Ziobro gra ostro

Jaromir Kwiatkowski
Polityk PiS, prawnik, minister sprawiedliwości w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, lat 37.
Polityk PiS, prawnik, minister sprawiedliwości w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, lat 37. FOTORZEPA
Kim jest minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro? Człowiek, który - obok szefa resortu zdrowia Zbigniewa Religi - przewodzi rankingom popularności polityków?

Wypłynął na najgłębsze polityczne wody jako bezkompromisowy śledczy badający aferę Rywina. Dwa lata temu omal nie został premierem. Utonie pod zarzutami przeciwników czy… zostanie prezydentem?

Średni student, nie ukończył doktoratu

Związany z Krakowem. Nie został lekarzem, jak rodzice. Prawdopodobnie po konflikcie z ojcem poszedł na prawo na UJ. Ukończył studia z kiepską średnią ocen: 3,84. Pracę magisterską obronił jednak na piątkę. Egzamin na aplikację w Krakowie zdał z tak słabym wynikiem, że nie miał co marzyć o pracy w prokuraturze. Udało się w Katowicach. Rozpoczął na Uniwersytecie Śląskim przewód doktorski nt. obrony koniecznej, jednak nie ukończył doktoratu.

Założył stowarzyszenie "Katon" i Centrum Pomocy Ofiarom Przestępstw. Doprowadził do wycofania ze sprzedaży wulgarnego, propagującego agresję miesięcznika "Zły". Jest autorem projektu nowelizacji kodeksu karnego zakładającej zaostrzenie kar za najpoważniejsze przestępstwa. Zaangażował się również w działania mające na celu zwiększenie dostępu do zawodów prawniczych.

Dociekliwy śledczy zdenerwował Millera

Wstępem do wielkiej kariery była funkcja wiceministra sprawiedliwości w okresie, gdy resortem kierował Lech Kaczyński (2001). Ziobro odszedł po zdymisjonowaniu Kaczyńskiego. Dostał się do Sejmu z listy PiS.

Prawdziwą trampoliną do politycznego sukcesu okazała się powstała w 2003 r. komisja śledcza zajmująca się tzw. aferą Rywina. To w niej zajaśniały gwiazdy najbardziej dociekliwych śledczych - Ziobry i Jana Rokity. Podczas jednego z przesłuchań, wyprowadzony z równowagi Leszek Miller warknął pod adresem Ziobry: - Pan jest zerem, panie pośle.

Ziobro był autorem raportu stwierdzającego, że odpowiedzialność za nieprawidłowości związane z pracami nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji ponoszą Leszek Miller, Aleksandra Jakubowska, Lech Nikolski, Robert Kwiatkowski i Włodzimierz Czarzasty, zaliczeni do tzw. grupy trzymającej władzę. Sejm przyjął ten raport jako ostateczny raport komisji śledczej.

Nie został premierem, bo… za bardzo się chwalił

W wyborach w 2005 r. ponownie zdobył mandat posła ze znakomitym wynikiem ponad 120 tys. głosów. Ten sukces, paradoksalnie, uniemożliwił mu zostanie premierem. Tak przynajmniej twierdzą autorzy książeczki "Zbigniew Ziobro. Historia prawdziwa", będącej dodatkiem do "Newsweeka".

Jarosław Kaczyński rozważał trzech kandydatów: Ziobrę, Kazimierza Marcinkiewicza i Ludwika Dorna. Pierwszy odpadł Dorn, który akurat zostawił żonę i dzieci dla młodszej kobiety. Kiedy do prezesa PiS doszło, jak Ziobro przechwala się swoim wyborczym sukcesem, zadecydował: premierem będzie Marcinkiewicz. Być może już wtedy wyczuł, że rośnie mu konkurencja.

Naruszył interesy wielu środowisk

Dla zwolenników minister jest człowiekiem, który podjął zdecydowaną walkę z układem w środowiskach prawniczych i za którego kadencji skończył się w Polsce korzystny klimat dla korupcji i kapitalizmu politycznego.

Młody prawnik Grzegorz Maj, doradca premiera, ocenia Ziobrę jako człowieka niesamowicie pracowitego, przesiąkniętego wolą dokonania zmian w resorcie sprawiedliwości, a jednocześnie merytorycznie dobrze przygotowanego do wypełnienia tych zadań.

- Pamiętam - opowiada Maj - że jeszcze na długi czas przed ostatnimi wyborami Ziobro jeździł do Wielkiej Brytanii i innych krajów, by obserwować tamtejsze rozwiązania w wymiarze sprawiedliwości.

Maj przyznaje, że Ziobro nie jest lubiany w środowiskach prawniczych, zwłaszcza przez korporacje zawodowe (bo reforma wymiaru sprawiedliwości narusza ich interesy) oraz środowiska naukowe (przestały mieć monopol na wiedzę prawniczą). Dodaje, że są środowiska, które wprowadzone zmiany (od informatyzacji sądów poprzez sądy 24-godzinne po walkę z korporacjonizmem) przyjmują bardzo dobrze.

Osądził Mirosława G. przed procesem

Minister nie uniknął kilku wpadek. Najpierw, wraz z CBA, oskarżył doktora Mirosława G. o branie łapówek i uśmiercenie pacjenta. To drugie się nie potwierdziło, choć Ziobro mówił: - Ten człowiek nigdy już nikogo nie zabije.

Prof. Jerzy Stępień, prezes Trybunału Konstytucyjnego, stwierdził potem, że minister powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, bo naruszył przepisy konstytucyjne, orzekając publicznie, bez wyroku sądowego, o winie Mirosława G.

Druga prestiżowa wpadka: nie udało się doprowadzić do ekstradycji Edwarda Mazura z USA.

Minister odpiera kanonadę przeciwników

Jednak obie te wpadki "przykryła" ostatnia afera z akcją CBA w ministerstwie rolnictwa. Prowokacja nie udała się, bo ktoś wcześniej ostrzegł Andrzeja Leppera. Były wicepremier utrzymuje, że uczynił to Ziobro.

Minister sprawiedliwości zaprzecza. W ub. tygodniu pokazał na konferencji prasowej - jako dowód - dyktafon z nagraną rozmową z Lepperem. Na razie jest 1:0 dla Ziobry - warszawska prokuratura po przesłuchaniu nagrania stwierdziła, że minister sprawiedliwości nie ostrzegł wicepremiera o akcji CBA. Teraz eksperci mają sprawdzić, czy nagranie nie było przerywane.

Ziobrę zaatakował także odwołany szef MSWiA, Janusz Kaczmarek. Jego zdaniem, minister sprawiedliwości ręcznie steruje prokuraturą, a prokuratorzy wykonują jego polecenia w sposób bezdyskusyjny, bo się boją. Ziobro miał także - zdaniem Kaczmarka - inspirować artykuły prasowe krytyczne wobec koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna, oraz nagrywać dziennikarzy.

- Zbigniew Ziobro jest osobą bardzo ambitną, ale i bardzo mściwą. To nie jest osoba, której tak po prostu można zwrócić uwagę - stwierdził Karczmarek dla portalu tvn24.pl. - Mieliśmy kilkakrotnie różnice zdań i za każdym razem reagował bardzo emocjonalnie i bardzo negatywnie.

Na razie i z tego konfliktu Ziobro wyszedł obronną ręką. A to z powodu niskiej wiarygodności Kaczmarka, któremu zarzucono, "przejrzał na oczy" dopiero wtedy, gdy sam został posądzony o przeciek, a przyjmując od LiS propozycję kandydowania na premiera otarł się o groteskę.

Ostatnio w jednym chórze z Lepperem i Kaczmarkiem wystąpił… Leszek Miller, który zapowiedział, że pozwie Ziobrę do sądu za stwierdzenie pod jego adresem, iż "zadeptywał ślady zbrodni na gen. Papale".

Cel: prezydentura 2010?

Premier Jarosław Kaczyński podkreśla, że ma do Ziobry całkowite zaufanie. Jeżeli prawdą jest, że ambicje ministra sprawiedliwości obejmują ubieganie się o prezydenturę w 2010 r., to na miejscu premiera byłbym ostrożniejszy. Tym bardziej, że oznaczałoby to, iż Ziobro chce popełnić "ojcobójstwo" i wystąpić przeciw ubiegającemu się o reelekcję Lechowi Kaczyńskiemu.

Zdaniem "Newsweeka", Ziobro mógłby liczyć na poparcie… ojca Tadeusza Rydzyka, rozczarowanego prezydenturą Lecha Kaczyńskiego. No, chyba że obecne oskarżenia pod jego adresem okażą się prawdziwe i zakończą błyskotliwą karierę ministra. Ale na to się na razie nie zanosi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie