Zakręt na ulicy św. Rocha - najczęściej ginęli tu młodzi ludzie

Anna Janik
Aleksander Antonyk, właściciel domu sąsiadującego z kapliczką Św. Rocha już kilkanaście razy był świadkiem wypadków.
Aleksander Antonyk, właściciel domu sąsiadującego z kapliczką Św. Rocha już kilkanaście razy był świadkiem wypadków. Krzysztof Kapica
Czwórka młodych ludzi wsiadła do auta z nietrzeźwym kierowcą. Rozpędzona alfa romeo uderzyła w ogrodzenie domu przy kapliczce św. Rocha w rzeszowskiej Słocinie. Jedna pasażerka przypłaciła to życiem.

- Usłyszałem tylko głośny huk i natychmiast wybiegłem przed dom. Przód kompletnie zniszczonego samochodu był wbity w moje ogrodzenie - opowiada Aleksander Antonyk, mieszkający w domu przy ul. św. Rocha na rzeszowskim osiedlu Słocina. - Policja nie dopuszczała mnie do auta, udało mi się tylko raz zerknąć do środka. Sami młodzi ludzie, wszyscy nieprzytomni - kręci głową.

Auto było zmiażdżone

Stało się to 1 maja ok. godz. 21.30. Jadącą z Rzeszowa w stronę Chmielnika alfą romeo podróżowała piątka rzeszowian. Ola I., Magda W., Sebastian S., Alan K. i Michał R. Prokuratura nie ujawnia, jaki był charakter ich znajomości. Wiadomo, że umówili się na towarzyskie spotkanie.

28-letni kierowca był po alkoholu. Na wysokości kapliczki św. Rocha jego alfa romeo wypadła z drogi i z całym impetem uderzyła w ogrodzenie posesji nr 230. Ślady kół do tej pory widoczne są na poboczu. Na podjeździe domu pozostały plamy po oleju silnikowym.

- Auto było zmiażdżone. Strażacy musieli rozcinać karoserię, żeby wydobyć pasażerów - opisuje rzeszowianin. - Na pewno jechali ponad stówę, bo wgnietli nawet metalowe wzmocnienia bramy. Zamontowałem je lata temu, żeby kierowcy nie taranowali mi ogrodzenia.

Stan krytyczny, śmierć...

Jak podlicza, do tej pory już kilkanaście razy był świadkiem podobnych wypadków. Raz zdarzyło się nawet, że rozpędzony kierowca zatrzymał się w drzwiach wejściowych domu. Wypadki prawie zawsze kończyły się tragicznie.

Tak było i tym razem.18-letnie rzeszowianki Ola I. i Magda W. w stanie krytycznym trafiły do szpitala. Przy życiu utrzymywała je aparatura. Tydzień po tragedii Magda zmarła.

W szpitalu z licznymi złamaniami nadal przebywa 25-letni Sebastian S. Z wypadku praktycznie bez szwanku wyszedł kierowca, 28-letni Michał R. Prokuratura zarzuciła mu spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.

- Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Wnioskowaliśmy o środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu - mówi Edyta Lenart, szefowa rzeszowskiej prokuratury rejonowej.

Michał R. trafił do aresztu. To, czy bezpośrednią przyczyną wypadku była błędna technika jazdy, nadmierna prędkość czy alkohol ustali biegły.

Dorośli? Tylko w dowodzie

Jak podejrzewa policja, podobnych wypadków, do jakich zwykle dochodzi w sezonie imprez plenerowych z winy młodych kierowców, jadących na podwójnym gazie, może być więcej.

Ciepła aura i przerwa w zajęciach szkolnych sprzyjają spotkaniom "pod chmurką", którym zazwyczaj towarzyszy alkohol. W ubiegłym roku na Podkarpaciu pijani kierowcy w wieku 18-24 lata spowodowali 39 wypadków, w których zginęło 10 osób, a 66 zostało rannych. Prawie połowa wydarzyła się od maja do sierpnia.

Policjanci przyznają, że młodzież rzadko zdaje sobie sprawę, jakie ryzyko niesie wsiadanie do auta z osobą, która piła alkohol. Wyobraźni brakuje przede wszystkim kierowcom.

- Młodzi ludzie w ogóle nie dopuszczają do siebie myśli, że coś złego może się stać. Kiedy już dojdzie do tragedii, w wypadku zginie człowiek, to zaczyna się kolejny dramat - dla młodego sprawcy, który musi niejednokrotnie spędzić kilka lat w więzieniu - mówi podisnp. Wioletta Wandas, zastępca naczelnika wydziału ruchu drogowego KMP w Rzeszowie. - A przecież młodzież najczęściej dostaje auta od rodziców. To oni powinni zwracać uwagę, w jakim stanie ich nastoletni syn lub córka wsiadają do samochodu, z kim się umawiają, gdzie i po co jadą.

Jak tłumaczy, kwestii dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym należy uczyć od najmłodszych lat.

- Nie czarujmy się, że policja sama wyeliminuje problem, wysyłając na miasto większą liczbę patroli. Muszą pomóc nam szkoły i samorządy, a myślę tu o konkretnym programie edukacyjnym, skierowanym do młodzieży gimnazjalnej i licealnej - dodaje nadkom. Konrad Wolak, z-ca komendanta miejskiego policji w Rzeszowie. - Aby dotrzeć do młodzieży i uświadomić jej konsekwencje jazdy na "podwójnym gazie" konieczne jest stworzenie dedykowanego programu edukacyjnego. Dobrze by było, gdyby realizowany był w szkołach całej Polski. Sezonowe kampanie informacyjne organizacji pozarządowych przynoszą efekt, ale niestety krótkotrwały.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie