Zawodowiec

    Zawodowiec

    TOMASZ RYZNER

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    - To było jak olśnienie. Miałem piętnaście lat, zobaczyłem w telewizji walkę kick-bokserów i wiedziałem, co będę w życiu robił. Chcę zostać mistrzem świata - mówi 22-letni Dawid Kostecki, pierwszy rzeszowski bokser - zawodowiec.
    Dawid Kostecki

    Dawid Kostecki ©TADEUSZ POŹNIAK

    Dwa miesiące temu podczas gali bokserskiej w Opolu stoczył piątą walkę w profesjonalnym ringu, pierwszą w warszawskiej grupie "Hammer KnockOut Promotion". Po raz piąty wygrał, ale pierwszy raz rywal dotrwał do ostatniego gongu.
    - Rumun nie był jakimś leszczem, nie miał na koncie porażki. Może nie pokazałem się tak, jak chciałem, ale - jak to się mówi - za bardzo chciałem - tłumaczy bokser.
    - Dawid ładnie walczył przez trzy rundy, a w ostatniej szukał guza - narzeka Zbigniew Raubo, trener zawodnika, były wielokrotny mistrz Polski. - Wsadzał głowę tam, gdzie ja bałbym się włożyć nogę. W pojedynku ze stukilogramowym rywalem (Dawid zgodził się na pojedynek, choć występuje w kategorii do 86 kg - junior ciężka - przyp. red.) nie wolno tak robić, bo można skończyć na deskach.

    Dzieciństwo bez ojca

    Wysoki, harmonijnie zbudowany. Zwraca uwagę jego śniada skóra. To po ojcu, który jest Romem. Właśnie dlatego przez jakiś czas Dawid używał w ringu ksywki "Cygan". Ojca wspomina niechętnie.
    - Zostawił nas dawno temu. Dla mnie liczy się mama. To ona wychowała mnie, siostrę. Łatwo jej nie było, ale dzieciństwo miałem dobre.

    Mały rozbójnik

    Jak sam przyznaje, w szkole miał problemy z nadmiarem energii. - Był ze mnie mały rozbójnik. Lubiłem szukać zwady ze starszymi. Miałem kiepskie oceny z zachowania.
    Kiedy miał 15 lat lat, zobaczył w telewizji popisy kick-bokserów. - Zwyczajnie mną zatrzęsło. Chciałem być, jak ci faceci. Załatwiłem rękawice i w piwnicy z kolegami urządziliśmy salkę bokserską. Tam stoczyłem pierwsze pojedynki.
    Potem trafił do Wisłoka Rzeszów w ręce Stanisława Osetkowskiego, znakomitego ongiś boksera Stali Rzeszów. - Po dwóch dniach treningu stanąłem do sparingu z rywalem mającym za sobą dwa lata boksu. Byłem surowy technicznie, ale wyszedł mi cios i przeciwnik już nie wstał - wspomina Kostecki.
    Boks go odmienił, pozwolił okiełznać żywiołowy charakter. - Nauczyciele pytali mamę, co zrobiła, że jestem taki grzeczny. Polepszyły się oceny ze sprawowania, przestałem popalać papierosy.

    Nie zawiódł

    Był to podwójnie ważny okres w jego życiu. Odnalazł swą pasję i wkrótce założył rodzinę.
    - Edyta jest o sześć lat starsza. Znałem ją od dawna, była koleżanką mojej siostry. Zawsze mi się podobała i nadal mi się podoba - mówi ze śmiechem.
    Dawid miał 17 lat, gdy na świat przyszedł Krystian. - Nie przestraszyłem się i nie zawiodłem Edyty. Powiem nawet, że jest nam coraz lepiej.
    - Mogłam mieć obawy, ale ojcostwo go nie nie przerosło. Jest nam dobrze razem - przytakuje małżonka boksera, jego wierny kibic. Dwa miesiące temu Edyta urodziła kolejnego syna, Dawida juniora.

    Kuźnia w Lubenii

    - W Wisłoku zaliczyłem kilkanaście walk, sporo wygrałem, ale rywale w innych klubach w tym samym czasie boksowali dwa razy więcej. Wisłokowi brakowało pieniędzy żeby nas częściej wysyłać w Polskę. Zrezygnowałem, ale trener Osetkowski do dzisiaj mi pomaga i udziela porad.
    W trudnym momencie pomocną dłoń do Dawida wyciągnął Maciej Guzek, który w podrzeszowskiej Lubenii prowadził Kuźnię Boksu Zawodowego. - O panu Guzku mogę mówić tylko dobrze. Był nie tylko moim menedżerem, ale do dziś jest przyjacielem. Dzięki niemu wypłynąłem. Dlaczego nasze drogi rozeszły się? W Lubenii nie miałem już z kim sparować. Obaj zrozumieliśmy, że teraz pownienem spróbować sił w dobrej stajni.

    Być jak Michalczewski

    Wiosną tego roku otrzymał klka propozycji. Wybrał warszawską grupę Hammer KnockOut Promotion. - To najlepsza krajowa stajnia boksu zawodowego. Walczą dla niej najlepsi: Zegan, Włodarczyk czy Bonin.
    Hammer zapewnia mu mieszkanie, wyżywienie i miesięczną pensję. - Na razie nie są to duże kwoty, ale mogę utrzymać rodzinę na dobrym poziomie.
    Ciągle szuka stylu walki. Podgląda innych, studiuje walki wielkich mistrzów nagrane na wideo.
    - Podoba mi się Michalczewski. On przyjmuje ciosy, ale wysoko trzyma gardę i nie daje się obić. Właśnie tak walczyłem ostatnio z Białorusinem. Ten nacierał, ale nie potrafił się przebić. Kiedy się wyprztykał, miałem już łatwe zadanie.
    Gdy wypełniał ankietę i musiał wskazać idola, wymienił Muhammada Alego. - Był nie tylko bokserem. Angażował się w wiele spraw - tłumaczy. - Podziwiam też Tysona, bo mistrzostwo w wieku 20 lat to rzecz, której długo nikt nie powtórzy.
    Na temat Andrzeja Gołoty też ma swoje zdanie. - Nie podobało mi się, kiedy nie chciał dłużej walczyć z Tysonem. Myślę, że ja tak bym nie postąpił, ale to jest pogląd faceta z trybun. Przecież nie wiemy, co się dzieje w mózgu człowieka po ciosie na szczękę od Mike?a.

    Bokser w kuchni

    [obrazek7] (fot. TADEUSZ POŹNIAK)Wolny czas spędza w domu. - Mam komputer, oglądam filmy. Interesuję się innymi sportami. Często też zaglądam do kuchni. W klubie mamy dietetyka, który rozpisuje wszystkim właściwy jadłospis. Mam za sobą naukę w gastronomiku i okazuje się, że taka szkoła może się przydać bokserowi.
    Trener Raubo uważa, że rzeszowianin ma szanse na realizację marzeń. - Jak na tę wagę jest niezwykle szybki, elastyczny. Widać jednak, że zaczął trochę późno. Brakuje mu kilku lat boksowania. Żeby walczyć o tytuły, trzeba mieć na koncie 20-25 wygranych. Jedna porażka na wstępie kariery i już masz marne szanse na duże walki. Dawid jest na początku drogi, a ja zrobię wszystko, żeby poszedł we właściwym kierunku - mówi coach rzeszowianina.
    Sam bokser jest pełen optymizmu. - Mam ciekawe życie. Lubię trening, atmosferę walki, aplauz na widowni, emocje i wysiłek. Kocham boks, chcę być mistrzem. I wierzę że nim zostanę - mówi z błyskiem w oczach.

    Amatorzy i zawodowcy

    W boksie amatorskim:
    - walki trwają pięć rund, po 2 minuty każda
    - zawodnicy walczą w kaskach ochronnych
    - zrzeszeni są w klubach sportowych, powoływani są do kadry olimpjskiej i reprezentacji narodowej
    - zarobki to pensje, kontrakty i premie od wyników (większość mistrzów w amatroskim boksie ze względów finansowych przechodzi na zawodostwo).

    Zawodowiec:
    - w roku walczy najwyżej kilka razy
    - walki kontraktuje się na określoną liczbę rund (maksimum 15)
    - boksem zawodowym zarządzają aż cztery konkurencyjne międzynarodowe organizacje i niemal w każdej wadze mamy teraz po czterech mistrzów świata

    Zarobki
    Wysokość nagród ustala się przed walką i wypłaca bez względu na wynik. W USA sumy ustala się od przewidywalnych dochodów z telewizji kodowanych - przed walką kibice wykupują na transmisję dekodery (po 20-30 dolarów). Szczególny splendor otaczał zawsze mistrzów świata wszechwag (tj. kategori ciężkiej). Oni otrzymują za walki największe stawki.
    Startujący w Europie Dariusz Michalczewski inkasował w najlepszych latach po kilka milionów marek. Zawodnicy startujący w polskich grupach zawodowych mogą liczyć na kilkanaście tysięcy euro.

    Rekordy
    Mike Tyson - ok. 30 mln dolarów za walki z Evanderem Holyfieldem (1996, 1997 r.)
    Evander Holyfield - ponad 20 mln dolarów za walkę z Lenoxem Lewisem (1999 r.)
    Polski rekord: Andrzej Gołota - 2.5 mln dolarów za walkę z Lenoxem Lewisem (1997 r.)

    Najsławniejsi zawodowcy
    Ali Muhammad, właściwie Cassius Clay (1942-), bokser amerykański. Mistrz olimpijski w wadze półciężkiej na Igrzyskach Olimpijskich 1960 (w finale zwyciężył z Polakiem Pietrzykowskim), po powrocie do kraju wyrzucił medal na znak protestu przeciwko nierównym szansom życiowym Czarnych i Białych w USA. Rok później przeszedł na zawodowstwo, a jego wyniki stały się legendą boksu zawodowego.

    Tyson Michael Gerard, pseudonim "Bestia" (1966-), amerykański bokser. Najmłodszy zawodowy mistrz świata wagi ciężkiej, tytuł zdobył w wieku 20 lat (1986), a stracił go znokautowany przez J. Douglasa (1990). Skazany za gwałt przebywał w więzieniu w latach 1992-1995. Powrócił na ring, zdobył tytuł wersji World Boxing Council, a następnie stracił go na rzecz E. Holyfielda (1996). W walce rewanżowej w 1997 został zdyskwalifikowany w trzeciej rundzie za nadgryzienie ucha przeciwnikowi. Stoczył 51 walk, wygrał 48, w tym 41 przez nokaut. Mistrz świata wszechwag 1986-1990 oraz WBC i WBA.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo