2 liga. Piłkarze Stali Stalowa Wola przegrali na własnym stadionie ze Skrą Częstochowa

Michał Czajka
Michał Czajka
Krzysztof Kapica
Mecz ze Skrą Częstochowa był bardzo ważny dla Stali Stalowa Wola. Tym razem jednak nie było "happy endu" dla "Stalówki" i to Skra cieszyła się z kompletu punktów. Stal jednak ponownie walczyła do samego końca.

2 liga. Stal Stalowa Wola wciąż bez zwycięstwa na swoim nowy...

Mecz przy Hutniczej zapowiadał się bardzo ciekawie, bo, po pierwsze, oba zespoły walczą o utrzymanie, a po drugie, oba bardzo dobrze prezentują się po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. "Stalówka" zdobyła 4 punkty, a Skra oba swoje mecze wygrała.

Gospodarze odważnie ruszyli na rywala, ale Skra uważnie grała w defensywie i próbowała odgryźć się pojedynczymi akcjami. Później gra trochę się uspokoiła i walka przeniosła się do środka boiska. W 12. minucie Gołębiowski groźnie dośrodkowywał z rzutu wolnego w pole karne Stali Stalowa Wola, ale skończyło się na strachu. Trzy minuty później dobrą kontrę wyprowadził Fidziukiewicz, odegrał do Śpiewaka, ale ten już niedokładnie zagrał w pole karne.

Wysoki pressing dobrze wychodził Stali Stalowa Wola, ale w pierwszych 15 minutach brakowało klarownych okazji do zdobycia bramki. W 26. minucie po błędzie obrońcy Skry w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Piotr Mroziński, ale jego uderzenie wypiąstkował Mateusz Kos. Piłkarze obu drużyn z biegiem czasu wyraźnie zwolnili tempo gry, ale trudno też się dziwić, bo przyszło im grać w sporym upale.

4 minuty później piłkę w polu karny stracił Bartosz Sobotka. Dopadł do niej Dawid Wolny i z ok. 12 metrów nie dał szans Pietrzkiewiczowi. Po stracie bramki "Stalówka" próbowała atakować raz lewą, raz prawą stroną, ale goście skutecznie wybijali wszystkie piłki z pola karnego zanim dopadli do niej gracze gospodarzy.

W 42. minucie znowu dobre wyjście częstochowian, wrzutka z lewej strony boiska, do piłki dochodzi Piotr Nocoń i z 12 metrów pokonał bramkarza gospodarzy. Był to kolejny dowód na to, jak skuteczna potrafi być Skra w grze z kontry.

W przerwie trener Szymon Szydełko dokonał dwóch zmian posyłając do boju Przemysława Stelmacha i Michała Płonkę. Jednak drugą połowę paradoksalnie lepiej zaczęli goście, którzy stworzyli sobie kilka niezłych okazji pod bramką Pietrzkiewicza. Stal odpowiedziała niezłą akcją i strzałem głową bohatera ostatnich meczów, Kacpra Śpiewaka. Gracz "Stalówki" jednak pomylił się o 3-4 metry.

W kolejnych minutach gra toczyła się głównie w środku pola - Stal próbowała zawiązać jakąś akcję, ale nie potrafiła sforsować dobrej obrony częstochowian i jej akcje kończyły się zazwyczaj już przed polem karnym gości. Z kolei Skra mądrze się broniła, ale od czasu do czasu próbowała również szczęścia i groźnie kontrowała.

W 70. minucie na przebój poszedł Piotr Mroziński. Zawodnik Stali minął obrońcę Skry, wpadł w pole karne, oddał strzał, ale jego uderzenie na rzut rożny wybił Kos. Po tej akcji trochę śmielej do przodu ruszyli gospodarze, którzy jakby uwierzyli, że jeszcze można coś zrobić. Jednak piłkarze Stali cały czas "walili głową w mur" - Skra nie dopuszczała do sytuacji podbramkowych i broniła wywalczonej przewagi.

Wreszcie w 83. minucie po długiej piłce w pole karne w Kacpra Śpiewaka ostro wszedł bramkarz gości i gdy wszyscy czekali na gwizdek sędziego z daleka uderzył Michał Płonka i zdobył kontaktową bramkę. W 88. minucie dobrze w pole karne dośrodkował Chromiński, ale Śpiewak uderzył trochę za lekko i Kos spokojnie obronił jego strzał. Chwilę później z półwoleja próbował Chromiński, ale minimalnie się pomylił.

Skra do końca skupiła się na obronie wyniku i "dowiozła" wygraną do samego końca.

Stal Stalowa Wola - Skra Częstochowa 1:2 (0:2)

Bramki: 0:1 Wolny 30, 0:2 Nocoń 42, 1:2 M. Płonka 83.

Stal: Pietrzkiewicz 5 - Jarosz 4 (46 M. Płonka 5), Kiercz 5, Witasik ż 5, Zmorzyński 6 - Jopek 4 (46 Stelmach 5), Mroziński 5, Sobotka 5 (59 Chromiński 4), Ciepiela ż 4 (59 Szifer 5)- Śpiewak ż 5, Fidziukiewicz 5. Trener Szymon Szydełko żzcz.

Skra: Kos - Mesjasz, Zalewski, Nocoń, Gołębiowski, Napora (73 Brusiło), Niedbała (79 Andrzejczak), Wolny (57 Rumin), Olejnik, Holik, Kieca. Trener Paweł Ściebura ż.

Sędziował Gąsiorowski (Biała Podlaska). Mecz bez udziału publiczności.


Zobacz też: Rafał Augustyn, olimpijczyk z Mielca: Miałem problemy oddechowe. Czy to był wirus? Nie wiem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie