekać.

Izabela Gwizdała polubiła wiejskie trasy.
Izabela Gwizdała polubiła wiejskie trasy. Fot. Krystyna Baranowska

Ścieżkę przetarła Aneta Dziuba. Jeździ juz prawie rok.
(fot. Fot. Krystyna Baranowska)Jakby tańczyły

Przystanek na Wita Stwosza. Katarzyna otwiera wszystkie drzwi. Wsiadają ogoleni na łyso. Jeden unosi kciuk w górę.

- Eeeekstra - mówi, spoglądając wymownie na dziewczynę za kierownicą.

Jak odbiera hołdy na trasie?

- Nie zwracam uwagi, wiozę ludzi za których odpowiadam, tylko to jest ważne - kwituje.

Przy Olbrachta znowu stukanie w okienko.

- Jak to dobrze, że panie są na "dziewiatce", bo chłopy spóźniają się i szarpią autobusem, a czasem to i kanapki podjadają. A Blondynka i Ruda z "dziewiątki" są super, jeżdżą, jakby tańczyły na parkiecie. Lekko i płynnie.
Pani Bożena z Olbrachta, zachwycona kobietami na trasie, ma propozycję dla MPK: "Starzy rutyniarze na emeryturę, a jak najwięcej dziewczyn za kółko".
Przystanek przy Przemysłowej. Za plecami komentarz: "Patrz baba za kierownicą, to pewnie dlatego dali jej takiego starego rzęcha".

Szmatki, pizza, tiry

W przedszkolu szyła sukienki dla lalek i torebeczki. Po maturze (z zawodu jest krawcową) piekła pizzę. Ma prawo jazdy na osobowe, ciężarowe, tiry, ciągniki siodłowe z naczepą.

- Tylko nie na motocykl, bo to jeżdżąca trumna.

Po mamie krawcowej wzięła smykałkę do szycia (zrobiła pomaturalne studium projektowania ubioru), a po tacie, zawodowym kierowcy, talent do kierownicy. Prowadziła tira.

- Nieźle się patrzy z wysoka.

Kiedy ma jechać nową linią, dzień wcześniej wsiada w autobus i stara się zapamiętać przystanki, żeby nie martwić się, ze przeoczy przystanek lub pobłądzi. Dla pewności nie rozstaje się z mapką z ulicami.

Na pytanie, jakimi kierowcami są kobiety, Kasia wybucha śmiechem: - Nieważna płeć, ważna jakość jazdy.

Testuje w sobie cierpliwość, bo nigdy nie wie, co może zdarzyć się na trasie. W autobusie pasażer twój pan. Nigdy nie wie, co powie pasażer pukający w okienko kabiny - po bilet, czy ulać żółci z powodu minuty spóźnienia. Bywa, że pochwali - świetnie pani jedzie. Miód na serce. Ale prawdziwa ulga przychodzi z chwilą odstawienia auta na plac.

Z krawcowej na szofera

Miejski przewoźnik zatrudnia cztery kobiety jako kierowców autobusów. Ścieżkę przetarła Aneta. Wstawił się za nią mąż Marek, który w MPK jeździ od czterech lat. A dyrektor Wiesław Pomianek nie widział przeszkód i posadził kobietę za kierownicą. Ruszyła na trasę w ub. roku w lipcu.

Katarzyna, Anna i Izabela dołączyły przed czterema miesiącami.

Co je łączy? Pomianek mówi, że wszystkie są krawcowymi z zawodu. Chcą jeździć, bardzo się starają. Jeżdżą delikatniej, nie szarżują, bez stłuczki i kolizji, są dobrze odbierane przez pasażerów.

Po miesiącu Anecie i Markowi Dziubom przydzielono stały autobus (numer boczny 639) i zgodzono się, żeby jeździli na zmiany, ponieważ ich młodszy syn ma dopiero 2,5 roku, starszy 11 lat.

Aneta nie kryje radości, że dyrekcja MPK poszła im na rękę. Mówi, że dyrektor ryzykował powierzając pracę za kierownicą matce 1,5 rocznego dziecka, bo to zaraz choroby, bo zwolnienia.

Ocieplają atmosferę

Po Anecie - już poszło. O pracę zaczęła zabiegać Izabela, Ania i Kasia. Zdały egzaminy, w lutym zaczęły jeździć. Ania i Kasia są zmienniczkami na autobusie o numerze bocznym 460. Pasażerowie mówią o nich Ruda i Blondynka.

A dyrektor utwierdza się w przekonaniu, że panie jeżdżą dobrze. Świetnie wkomponowały się w miejski pejzaż, nie palą za kierownicą, nie gadają, nie podjadają, starają się nie spóźniać. I ocieplają atmosferę w firmie. A koledzy kierowcy pomagają im dokręcać koła, bo tu już trzeba męskiej krzepy.

[obrazek3] Izabela Gwizdała polubiła wiejskie trasy. (fot. Fot. Krystyna Baranowska)Iza na wiejskie drogi

Izabela Gwizdała dojeżdża ze Stobiernej. Kocha wiejskie trasy, mimo że trudniejsze, bo wąskie. Kończy kurs "siódemki", tankuje. Uśmiecha się do ucha do ucha.
Jak to się zaczęło?

- Dowiedziałam się, że koleżanka dostała się do MPK, radzi sobie. Postanowiłam spróbować. Rzuciłam szycie tapicerki w Strażowie. Nie przypuszczałam, że tak polubię jazdę. Już bym nie zamieniła tej roboty na inną. Boję się tylko troszkę nocnych tras. Ależ lubię jeździć "33" na Mogielnicę albo "27" na Głogów.

Pora na córki

Anna Aurzadniczek z Rzeszowa poszła w ślady taty, zawodowego kierowcy w rzeszowskim MPK.

- Tata na emeryturę, a ja na jego miejsce. A co, skoro synowie kierowców już jeżdżą, to czas najwyższy na córki.

Jeszcze 31 stycznia tego roku była kasjerką w sklepie, a dzień później prowadziła miejski autobus. Oczywiście pod bacznym okiem ojcowego zmiennika. Czuła się bezpieczniej. Anna ma 33 lata, dwie córki Anetkę i Agatę. Dziewczynki kibicują mamie.

Odnalazłam się w autobusie

Aneta zastanawia się, jak do tej pory mogła pracować gdzie indziej? - Odnalazłam się i odżyłam w miejskim autobusie. Nie męczy mnie jazda. Tylko czuję na plecach oddech odpowiedzialności za ludzi. Ale od tego chyba się człowiek nie uwolni. I dobrze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie