Zbigniew Nęcek: Po decyzji sędziego byliśmy bezradni (ROZMOWA)

Damian Wiśniewski
Marcin Radzimowski
KTS Enea Siarka Tarnobrzeg odniosła wczoraj bardzo ważne zwycięstwo w pierwszym meczu finału Ligi Mistrzyń z Dr. Casl Zagrzeb. Trener mistrzyń Polski, Zbigniew Nęcek, podzielił się z nami wrażeniami po tym pojedynku.

Za wami bardzo wyrównany i emocjonujący mecz z Dr. Casl Zagrzeb.

-Na tym szczeblu to musi być wielki pojedynek i nie może być jednoznacznego faworyta. Jeśli graja drużyny rozstawione z jedynką i dwójką, to znaczy że potencjał kadrowy jest duży. Trzeba przytoczyć faktografię. To drużyna, która rok temu wygrała Ligę Mistrzyń, a teraz jest jeszcze mocniejsza i jej celem jest obrona tytułu. Nasze zwycięstwo jest jednym z większych triumfów w historii klubu. Szkoda nam tylko gry Elizabety Samara, nawet abstrahując od tej jednej akcji. Żałujemy, że od momentu objęcia prowadzenia Eliza obniżyła poziom grania, bo Yu Fu wciąż grała swoje i Eliza zagrała dwa dużo słabsze sety. Nie poradziła sobie z presją w trzecim i czwartym secie, piąty był już loteryjny.

Kiedy Eliza zaczęła dochodzić rywalkę, to przytrafiła się ta nieszczęsna piłka. Oczywiście, nie gwarantowała ona zwycięstwa, ale dla nas pewien niesmak pozostał. Gramy w tych rozgrywkach i troszkę się na tym znamy... Wiele osób było zaskoczonych tym werdyktem, także sędzia główny. On musiał usankcjonować to co, pokazał liczący, choć przyznał że sam tej piłki nie widział. To jednak tylko gdybanie i już historia.

GALERIA I RELACJA Z TEGO MECZU

To nawet na powtórkach telewizyjnych bardzo trudno było dostrzec, choć piłka musnęła stół.

Wie pan, ale stół ma krawędź i bok, ważne jest z której strony piłka go musnęła. Sędzia po meczu powiedział, że usłyszał odbicie się piłki. Ok, mogło tak być, ale albo odbiła się z boku, albo prawidłowo, od kantu. Nawet zawodniczki chorwackie były zdziwione, ale wzięły prezent, które dostały. Nie zmienia to jednak tego, że mieliśmy przewagę dwóch setów w tym pojedynków i ją wypuściliśmy. Jesteśmy jednak też w emocjach, walczymy całą drużyną, więc pozostał niesmak. Zwłaszcza, że był to polski sędzia, który choć nie był do końca pewny decyzji, to podjął ją i nie można było już z tym nic zrobić. Nie mamy challenge'u jak w siatkówce czy VAR-u jak w piłce nożnej. Sędzia machnął w prawą stronę i było po sprawie.

Choć arbiter niestety nie widział, jak Ni Xia Lian wybijała piłkę Gu Ruochen.

Zabrakło w tym meczu od początku dwóch ważnych postaci dla obu zespołów. Li Qian zaczęła grać od piątej partii, a Doo Hoi Kem z Hong Kongu.

Mogę się tylko domyślać dlaczego jej zabrakło, Chorwaci znają te przyczyny. Przypuszczam, że po osiągnięciu sukcesu na mistrzostwach świata musiała się stawić swoim przełożonym w Hong Kongu i nie dostała zgody na ten przyjazd. Biorę pod uwagę, że w rewanżu już będzie, ale to jest tylko i wyłącznie moje przepuszczenie.

My natomiast daliśmy z siebie wszystko. Od poniedziałku zaczynamy przygotowania do rewanżu, ten mecz jest już historią. Analiza mówi, że przy wyniku 3:1 dużo łatwiej grałoby nam się na wyjeździe. To jest to, z czym musimy sobie poradzić.

Manewr z Li Qian był przemyślany. Ma bardzo słaby bilans z Ni Xia Lian i Yu Fu, nigdy w życiu z żadną z nich nie wygrała. Moją rolą, jako trenera jest to wiedzieć. Tylko Han Ying z defensorek byłaby w stanie wygrać z Yu Fu, Li Qian grała z nią sześć czy siedem razy i wygrała łącznie chyba dwa sety. Rzucenie jej na którąś z tych dwóch byłoby oddaniem punktów Chorwatom.

"Mała" zdobyła bardzo ważny punkt, dała nam nadzieję. Sprawdził się manewr z wpuszczeniem jej do gry dopiero na pojedynek z Li Jie, z którą znają się z gry deblowej. Z jedyną z tej trójki miała szanse.

My z trenerem Dr. Casl nie znaliśmy na wzajem swoich składów. Poznaliśmy je dopiero po otrzymaniu protokołów. Nie było to dla nas najbardziej wygodne - w pierwszych manewrach nie mogliśmy zrobić niczego specjalnie przemyślanie, bardziej działaliśmy na instynkt.

Biorę pod uwagę, że w rewanżu będzie zawodniczka z Hong Kongu, my natomiast musimy się jak najlepiej przygotować do tego pojedynku, bo tam się gra w bardzo trudnych warunkach.

Bałkańscy kibice bardzo gorąco reagują na wydarzenia sportowe.

Tak jest. Tam jest malutka hala, gorący kibice. Jeśli będzie pięć dyskusyjnych piłek, to wszystkie będą zaliczone na korzyść Zagrzebia, wiem to. Tu była jedna dyskusyjna i sędzia polski zareagował jak zareagował.

Tam będzie ekstremalnie trudno. Byliśmy w Zagrzebiu rok temu i przeżyliśmy różne rzeczy, takie jak kopanie w płotki. Trzeba się na to przygotować, będzie mieli ze sobą kamerę i będziemy to wszystko filmować. Będzie także przedstawiciel ETTU.

Rok temu wygraliście tam 3:2.

Tak tak tak. To nie jest tak, że straciliśmy nadzieję na sukces, ale wiemy że skala trudności jest ogromna. Rywal może to odrobić.

Gu Ruochen pojedzie z wami do Zagrzebia?

To nie jest jeszcze pewne. Bardzo się ucieszyliśmy, że dostała zgodę na ten pierwszy mecz. Zagrała kapitalnie i mam dobrą wiadomość dla kibiców na kolejny sezon - Gu Ruochen spodobało się w Tarnobrzegu i bardzo chce u nas grać.

Mecz rewanżowy natomiast stoi pod znakiem zapytania. To tenisistka topowa i nie wszystko od niej zależy. Na ten mecz dostała zgodę i jest w trasie powrotnej i w poniedziałek / wtorek dowiemy się, czy zagra w Zagrzebiu. Mamy bardzo dobrą relację z kolegami z jej chińskiego klubu, ale może mieć tam jakieś inne zobowiązania.

Istnieje taki przepis, który mówi, że zawodniczka może występować zarówno w klubie azjatyckim, jak i europejskim, jeśli to oczywiście ze sobą nie koliduje.

Tak czy inaczej w sobotę trenujemy już w Zagrzebiu i o 18 ruszamy do boju. Mam dobrą informację dla kibiców z Tarnobrzega - szesnaście osób z tego miast wybiera się z nami i szesnaście gardeł będzie nam pomagało dopingiem. Z tego się bardzo cieszę.

Rozmawiał Damian Wiśniewski.

POLECAMY RÓWNIEŻ:



Laureaci Plebiscytu 2018 i ich kobiety - żony, narzeczone, dziewczyny





Świętokrzyskie zawodniczki jak modelki [AKTUALIZACJA]






Najprzystojniejsi sportowcy w świętokrzyskich klubach. Zdjęcia z prywatnych sesji!





Księża z diecezji kieleckiej mistrzami Polski w piłce nożnej! [ZDJĘCIA]



Tokio Raport odc. 2

Wideo

Materiał oryginalny: Zbigniew Nęcek: Po decyzji sędziego byliśmy bezradni (ROZMOWA) - Echo Dnia Podkarpackie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie