Zemsta marszałka

Wojciech Malicki
Radnym PSL nie udało się odwołać Zygmunta Cholewińskiego. Teraz pracę w urzędzie marszałkowskim tracą pracę ludzie związani z ludowcami. Czy to przypadek?
Radnym PSL nie udało się odwołać Zygmunta Cholewińskiego. Teraz pracę w urzędzie marszałkowskim tracą pracę ludzie związani z ludowcami. Czy to przypadek? Fot. Krzysztof Łokaj
Udostępnij:
Ludowcy tracą pracę w urzędzie marszałkowskim. W urzędzie mówi się, że to odwet marszałka.

Marszałek Zygmunt Cholewiński chce zwolnić z pracy czterech urzędników - działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego.

- To odwet za próbę odwołania go ze stanowiska - mówi się w urzędzie.

Pracę mają stracić Jan Lech, Józef Wilga, Jerzy Wiśniewski i Władysław Szczęch. Trzej pierwsi są radnymi pow. rzeszowskiego, a czwarty ropczycko-sędziszowskiego, dlatego na rozwiązanie z nimi umów o pracę muszą zezwolić rady powiatów. Zazwyczaj w takich przypadkach radni, bez względu na partyjne barwy, bronią swoich kolegów. Ale radni PiS-u, którzy mają większość w radzie powiatu rzeszowskiego, wyrazili zgodę.

Dlaczego muszą odejść?

Lech i Szczęch to zastępcy dyrektorów departamentów, a Wilga i Wiśniewski, to szefowie gabinetu i kancelarii poprzedniego zarządu, obecnie zatrudnieni na stanowiskach głównych specjalistów. Wszyscy są działaczami PSL-u.

- Dręczą mnie, bo myślę inaczej niż PiS. Być może polegnę za to, że w przeciwieństwie do radnych PiS-u byłem gorącym zwolennikiem poszerzenia Rzeszowa - mówi Jerzy Wiśniewski.

- Dlaczego PSL-owcy muszą odejść? - zapytaliśmy Aleksandrę Gorzelak - Nieduży, rzecznika prasowego marszałka.

- W przypadku Jana Lecha zadecydował fakt, że departament, którego był wicedyrektorem przestaje istnieć, a on nie przyjął nowej propozycji pracy. Władysławowi Szczęchowi zarząd zarzuca zbyt częste absencje w pracy. Jerzy Wiśniewski i Józef Wilga nie zostaną zwolnieni - tłumaczy.

Nie? To po co marszałkowi zgody rad powiatowych na ich zwolnienie - zauważyliśmy.

- Być może będą mu one potrzebne w przyszłości - odpowiedziała rzecznik.

To odwet

W Urzędzie Marszałkowskim mówi się jednak, że zwolnienie czterech działaczy PSL, to zemsta Zygmunta Cholewińskiego za to, że radni PSL w Sejmiku, próbowali (nieudanie zresztą) złożyć wniosek o jego odwołanie.

- Marszałek wkurzył się do tego stopnia, że łamie niepisaną zasadę mówiącą, że urzędników - radnych się nie zwalnia. PSL chciał wojny, to ją ma - mówi nam jeden z urzędników.

Mirosław Karapyta, szef klubu radnych PSL w Sejmiku: - Jeśli prawdą jest, że marszałek mści się w ten sposób, za próbę odwołania go ze stanowiska, to znaczy, że zszedł do najniższego poziomu i stosuje praktyki rodem z PRL-u. Zdania nie zmieniam, uważam, że cały zarząd powinien odejść, bo jest bezpłciowy i nie ma żadnej wizji rządzenia województwem!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie