Zamek potomków Mikołaja Reya w Przecławiu

    Zamek potomków Mikołaja Reya w Przecławiu

    Agata Dziekan-Łanucha

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Zamek potomków Mikołaja Reya w Przecławiu

    ©FOT. NORBERT ZIĘTAL/MATEUSZ BARTOSZEWICZ

    Chociaż sam sławny pisarz Mikołaj Rey nic wspólnego z Przecławiem nie miał, w tutejszym zamku mieszkało dziewięć pokoleń jego potomków.
    Zamek potomków Mikołaja Reya w Przecławiu

    ©FOT. NORBERT ZIĘTAL/MATEUSZ BARTOSZEWICZ

    I w dowód pamięci bliscy poświęcili mu jedną z zamkowych sal. Na ścianach umieścili złote myśli z jego utworów, sentencje o tym, jak żyć i pracować.
    Zamek otoczony 10-hektarowym parkiem stoi na wzgórzu.

    W tym miejscu już w XIII w. stał drewniany zameczek myśliwski. Murowana budowla powstała w latach 1518-1529. Zamek budował Mikołaj Ligęza herbu Półkozic. Siedziba przeszła w ręce Koniecpolskich po tym, jak w 1578 roku Anna Ligęzianka poślubiła Andrzeja Koniecpolskiego. W dobrach przecławskich zamieszkali następnie Tarnowscy, a w 1668 roku nowym właścicielem został wojewoda lubelski Władysław Rey, potomek Mikołaja Reya.

    Zginął w pojedynku

    Swój okres świetności zamek przeżywał pod koniec XIX wieku, kiedy zarządzał nim Mieczysław Rey. Rezydencja stała się miejscem spotkań elit kulturalnych i finansowych kraju.

    O tym, że Reyowie zasłużyli się dla przecławskiego zamku, zwiedzający dowiadują się już na samym wstępie. Bo przewodnik Elżbieta Szymoniak w pierwszej sali pokazuje wiszące na ścianie drzewo genealogiczne Reyów oraz umieszczony obok portret Mieczysława Reya. Ale Reyowie to nie tylko szczytne poczynania.

    - Hrabia Kajetan Rey pojedynkował się tutaj z Wincentym Krasińskim, ojcem Zygmunta Krasińskiego. I zginął - opowiada Elżbieta Szymoniak.

    Rodzina Reyów czuła ogromny wstyd po tym niechlubnym wydarzeniu. Dlatego, aby chociaż częściowo zmazać plamę na honorze arystokratów, Reyowie ufundowali kapliczkę z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.

    Budując ją chcieli oddać się pod jej opiekę i prosić o ochronę przed podobnymi występkami w przyszłości. Kapliczka stoi nieopodal zamku (na kapliczkę adoptowano słup stojącej tu kiedyś bramy zamkowej). I spełnia teraz niezwykłą funkcję. Mieszkańcy Przecławia nazywają ją kapliczką szczęścia. Bo według wierzeń, kto dotknie tej kapliczki, zazna szczęścia w życiu.

    - Dlatego pary, które mają w zamku wesele, obowiązkowo odwiedzają to miejsce - dopowiada Elżbieta Szymoniak.

    Czy wiesz, że…

    Czy wiesz, że…


    - Hrabia Mieczysław Rey w latach 1873-1882 rozbudował zamek w Przecławiu z zachowaniem renesansowego pierwowzoru z XVI wieku i przekształcił go w drugie na ziemiach polskich muzeum - rezydencję z cennymi zbiorami (pierwsze powstało w Puławach).

    - W 1903 roku zamek w Przecławiu odwiedził Henryk Sienkiewicz. Pisarz przyjechał do Przecławia, aby zapolować w okolicznych lasach.



    Sala Reya

    Następna sala to właśnie ten niezwykły pokój poświęcony Mikołajowi Reyowi. W kącie popiersie pisarza, na ścianach wypisane złotymi literami sentencje z jego utworów: "Wszystko po społu umiera z człowiekiem, lecz święta cnota, ta trwa wiecznym wiekiem", "Największy rozum, kto pozna sam siebie, a z bujną myślą nie lata po niebie". Mądrych zdań jest przynajmniej kilkadziesiąt. Pani Elżbieta tłumaczy, że to wskazówki na dobre życie.

    Nad nimi portrety ludzi, którzy zasłużyli się dla historii kraju. Wykonywał je Wiktor Władysław Puszczyński (malarskie dzieła to jednak nie oryginały - zamek bowiem popadł w ruinę po wojnie i dopiero w latach 1975-1988 odnowiono go).

    Odwdzięczył się gospodarzom, bo w zamku znalazł schronienie po powstaniu styczniowym.

    Dalej jest pomieszczenie, w którym kiedyś była biblioteka. Teraz to dobre miejsce na romantyczną kolację we dwoje (zamek i takie atrakcje oferuje). W sali zwraca uwagę sufit. Bo rozpościera się na nim wielkie malowidło - kopia tego, które Michał Anioł wymalował na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej na Watykanie.

    W sali królewskiej, z długim stołem i rzędem krzeseł, nasz przewodnik pokazuje zabytkowy piec kaflowy z 1810 roku. Piec ma czynne palenisko i można nim ogrzewać pokój. W sali królewskiej ściany ozdobione są sztukaterią z herbami Polski i Litwy. Symbole tych państw i Rusi znajdują się też nad bogato zdobionym kominkiem.

    Same mądre decyzje

    Jak dojechać

    Jak dojechać


    Jadąc trasą Dębica-Mielec, trzeba w Tuszymie skręcić w kierunku mostu na Wisłoce, przejechać przez centrum Przecławia, a następnie po pokonaniu Rynku, skręcić w lewo.



    Z dużej sali przechodzimy do małego pomieszczenia - to dawna kaplica. Zachowały się w niej oryginalne malowidła na suficie Wiktora Władysława Puszczyńskiego i kredens, który kiedyś był na wyposażeniu zamku. Stąd przechodzi się na taras. Przed turystami rozpościera się widok na ogród. Rośnie w nim 27 gatunków drzew liściastych. A wzdłuż alejek stoją dumnie wiekowe lipy.

    - To pozostałość XVI-wiecznego ogrodu renesansowego - uzupełnia Elżbieta Szymoniak.

    Następny punkt zwiedzania to gabinet pana domu, a w nim stolik sprzed 200 lat i zabytkowe biurko. I niespodzianka: inaczej niż we wszystkich muzeach, tu można usiąść na fotelu za biurkiem. I nie tylko można, ale trzeba. Bo jak głosi zamkowa legenda, kto usiądzie za tym biurkiem, od tej chwili będzie podejmował same mądre decyzje.

    Przydatne adresy i telefony

    Przydatne adresy i telefony


    Zamek Przecław, ul. Podzamcze 8, tel. 017 774-70-64, tel. kom. 0 660 734 885. Zamek można zwiedzać od poniedziałku do piątku w godz. 9-17, w niedzielę w godz. 12-19. Bilet wstępu: 7 zł (osoba dorosła), 4 zł (dziecko). W cenie biletu jest zwiedzanie z przewodnikiem. Zamkowa restauracja czynna jest od godz. 12 do ostatniego gościa.



    Z gabinetu można przejść do kolejnej komnaty, ale pokój nie jest już otwarty dla turystów. Mieści się tam prywatna sypiania właścicielki zamku Doroty Tyszkiewicz. Przewodniczka odkrywa jednak tajemnicę:

    - W pokoju jest szafa, ale kiedy się ją otwiera, zamiast półek, są schody. Do sekretne zejście na dół. Wychodzi się do pokoju na parterze, tam gdzie stoi kredens z porcelaną.

    Spał z misiem

    Z tym pokojem związana jest też dosyć zabawna, chociaż dla samego bohatera raczej straszna, historia. Około roku 1850 zamek odwiedził urzędnik austriacki z Wiednia. Właściciel oddał mu na noc swój pokój. Urzędnik spał błogo, kiedy nagle w środku nocy coś go gwałtownie obudziło. W mroku nocy spostrzegł niedźwiedzia, który dostał się do pokoju tajnym wejściem.

    Niedźwiedź bezceremonialnie położył się koło niego na łóżku. Zdrętwiały ze strachu urzędnik przyciśnięty do ściany leżał w tej pozycji do rana. Okazało się, że to oswojony zamkowy zwierzak przyszedł jak zwykle do swego pana. Nie wiedział tylko, że zamiast hrabiego zastanie w łóżku gościa.

    Takich emocji zamek może już nie funduje, ale jak zapewnia Elżbieta Szymoniak, jest to miejsce wymarzone na przykład na romantyczną noc. Bo w zamku oprócz zabytkowych komnat, na baszcie jest też pokój dla gości. Zamek zaprasza także do restauracji i do zamieszkania w pokojach hotelowych w oficynie położonej w sąsiedztwie zamku.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo