Zdjęcia z sekcji zwłok na ulicy

Dariusz Delmanowicz
Beata Szady: O znalezieniu dokumentów w sprawie śmierci mojego męża natychmiast zawiadomiłam prokuraturę.
Beata Szady: O znalezieniu dokumentów w sprawie śmierci mojego męża natychmiast zawiadomiłam prokuraturę. DARIUSZ DELMANOWICZ
Krewni Dariusza Szady z Przemyśla, zastrzelonego przez myśliwego w lesie, przeżyli szok. Na ulicy Jana Pawła II w Jarosławiu znaleźli dokumenty i zdjęcia z jego sekcji zwłok.

Dariusz Szady (40 l.) zginął pod koniec lutego br. w okolicach Korczowej.

Spacerował po lesie, gdy ugodził go pocisk, który jak podejrzewają śledczy, wystrzelił Henryk W. (59 l.) z Koła Łowieckiego "Ryś" w Przemyślu. Myśliwy polował na dziki. Strzelił, bo sądził, że celuje w zwierzę. Postawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci człowieka.

Dokumenty spadły z samochodu

W połowie kwietnia br. Prokuratura Rejonowa w Jaśle przejęła z Jarosławia śledztwo dotyczące śmierci Dariusza Szady. Stało się tak na wniosek żony zmarłego.

- 26 kwietnia około godziny 11 kuzynka wraz z mężem jechała przez centrum Jarosławia - relacjonuje Beata Szady, żona pana Dariusza.

- Zauważyli czarnego volkswagena lub forda wyjeżdżającego z parkingu. Z dachu auta zsunęła się jakaś teczka. Kierowca tego nie zauważył i odjechał.

Krewni rodziny Szady podnieśli brązową aktówkę. Przeżyli wstrząs, gdy zaglądnęli do środka. W środku znajdowały się skserowane dokumenty oraz fotografie z sekcji zwłok ich bliskiego. Ponadto odręczne zapiski, a także ekspertyza balistyczna broni wykonana na potrzeby śledztwa w sprawie śmierci przemyślanina.

- To nieprawdopodobny splot wydarzeń, że właśnie moja kuzynka znalazła te papiery - dodaje pani Beata. - Powiadomiliśmy policję i prokuraturę.

To tajne dokumenty

Wdowa nie wie, kto okazał się tak lekkomyślny i zostawił dokumenty.

- Przecież każdy mógł je podnieść, pooglądać - mówi Szady. - To skrajna nieodpowiedzialność.

Wyjaśnieniem okoliczności zagubienia materiałów dotyczących śledztwa zajmie się jedna z podkarpackich prokuratur. Która?

- Najprawdopodobniej dzisiaj (w piątek) podejmę decyzję w tej sprawie - zapowiada Robert Płoch, szef Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.

- Tego rodzaju dokumenty nie powinny leżeć na ulicy. Są objęte tajemnicą śledztwa. Postępowanie ma przynieść odpowiedź na pytanie, kto je zgubił.

Nieoficjalnie wiadomo, że brązowa aktówka z dokumentami mogła należeć do Henryka W., który zamiast do dzika strzelił do Dariusza Szady.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie