Znajdę sto dolarów i zagram w Las Vegas

Grzegorz Boczar
Jarosław Skrzyczyński w ciągu kilku lat zadomowił się w krajowej czołówce jeźdźców.
Jarosław Skrzyczyński w ciągu kilku lat zadomowił się w krajowej czołówce jeźdźców. TADEUSZ POŹNIAK
- W kasynie jeszcze nie grałem. Ale w Las Vegas na pewno ulegnę tej pokusie - zapowiada Jarosław Skrzyczyński. Jeździec klubu Leśna Wola spod Głogowa zapewnił sobie miejsce w finale Pucharu Świata, który zostanie rozegrany w stolicy światowego hazardu.

Skrzyczyński prowadzi w Lidze Europy Centralnej, z której tylko trzech najlepszych jeźdźców wystąpi w Las Vegas. Po zawodach rozegranych w Poznaniu w ostatni weekend, ma tak dużą przewagę nad czwartym w klasyfikacji Węgrem, że już może się szykować do dalekiej podróży.

Odchodzę z Leśnej Woli

Jarek postawił sobie ten awans za cel na bieżący rok, i to mimo perturbacji w podstawowej sprawie: doborze koni.

- W Poznaniu wystartowałem jako reprezentant Leśnej Woli, chociaż praktycznie rozstałem się z tym klubem. Po prostu, niezrzeszeni nie występują w zawodach tej rangi - wyjaśnia Skrzyczyński.

W wielkopolskiej eliminacji, na pożyczonych koniach, zajął czternaste miejsce.

- Zaczynam gromadzić swoje konie. Staram się, by mieć ich do dyspozycji osiem. Na międzynarodowych zawodach można korzystać z trzech, a w ogólnopolskich nie ma ograniczeń.

Finał PŚ zaplanowano na kwiecień.

- Od lutego będę szukał możliwości startu w zagranicznych imprezach. W marcu w Warszawie odbędzie się ostatnia eliminacja Ligi; potraktuję ją jak poważny sprawdzian przed Las Vegas - planuje lider rankingu.

W amerykańskich zawodach wystąpi ok. 50 jeźdźców. Oprócz czołowej trójki Ligi Europy Centralnej (najprawdopodobniej będą to sami Polacy: Skrzyczyński, Łukasz Jończyk i Krzysztof Ludwiczak), zakwalifikuje się aż 18 zawodników z zachodniej części kontynentu, do tego Azjaci, Amerykanie...

- Mam na oku konia, na którym mógłbym powalczyć w tym towarzystwie - zdradza Jarek.

Nie zarobię, może wygram

Faworytem nie będzie, więc nawet nie sprawdzał, ile można zarobić w finale PŚ: - Pewnie dużo! Myślę, że zwycięzca otrzyma przynajmniej sto tysięcy dolarów.
Skoro raczej nie wzbogaci się na parkurze, to może uda się przy ruletce albo jednorękim bandycie?

- W Las Vegas chyba nie da się uniknąć obecności w kasynie! - mówi Skrzyczyński. - Spróbuję szczęścia. Ze sto dolarów wysupłam.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie