Zgromadziła cuda w muzealnej izbie. Oto Kobieta Przedsiębiorcza 2012

Alina Bosak
Cieszę się, że biorąc udział w konkursie Nowin, wypromowałam Krzywe, że więcej osób dowie się o naszej Izbie Regionalnej.
Cieszę się, że biorąc udział w konkursie Nowin, wypromowałam Krzywe, że więcej osób dowie się o naszej Izbie Regionalnej. Krystyna Baranowska
Bogusława Krzywonos stworzyła w gminie Dydnia małe muzeum etnograficzne. Czytelnicy Nowin zdecydowali, że to ona otrzymała tytuł Kobiety Przedsiębiorczej 2012.

Bogusława Krzywonos zdobyła tytuł Kobiety Przedsiębiorczej 2012 Czytelników Nowin. Na nią właśnie zagłosowało najwięcej osób w konkursie, który już po raz piąty zorganizowały Nowiny i portal Strefa Biznesu. Uroczyste wręczenie nagród odbyło się we wtorek w Teatrze Maska w Rzeszowie.

Do Krzywego można dojechać z Rzeszowa przez Brzozów albo od strony Dynowa. W tym drugim przypadku droga jest tak dziurawa, że aż trudno uwierzyć, iż to trasa wojewódzka.

Za to krajobraz jeden z najładniejszych. To on musiał urzec wówczas 60-letnią Bogusławę Krzywonos, kiedy 16 lat temu jechała tu zobaczyć wyszukany w głoszeniu dom na sprzedaż.

Niewielki, murowany, za drewnianą bramą. Przylepił się do zbocza pagórka, z którego małym jarem spływa chudziutki strumyk.

Trzeba było zrobić odpływ, żeby to maleństwo posesji nie zalewało. Ale co tam taki kłopot, kiedy miejsce jak z bajki i każda romantyczna dusza poczułaby się w nim dobrze.

- Nie wszystko było takie romantyczne - śmieje się właścicielka. - Dom wymagał remontu, nie było w nim kaloryferów i musiałam nauczyć się palić w kominku. Zanim tę sztukę opanowałam, zimą wstawałam w nocy co trzy godziny, aby dorzucić do ognia.

Czy zastanawiała się, po co zamieniła Warszawę na wioskę, liczącą niespełna 500 mieszkańców? Na pewno nie.

Szkoda czasu na użalanie się nad sobą. Poza tym od dziecka jej rodzina wędrowała z miejsca na miejsce, uciekając z Podola przed bandami UPA, nową władzą sowiecką, szukając w końcu miejsca w powojennych granicach Polski.

Dobro, którego potrzebowaliśmy

Po 16 latach w gminie Dydnia dobrze już oswoiła te cztery kąty swojego nowego domu. Na półkach bibeloty, ludowe cacka, na stolikach książki, na ścianach obrazy.

Niektóre kupione u artystów, których zaprasza z wystawami do Izby Regionalnej w Krzywem. Pani Bogusława wyszukuje ich nazwiska w prasie ogólnopolskiej i lokalnej, także w Nowinach, zdobywa adresy, telefony i dzwoni.

- Niektórzy odmawiają, inni przyjmują zaproszenie i przyjeżdżają do naszego mini muzeum - mówi i od razu dodaje, że akurat w tę niedzielę mają finisaż wystawy obrazów Heleny Maszczak, artystki z okolic Przemyśla.

Spotkaniu towarzyszyć będzie program artystyczny, którego scenariusz pani Bogusława przygotowała. Wystąpią uczniowie szkoły w Krzywem. Przyjadą goście z całego województwa, a może i dalszych okolic.

Spotkania przyciągają bowiem miłośników kultury i ludzi twórczych jak magnes. Stały się miejscem, gdzie nie tylko można pochwalić się swoimi dziełami, ale i poznać ciekawe osoby, porozmawiać, pobyć razem, w końcu zarazić się pasją od gospodyni wieczoru, którą od 11 już lat jest właśnie Bogusława Krzywonos.

- Izba Regionalna to jej zasługa, wkłada w to dzieło całe serce i życie, to dobro, którego potrzebowaliśmy - mówi Stanisław Pałys, zastępca wójta gminy Dydnia. - Znam panią Bogusławę i wiem, że gdziekolwiek była, tam angażowała się w różne ważne przedsięwzięcia. Kiedy kupiła dom w Krzywem i tu szybko znalazła sobie zadanie do wykonania. Zachowanie śladów przeszłości i przekazanie tej wiedzy innym. Wokół idei, by zachować pamięć o tradycji regionu, życiu codziennym naszych przodków i historii, zjednoczyło się wiele osób, które przekazały pamiątkowe przedmioty na eksponaty. Niektóre z nich mają ponad sto lat i jak się okazuje, przyciągają wielu zwiedzających.

Nasze wspólne muzeum

Izba Regionalna mieści się w trzech salach szkoły w Krzywem. Informuje o tym tablica na budynku, będąca dziełem samego Piotra Worońca, znanego rzeźbiarza.

- Trzeba by ją odnowić - mówi, zerkając krytycznym okiem pani Bogusława i wspomina: - Najpierw ekspozycję zorganizowaliśmy w starej szkole, ale zaraz została przeniesiona tutaj. To było z okazji obchodów 450-lecia Krzywego. W przygotowaniu wystawy bardzo pomogli Stanisław Pytlowany i Zygmunt Kocyła, i Danusia Bocoń. Stare przedmioty, które przynosiło wiele osób. "Jeśli się pani przyda, proszę wziąć", mówili. Brałam, czyściłam, dokładnie opisywałam.

W Izbie Chłopskiej stoi stół, ławy, szafa, skrzynia, kołyska i jest całe mnóstwo przedmiotów oraz urządzeń, którymi posługiwali się przodkowie dzisiejszych mieszkańców gminy Dydnia.

Przedmioty codziennego użytku i do pracy. Naczynia, kosze, maglarka, wałek do lnu, szewskie prawidła i garniec do zbioru wiśni z kory drzewa.

I forma do wyrobu cegieł, i wyciskarka do plastrów miodu, prasa do sera i trochę inna do owoców, nawet wielkie, słomiane buciska, w których dawniej chodziło się na przykład do młócenia zboża w stodole.

- Chyba niewygodne - powątpiewa oglądający.

- Ależ skąd. Dobre. Mierzyłam. Tylko trzeba nogi dobrze płótnem owinąć - uśmiecha się pani Bogusława i żartuje, że dzieciom, które do Izby zaglądają na przerwach albo z wycieczką przyjeżdżają, bardzo podoba się tabliczka, jakiej niegdyś w szkole używał każdy uczeń. - Bo wystarczyło podglądnąć do kolegi, zmazać i napisać od nowa. Nie to, co w dzisiejszych zeszytach. Ale zaraz grożę im placem, że takie oszukiwanie jest nieuczciwe.

Przy każdym eksponacie znajduje się kartka z nazwą przedmiotu i nazwiskiem ofiarodawcy. Jest ich tu tyle, że chyba każda rodzina z Krzywego ma tu swojego reprezentanta.

- Mieszka w Krzywem wielu potomków rzemieślniczych rodów: Kotów, Ciporów, Nabywańców. Ciekawe przedmioty w Izbie to zasługa tego, że kiedyś pracowali tu stolarze, budowniczowie, szewcy, także mistrz kowalski - wylicza nasza przewodniczka. - Na wakacje przyjeżdżał profesor Stanisław Jodłowski, dlatego jego "Słowniczek ortograficzny" też znalazł się na wystawie. A wiele tych mebli to dar Zbigniewa Suchodolskiego, którego rodzice byli przed laty nauczycielami w miejscowej szkole.

Pani Bogusława prowadzi od przedmiotu do przedmiotu i sypie nazwiskami, datami, faktami.

- Starzeję się od nóg, nie od głowy - żartuje i przyznaje się, że nie tak dawno miała operację stawu biodrowego i złamaną rękę, ale sobie z tym poradziła, bo w końcu od czego za młodu trenowała gimnastykę.

Jak robić, to dobrze

Niemało swoich dzieł w muzeum pani Bogusławy zostawił Henryk Cipora. Miniatura zagrody chłopskiej, którą stworzył, to jeden z najładniejszych eksponatów Sali Tradycji i Obyczajów.

- Henio to nasz tutejszy, wielki człowiek - wychwala artystę pani Bogusława. - Podobnie zresztą jak Mieczysław Nykiel, poeta, którego wiersze także wyeksponowałam.

W ostatniej sali mini muzeum pani Bogusława organizuje wystawy czasowe. Malarzy, artystów, czasem związane z określoną tematyką. Każdy wernisaż relacjonowany jest w "Brzozowskiej Gazecie Powiatowej".

A ponieważ organizatorka to człowiek bardzo pracowity, publikację o nowym wydarzeniu w Krzywem można znaleźć w każdym numerze. Niezmordowanie opisuje je także Jan Wolak na swojej stronie brzozowiana.pl.

Reportaż z wręczenia pani Bogusławie statuetki Kobiety Przedsiębiorczej umieścił zaraz po powrocie z gali w Rzeszowie, o 3 nad ranem! To jeden z wielu przyjaciół, jacy ja otaczają.

Dzwonią, przyjeżdżają na wystawy i żeby odpocząć w przytulnym domku przy strumyku. Zaraz ma się zjawić bratanica Małgosia z dziećmi, potem przyjazd zapowiedział przyjaciółka z mężem, wezmą ze sobą psa.

- Jestem samotna, ale nie sama - mówi założycielka Izby Regionalnej. - Mówią, że starych drzew się nie przesadza, a jednak mając 60 lat, postanowiłam się przenieść bliżej Bieszczad. W Warszawie byłam pielęgniarką, potem po studiach na pedagogice i biologii - nauczycielem. Kierowałam szkoleniami personelu medycznego przez wiele lat. Mam za sobą misję w Afryce i podróże do demoludów. Zawsze interesowała mnie, historia, architektura, sztuka. A działalność społeczną mam we krwi. Taka była moja mama - góralka i tato - absolwent lwowskiego uniwersytetu. Dlatego za to, co robię, nigdy nie oczekiwałam jakiejś nagrody czy zapłaty. Zawsze uważałam, że jak się coś robi, trzeba to robić przyzwoicie. Cieszę się, że biorąc udział w konkursie Nowin, wypromowałam wieś, że więcej osób dowie się o naszej Izbie Regionalnej. To jest najważniejsze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie