3-letni Mateusz zginął na "czwórce"

Ewa Kuryńska
W miejscu, gdzie zginął Mateusz, palą się znicze. Większość kierowców jeździ tu tak szybko, że nawet ich nie zauważa.
W miejscu, gdzie zginął Mateusz, palą się znicze. Większość kierowców jeździ tu tak szybko, że nawet ich nie zauważa. KRZYTSZOF ŁOKAJ
Lekarze przez godzinę reanimowali w karetce Mateuszka. Zmarł w drodze do szpitala.

Chłopca, który na ruchliwej drodze E-4 w Kraczkowej próbował przebiec jednię, potrącił samochód.

Deszcz zmył wczoraj kałuże krwi. Ktoś zabrał bucik chłopca. Gdyby nie trzy czerwone znicze, po tragedii, która wydarzyła się we wtorek ok. godz. 19, nie byłoby śladu. Mieszkańcy Kraczkowej o niczym innym nie mówią.

- To był taki miły, słodki malec. Często widywałam go z mamą na spacerze - wspomina ze łzami w oczach jedna z sąsiadek rodziny chłopca.

Chłopiec nie miał szans

Jak to się stało, że 3-letnie dziecko samo znalazło się na ruchliwej drodze?

Rodzinny dom Mateusza otacza solidne ogrodzenie. Okoliczni mieszkańcy mówią, że zarówno chłopiec, jak i jego dwaj starsi bracia, nie wychodzili sami w pobliże ruchliwej drogi.

- W to feralne popołudnie Mateusz był na podwórku z tatą i braćmi. Nagle zniknął im z oczu - opowiada mieszkanka Kraczkowej.

3-latkowi udało się przejść dwa pasy. Na trzecim chłopca potrącił opel astra. 33-letni kierowca jechał w kierunku Łańcuta. Podobno nie szybciej niż 70 km na godz. Mimo to uderzenie było tak silne, że przerzuciło dziecko przez następny pas drogi, aż na pobocze.

- Lekarze przez godzinę walczyli o życie Mateuszka. Widać było, że robią wszystko, co w ich mocy. Modliliśmy się o cud... - mówi łamiącym się głosem mieszkanka Kraczkowej. Chłopczyk zmarł w drodze do szpitala.

Na tej drodze ciągle giną ludzie

- To jakieś fatum. Kilka lat temu w pobliżu zginął kuzyn Mateuszka - mówi jeden z sąsiadów.

Mieszkańcy Kraczkowej przeklinają sąsiedztwo ruchliwej, nieoświetlonej trasy.

Ludzie wyliczają, że w ciągu ostatnich 30 lat zginęło tu ponad 50 osób! Tylko w ub. r. na odcinku biegnącym przez pow. łańcucki zginęły cztery osoby. W tym - już dwie.

- Ile jeszcze osób musi zginąć, zanim ktoś zadba o nasze bezpieczeństwo? Może gdyby droga była oświetlona Mateusz dziś by żył? - nie kryją rozgoryczenia mieszkańcy wsi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie