Zdobyliśmy mistrzostwo. Jak wygrać więcej? Rozmowa z trenerem Asseco Resovii

Marek Bluj
Trener. Andrzej Zahorski (na pierwszym planie).
Trener. Andrzej Zahorski (na pierwszym planie). Krzysztof Łokaj
- Wojciech Grzyb i Łukasz Perłowski trenują boks. Dzięki temu nie zostają w tyle pod względem przygotowania fizycznego... Co robią pozostali siatkarze? - rozmowa z ANDRZEJEM ZAHORSKIM, trenerem od przygotowania fizycznego w Asseco Resovii.

- Zawodnicy, którzy nie grają w reprezentacjach swoich krajów, mają trzy miesiące urlopów. Będą zbijać bąki, lub dbać o kondycję i formę według własnego widzimisię, czy dał im pan do wykonania konkretne zadania?
- Zawodnik nie może zapominać o swoich obowiązkach. Powinien trenować, a nie cieszyć się tylko z tego, że ma ponad trzy miesiące urlopu i nie robić nic. Niestety, z moich obserwacji wynika, że w siatkarskim świecie, w PlusLidze kobiet i mężczyzn, te ostatnie zachowania stały się niejako normą.

Chciałbym się mylić, ale na nieszczęście dla polskiej siatkówki, nie jestem w błędzie. Większość klubów daje swoim zawodniczkom i zawodnikom ponad 2 miesiące wolnego i nie wymaga od nich nic. Wynika to po części także z tego, że nie wszyscy siatkarze mają przedłużone kontrakty na kolejny sezon, bądź szukają sobie klubów. Taki brak treningów przez kilka tygodni, to jest zakładanie sobie pętli na szyję.

Nie ma jeszcze w naszych ligach zwyczaju, nie ma rytuału, że zawodnik powinien "ruszać się" w sposób kontrolowany, czyli wykonywać zadany mu plan ćwiczeń. Oczywiście, zawodniczki czy zawodnicy powiedzą, że oni uprawiali takie czy inne dyscypliny, trenowali. Jednak bez nadzoru, bez ściśle określonego programu, nawet najlepsi mistrzowie świata i mistrzowie olimpijscy, nie będą prezentować tego, co powinni prezentować po kilku miesiącach ciężkiej pracy pod okiem specjalistów.

- Kiedy tak naprawdę widać, że zawodnik na wakacjach dał sobie luz?
- Kiedy ci tak zwani przygotowani zawodnicy wracają po urlopach do klubu, to w stosunku do tych, którzy w okresie przygotowawczym solidnie trenowali pod nadzorem, cofnęli się nawet cztery miesiące. Osiem tygodni, które z reguły poświęca się na przygotowania do sezonu, z reguły im nie wystarczają, aby w pełni przygotować się do ligi.
Dwa lata temu, kiedy podpisałem kontrakt z Asseco Resovią, w kwietniu albo w maju, w każdym razie dwa tygodnie po zakończeniu sezonu, skontaktowałem się naszymi siatkarzami e-mailowo lub telefonicznie i współpracowaliśmy ze sobą, dałem im wskazówki, jak mają przygotowywać się do rozgrywek.

Tak było przez dwa ostatnie sezony i nic się w tym względzie nie zmienia także przez kolejnym. Wojtek Grzyb i Łukasz Perłowski mieli ponad dwa tygodnie urlopów, aby odpoczęli od wysiłku, ale od tygodnia już są, jak my to mówimy, w treningu. W maju mają pięć treningów w tygodniu - po dwa na siłowni i w terenie w formie tlenowej.

Zaszczepiłem w nich także bakcyla boksu, pod okiem trenera Wiesława Kani mają także zajęcia z elementami boksu.

- A co z Olkiem Achremem?
- Olek, Lukas Tichacek oraz pozostali reprezentacji z Resovii, są pod dobrą, fachową opieką, pod nadzorem osób odpowiedzialnych w ich kadrach narodowych za przygotowanie.

- Mówi się, że przygotowania do nowego sezonu powinny się rozpocząć 9 tygodni przed startem rozgrywek. To żelazna reguła?
- Nie, to czysto matematyczne wyliczenia. Każdy trener, sztab szkoleniowy mają swoją wizję okresu przygotowawczego. Nasza sytuacja jest wyjątkowa. Obecnie mam pod opieką dwóch zawodników, wspomnianych już - Grzyba i Perłowskiego - pozostali znajdują się pod opieką specjalistów w swoich kadrach narodowych. W późniejszym okresie dołączą do nas zawodnicy z Młodej Ligi. W sumie będzie to kilkunastu zawodników.

W tym roku okres przygotowawczy będzie szczególny także z tego względu, że mistrzostwa Europy z udziałem naszej reprezentacji zakończą się w połowie września. Ponieważ według wstępnych nieoficjalnych jeszcze informacji, rozgrywki w PlusLidze mają wystartować w pierwszy weekend października, do rozgrywek pozostaną nam dwa tygodnie. W takim czasie niewiele będzie można już zrobić, jeżeli chodzi o przygotowanie kondycyjne. Do rozgrywek przystąpimy niejako z marszu.

- Nie można wykluczyć, że podobnie, jak w tamtym roku, kadrowicze przyjadą zmęczeni. Niektórzy, odpukać, także z dolegliwościami. Ale takie jest już ryzyko i zaszczyt zarazem posiadania w klubowej kadrze reprezentantów kraju...
- Rzeczywiście takie ryzyko istnieje, ale nie mamy na nie wpływu, chcemy, aby nasi zawodnicy prezentowali najwyższy poziom w lidze i w reprezentacji. Bądźmy z tego zadowoleni, bądźmy dobrej myśli, że przyjadą z kadry i na pełnych obrotach będą grać w lidze.

- Na temat zdrowia i dyspozycji naszych kadrowiczów miał pan pełną informację od ludzi, którzy pracują, na co dzień z naszymi reprezentantami. Pewnie tak samo będzie i teraz?...
- Jeżeli chodzi o zdrowie zawodników, to w tamtym roku utrzymywałem ścisły kontakt z fizjoterapeutą kadry Olkiem Bieleckim. Podczas zgrupowania wykonywane były badania, dzięki którym znaliśmy parametry zmęczeniowe naszych siatkarzy.

Mam nadzieję, że w tym roku będzie podobnie i otrzymamy informację dotyczące tego, na jakim poziomie zmęczenia są nasi zawodnicy i jaki to będzie poziom przed główną imprezą, którą będą w tym roku mistrzostwa Europy.

- Wróćmy do zakończonego niedawno sezonu. Resovia drugi raz z rzędu najwyższą formę i dyspozycję fizyczną zaprezentowała w najważniejszym okresie, czyli w rundzie play-off. Mimo wyczerpujących maratonów ze Skrą, Delectą i Zaksą, w dobrej kondycji powtórzyła sukces z poprzedniego roku. Jako człowiek odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne, powinien mieć pan ogromnie dużo satysfakcji?...
- Końcowy wynik, wskazywałby, że tak, powinniśmy wspólnie być zadowoleni. Po tym sezonie jestem bogatszy o nowe przemyślenia. Mam także świadomość, co można było zrobić jeszcze lepiej, w zakresie metod treningu. Ale także zastanawiam się, co można zmienić, nad czym przez najbliższe trzy miesiące popracować, jakie inne metody treningu można wdrożyć do siatkówki.

Na pewno w poprzednim sezonie, nie wszystko było OK. Analizuję, co nie wyszło? Dlaczego nie zdobyliśmy Pucharu Polski, dlaczego wcześnie niż planowaliśmy pożegnaliśmy się z Ligą Mistrzów. Zdobycie po raz drugi z rzędu mistrzostwa Polski nie powinno nas w pełni zadowalać. Niektóre mecze drużyna mogła zagrać lepiej.

Przed nami bardzo trudny sezon, warto go by było zakończyć przynajmniej takimi samymi osiągnięciami, jak ten.

- Zastanawia się pan, co zrobić, aby drużyna grała lepiej wyciągając wnioski z poprzednich rozgrywek i analizując treningowe nowinki, jakie pojawiają się nie tylko w siatkówce?...
- Co miesiąc, a nawet co tydzień, pojawiają się nowe trendy w przygotowaniu motorycznym sportowców. Prawdę mówiąc, nie ma czasu, aby ze wszystkimi się zapoznać, a co dopiero przetestować, sprawdzić na sobie lub na jakiejś wyselekcjonowanej grupie zawodników, a następnie z powodzeniem je wdrożyć.

- Dwa lata temu współpracował pan ze specjalistami z AWF w Katowicach. Przed ostatnim sezonem takiej współpracy już nie było. Dlaczego?
- Mam na jej temat określone przemyślenia, ale zachowam je dla siebie. W poprzednim sezonie korzystaliśmy z usług Reh-Mediq pana Krzysztofa Wróbla, byliśmy z tej współpracy zadowoleni, wyniki badań potwierdzały, że nasi zawodnicy wykonali wszystkie założone plany i byli przygotowani, aby z powodzeniem przystąpić do ostatniego etapu przygotowań do sezonu. O to nam chodziło.

- Tuż przed meczem prowadzi pan na boisku z zawodnikami ostatnią część rozgrzewki. Resovia pod tym względem była chyba rodzynkiem w PlusLidze?
- Może dwa lata temu, takie praktyki, jak w naszym zespole, w innych drużynach były niespotykane. Niektórzy kadrowicze byli nimi nawet zaskoczeni, że oto ktoś narzuca im przebieg ostatniej części rozgrzewki.

Uważam, że taka rozgrzewka jest potrzebna. Coraz większa liczba osób odpowiedzialnych za przygotowanie motoryczne, wprowadza ją, w pewnym stopniu korzystały z niej drużyny z Warszawy i Olsztyna. Oby jak najwięcej osób przekonanych było o słuszności tej metody, bo skorzystają przede wszystkim sami zawodnicy.

Na krótko przed rozpoczęciem gry zawodnik za dużo myśli o meczu, a za mało o rozgrzewce. A przecież od samego początku meczu jego układy - nerwowy i krwionośny - powinny znajdować się na odpowiednim etapie przygotowania. Przed samym meczem tętno musi być na takim samym poziomie, jak podczas gry. Gdy nie jest, bywa że pierwszy set jest już przegrany, zaczyna się mecz od wyniku 0:1.

- Czy jeżeli chodzi o siłę, kondycję, wytrzymałość, motorykę poszczególnych zawodników i całej drużyny, trener Andrzej Kowal całkowicie polega na panu, czy współpracujecie, wymieniacie opinie i dzielicie się swoją wiedzą i przemyśleniami?
- Współpracujemy, wymieniamy się uwagami. To nie jest tak, że ja mam coś do zrobienia i trener w ogóle w to nie wchodzi. Ma on zazwyczaj swoje uwagi, przemyślenia, do których staram się dostosować. Wspólnie zastanawiamy się, co można zmienić.

To samo dotyczy głównej części treningu typowo siatkarskiego. Jeżeli ja mam jakieś uwagi dotyczące na przykład intensywności takich zajęć, czuję, że moja opinia jest zasadna, to dzielę się z nią z trenerem. Na tym to wszystko polega. Staramy się być sztabem szkoleniowym na co dzień, na każdym treningu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie