54-latek z Bieszczad przeżył atak niedźwiedzia

Dorota Mękarska
- Pamiętam dokładnie każdą chwilę ataku.  Wciąż mam przed oczami oczy i zęby tego niedźwiedzia - opowiada o swoich dramatycznych przeżyciach pan Jan.
- Pamiętam dokładnie każdą chwilę ataku. Wciąż mam przed oczami oczy i zęby tego niedźwiedzia - opowiada o swoich dramatycznych przeżyciach pan Jan. Dorota Mękarska
- Gdyby nie syn, to by się źle skończyło - Jan Oziomek z Zatwarnicy jest pewny, że zawdzięcza Tomkowi życie. 20-letni chłopak krzykiem odgonił niedźwiedzia od ojca, gdy drapieżnik gryzł go i drapał pazurami.

Do ataku doszło wczoraj nad potokiem Tworylczyk w Nadleśnictwie Lutowiska, w pobliżu Zatwarnicy. 54-letni mieszkaniec tej miejscowości poszedł do lasu w poszukiwaniu tzw. zrzutów, czyli poroża jeleni. Towarzyszył mu syn.

- Niedaleko jest utwardzona droga, a po drugiej stronie biegnie szlak turystyczny - opisuje teren bieszczadnik. - Byliśmy już wcześniej w tym miejscu i żadnych śladów niedźwiedzi żeśmy nie widzieli.

Około godz. 9 mężczyźni weszli do niewielkiego młodnika. Ojciec szedł dołem, syn górą.

- Niedźwiedzia zobaczyłem z odległości 20 - 30 metrów - relacjonuje pan Jan. - Fuknął dwa razy i rzucił się w moim kierunku. Wziąłem nogi za pas, ale przewróciłem się. Wtedy zobaczyłem jego pysk, oczy i zęby.

Chwyciłem niedźwiedzia za pysk

Niedźwiedź dopadł człowieka i zaczął gryźć go w głowę. Rozerwał mu skórę na czaszce. Pazurami rozorał bark i podudzie.

- Chwyciłem go oburącz za pysk, ale gdzie tam! Nie dałem rady się obronić. To był potężny samiec - opowiada o swoich dramatycznych przeżyciach pan Jan.

Na szczęście jego syn nie stracił zimnej krwi. Zaczął głośno krzyczeć, by wystraszyć zwierzę. Niedźwiedź zwrócił się w jego kierunku i zostawił ofiarę w spokoju. Po chwili rzucił się do ucieczki.

Syn wezwał pomoc. Na pierwszy rzut oka nie było widać, jakie obrażenia w starciu z niedźwiedziem odniósł pan Jan. Był cały we krwi. Przetransportowano go do szpitala w Sanoku. Rany były tak rozległe, że aby je pozszywać, lekarze musieli wcześniej podać narkozę. Dopiero około godz. 14 pan Jan odzyskał przytomność.

- Pamiętam dokładnie każdą chwilę -nie kryje mężczyzna. - Wciąż mam przed oczami oczy i zęby tego niedźwiedzia.

To potężne i niebezpieczne zwierzę

Na terenie liczącego 20 tysięcy hektarów Nadleśnictwa Lutowiska żyje około 20 sztuk niedźwiedzi. Ataki drapieżników na ludzi nie zdarzają się często, choć niestety, co jakiś czas o nich można usłyszeć. Wiosna nie jest dobrą porą na penetrowanie lasów, gdyż - jak podkreślają leśnicy - niedźwiedzie przygotowują się do rui, która odbywa się w maju. Jak jest to niebezpieczny okres, nie tylko dla ludzi, świadczy fakt odnalezienia w 2005 roku martwego niedźwiedzia, który został zabity w walce o samicę przed młodszego konkurenta. Zabity dwudziestoletni drapieżnik ważył aż 225 kg i mierzył 210 cm. Jego tylne łapy miały 27 cm długość i 16,5 cm szerokość, a przednie odpowiednio 17 i 16,5 cm.

- Trzeba pamiętać o tym, że niedźwiedź to potężne zwierzę. Gdy decyduje się na atak, jest bardzo niebezpieczny - mówi dr hab. Roman Gula, z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Warszawie.

Niedźwiedzie starają się unikać ludzi, jednakże czasami dochodzi do zaskakujących spotkań oko w oko.

- Gdy człowiek znajdzie się za blisko, jest już za późno, by cokolwiek zrobić. Wtedy wszystko dzieje się poza naszą kontrolą. Niedźwiedź może zdecydować się na atak lub pozorowany atak. Może też zdecydować się na ucieczkę - tłumaczy dr Gula. - To jednak człowiek musi pamiętać o tym, że w lesie żyją niedźwiedzie i że są to zwierzęta potencjalnie niebezpieczne. Dlatego zachowanie ludzi w lesie musi być rozsądne.

To nie pierwsze spotkanie z drapieżnikiem

W Bieszczadach występuje największa w Polsce populacja niedźwiedzia brunatnego. Jego siedliska oznaczone są przez leśników tablicami z napisem: ostoja zwierzyny. W te rewiry nie należy się zapuszczać. Najlepiej trzymać się szlaków turystycznych.

Trzeba też unikać młodników, w których niedźwiedzie lubią wypoczywać. Gdy jednak znajdziemy się poza wytyczoną ścieżką, powinniśmy zachowywać się na tyle głośno, by niedźwiedź mógł nas usłyszeć.

- Od 30 lat chodzę po lesie. Wiele lat przepracowałem w lesie, jako drwal - mówi Jan Oziomek. - Nie raz spotkałem się z niedźwiedziem, ale to spotkanie było dziwne. Ten niedźwiedź nie powinien mnie zaatakować, bo byłem za daleko. Myślę, że do ataku doszło, gdyż zwierzę miało gdzieś niedaleko ukrytą padlinę.

Wideo

Komentarze 20

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jakub

Pisząc o niedźwiedziach podaje się ilość osobników, sztuk to może być kartek papieru.

m
miastowy

Wczoraj wróciłem z kilkudniowego wędrowania po Bieszczadach. Najpiękniejsze było to, że ludzi jak na lekarstwo. Na szlaku spotykaliśmy 6 osób dziennie. Przedostaniego dnia jednak beztroski spokój zniknął za sprawą niedźwiedzia spotkanego na szlaku. Chociaż właściwszym określeniem byłoby zobaczenie.

Idąc wyznaczonym szlakiem (zejście z Chryszczatej w stronę Źrebaka) usłyszeliśmy, a później zobaczyliśmy brunatne "coś" zrywające się do biegu. Wrażenie imponujące. Jesteśmy pewni, że w bieganiu szans nie mamy. Na szczęście miś zobaczył nas pierwszy i nie miał ochoty na bliskie spotkanie.

Blisko nie było, niedźwiedź był w odległości 40-50 metrów. Mimo to nieodparcie nasunęło się nam wrażenie, że po wyjściu z miasta nie jesteśmy już tacy mocni. 

Rozmawialiśmy później o tym przy ognisku. Usłyszeliśmy wiele "cennych" rad. Od ludzi, którzy powtarzają obiegowe koszałki.

Tymczasem w realu rzeczywiście bardzo łatwo narobić w spodnie ze strachu.

m
mazury

Miał gość ogromne szczęście. Wy na Podkarpaciu to chyba najbliżej Boga jesteście, że wam tak pomaga....

G
Gorol
Kto mieszka w bieszczadach to wie jak tu jest...
Najgorsze są głupie komentarze dodawane przez ludzi nie mający pojęcia o tutejszym życiu!!!
Żyją sobie w miastach i cwaniakują!!!
Ciekawe jakby się sami zachowali oko w oko z miśkiem????

Anka
taki małomiastowy "ekolog" z rzeszówka zesrałby sie pory na sam widok,
a gdyby mu niedźwiedź zęby porachował czy zebro złamał - darłby ryj o odstrzał i odszkodowanie

ci "ekolodzy z miasta" mocni sa tylko w pysku tu na forum

Gdyby takiego ch ... zostawić tydzień w Bieszczadach i nie dac mu żryć
nie bredziłby o ekologii juz nigdy w zyciu, tylko prosił Boga - "ja chcę do miasta"
G
Gość
To dzikie zwierzęta w tym niedźwiedzie były pierwsze w Bieszczadach a ludzie niech nauczą się żyć w zgodzie z naturą w tak dzikich rejonach polski jakimi są Bieszczady bo to my wchodzimy na ich teren. Za niedługo te dzikie zwierzęta będą wchodzić na nasze podwórka a ludzie i ludzki zapach nie będą im straszne, gdyż przyzwyczają się do naszej obecności co nie znaczy, że nie będą czuły się zagrożone. Bierzcie to pod uwagę a nie wypowiadajcie się jak banda idiotów. Nikt z was nie życzyłby sobie obcego o niewiadomych zamiarach w waszym domu. 1:0 dla misia i oby tak dalej dopóki ludzie nie nauczą się szanować ich spokoju.
G
Gość
To dzikie zwierzęta w tym niedźwiedzie były pierwsze w Bieszczadach a ludzie niech nauczą się żyć w zgodzie z naturą w tak dzikich rejonach polski jakimi są Bieszczady bo to my wchodzimy na ich teren. Za niedługo te dzikie zwierzęta będą wchodzić na nasze podwórka a ludzie i ludzki zapach nie będą im straszne, gdyż przyzwyczają się do naszej obecności co nie znaczy, że nie będą czuły się zagrożone. Bierzcie to pod uwagę a nie wypowiadajcie się jak banda idiotów. Nikt z was nie życzyłby sobie obcego o niewiadomych zamiarach w waszym domu. 1:0 dla misia i oby tak dalej dopóki ludzie nie nauczą się szanować ich spokoju.
l
lutek
To dzikie zwierzęta w tym niedźwiedzie były pierwsze w Bieszczadach a ludzie niech nauczą się żyć w zgodzie z naturą w tak dzikich rejonach polski jakimi są Bieszczady bo to my wchodzimy na ich teren. Za niedługo te dzikie zwierzęta będą wchodzić na nasze podwórka a ludzie i ludzki zapach nie będą im straszne, gdyż przyzwyczają się do naszej obecności co nie znaczy, że nie będą czuły się zagrożone. Bierzcie to pod uwagę a nie wypowiadajcie się jak banda idiotów. Nikt z was nie życzyłby sobie obcego o niewiadomych zamiarach w waszym domu. 1:0 dla misia i oby tak dalej dopóki ludzie nie nauczą się szanować ich spokoju.
a
anka

Kto mieszka w bieszczadach to wie jak tu jest...
Najgorsze są głupie komentarze dodawane przez ludzi nie mający pojęcia o tutejszym życiu!!!
Żyją sobie w miastach i cwaniakują!!!
Ciekawe jakby się sami zachowali oko w oko z miśkiem????

G
GUMP

Niektóre posty faktycznie zwalają z nóg.
Znawcy tematu np. (Kolega Anki)właśnie nam mieszkańcom Bieszczadów uświadomił ,że mieszkamy w dzikim zakątku Polski.
To nie był pierwszy i ostatni przypadek ataku niedźwiedzia, zbieracze poroża wiedzą co ryzykują i nie trzeba porad
doświadczonych internautów w tym temacie. Ludzie to takie zawistne bestie zamiast współczuć jeszcze dopieprzają człowiekowi. Zamiast napisać niech wraca szybko do zdrowia, możemy sobie przeczytać dobrze (h....i)
Pozdrawiam poszkodowanego niech szybko dochodzi do siebie.
Ostatni Mohikanin z Ustrzyk Górnych.

k
kolega Anki

To dzikie zwierzęta w tym niedźwiedzie były pierwsze w Bieszczadach a ludzie niech nauczą się żyć w zgodzie z naturą w tak dzikich rejonach polski jakimi są Bieszczady bo to my wchodzimy na ich teren. Za niedługo te dzikie zwierzęta będą wchodzić na nasze podwórka a ludzie i ludzki zapach nie będą im straszne, gdyż przyzwyczają się do naszej obecności co nie znaczy, że nie będą czuły się zagrożone. Bierzcie to pod uwagę a nie wypowiadajcie się jak banda idiotów. Nikt z was nie życzyłby sobie obcego o niewiadomych zamiarach w waszym domu. 1:0 dla misia i oby tak dalej dopóki ludzie nie nauczą się szanować ich spokoju.

J
Ja

Zgadzam sie z Anką w stu procentach . W Bieszczadach trzeba umieć żyć bo niekiedy jest trudno ..... Ludzie robią rożne rzeczy żeby przeżyc i dla dużej liczby mieszkańców LAS jest jedyną deska ratunku ...........

a
anka

Ludzie nie wiecie co piszecie pewnie mieszkacie w miastach i myślicie,że rozumy pozjadaliście....
Miesiąca byście nie wytrzymali w bieszczadach!!!
Nawet nie wiecie w jakich warunkach ludzie tu pracują w lasach więc może nie wyrażajcie swojej opinii na ten temat bo aż szkoda te powyższe komentarze czytać!!!
Niedzwiedz mógł nawet zaatakować ludzi którzy tam pracują bo las to ich jedyny żywiciel!!!!
Nawet turyści niech uważają na szlakach bo mogą miśka spotkać na swojej drodze.

a
azotoxus

No i dobrze w ujowi. Sam podjal ryzyko, bo wiedzial, ze niedzwiedzie sa, wiedzial, ze wiosna sa niebezpieczne podwojnie a mimo to wlazl do tego lasu. To niech teraz nie placze. Gdzie drwa rabia, tam skry leca...

a
antykatol
gospodarze nie chcieli /nie potrafili zabezpieczyć swoich zagród
czyli co ? sugerujesz, ze celowo gospodarz zwabił wilka aby mu na podwórku zagryzł psa ?

gospodarz jest winien za to, ze wilk czy złodziej czy bandyta wejdzie mu do domu czy na podwórko ? bo nieodpowiednio się zabezpieczył ?

porabało cie człowieku ?
a moze Ty jesteś "wielki ekolog"? i uważasz, ze zwierzyna ma prawo napadać człowieka w jego gospodarstwie ?

no, jaka kasa ? możesz wymienić kwotę ?
czy tylko strzepisz ozór a pojęcia nie masz ile płacą za zagryzioną owce?
a Zośke zapytaj Ty i nam napisz co Ci powiedziała

obawiam się jednak że g...o wiesz a tylko język strzepisz na forum i udajesz wielkiego wazniaka

a jesteś tyci ...taki malutki

p.s.
nie nalezy wierzyć ekologom bo często łżą jak psy .....

Skoro są wilki na terenie gdzie się mieszka, to trzeba się z tym liczyć. Jak tak bardzo kochasz swojego pupila to go na noc zamykasz i po sprawie.

Tak jest winien, bo gdy zostawiasz otwarte drzwi, to jak zaproszenie złodzieja do domu.

Zwierzyna nie ma takiego prawa ale przyroda swoje prawa ma. Skoro jest to wiosna, gdzie budzą się niedźwiedzie z zimowego snu, a jak wiadomo jak głodny to zły, to się nie lezie tam gdzie można po mordzie dostać.

ano taka kasa, że bardziej opłaca się dostać odszkodowanie jak sprzedać. Przytaczać kwot nie mam zamiaru bo kto jest w temacie ten wie. ciekawe, że u zawodowych hodowców z Podhala (wypasających w Bieszczadach) szkody od wilków w inwentarzu to znikomy procent nie wart nawet wspomnienia.

Co do reszty wypowiedzi to szkoda "strzępić" klawiatury, bo poza bluzgami nie potrafisz się rzeczowo odnieść do dyskutanta.
M
Mark

Niedźwiedź zaatakował gościa bo wlazł na niego z nienacka. Poza tym nie żałuję go bo łaził za jeleniami bykami od połowy marca i połszył je żeby znaleźć poroże.Leśnicy corocznie apelują aby nie ścigać jeleni które stanowią łatwy łup dla wilków, a czasami są kłusowane przez zbieraczy poroża. Co roku miejscowi robotnicy i pijaczkowie z pod sklepów udeżają na rogi żeby łatwo zarobić. Muszą sie jednak liczuć że spodkają budzące się ze snu niedźwiedzie. Wiedzą o tym wszyscy w Bieszczadach ale i tak ryzykują.

Dodaj ogłoszenie