Afera z dopłatami. CBA w akcji

Małgorzata Froń
Agenci CBA działają na polecenie Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, która prowadzi śledztwo od czerwca 2015 r.
Agenci CBA działają na polecenie Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, która prowadzi śledztwo od czerwca 2015 r. Fot. Bartosz Wojtowicz
Ustalenia CBA są porażające: kilkuosobowa szajka miała wyłudzić z dotacji z Unii Europejskiej ponad 965 tys. zł! Pieniądze te Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa miała wypłacić na podstawie sfałszowanych dokumentów.

Jak twierdzą nasi informatorzy, kolejne wnioski o dopłaty udało się zablokować. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali w tej sprawie sześć osób. Wśród zatrzymanych jest pracownik powiatowego biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Rzeszowie.

Dokumenty były fałszowane

Śledztwo w sprawie wyłudzania dopłat z funduszy unijnych prowadzi od czerwca 2015 roku Prokuratura Okręgowa w Przemyślu. To na jej polecenie agenci CBA z Rzeszowa zatrzymali Wojciecha R., który jest pracownikiem biura powiatowego ARiMR w Rzeszowie i Dawida Ś., rolnika z gminy Oleszyce w powiecie lubaczowskim.

Proceder polegał na tym, że na podstawione osoby składano wnioski o unijne dopłaty w biurach ARiMR w Lubaczowie, Oleszycach i Stalowej Woli. Jak udało nam się dowiedzieć, dokumenty potrzebne do złożenia wniosków były fałszowane.

Wnioski o wypłatę unijnych dotacji składano w latach 2011 - 2015. Na podstawie fałszywych dokumentów ARiMR wypłaciła fikcyjnym rolnikom ponad 965 tys. zł. Kolejne wnioski zostały zablokowane.

Chcieli wyłudzić ponad 2,3 mln złotych

- W sumie te osoby chciały wyłudzić ponad 2,3 mln zł - informuje Piotr Kaczorek z biura prasowego CBA. - Ten proceder nie mógłby mieć miejsca, gdyby nie brały w nim udziału osoby, które mają dostęp do informacji o gruntach i warunkach dopłat. W trakcie czynności operacyjnych agenci przeszukali także miejsca pracy i mieszkania pracownika jednego z podkarpackich powiatowych ośrodków dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej oraz trojga pracowników podkarpackiego biura ARiMR. Im na razie zarzutów nie przedstawiono.

Pracownik ARiMR i rolnik wpłacili poręczenie

Wojciech R., Dawid Ś. oraz cztery pozostałe osoby są podejrzane o składanie fałszywych dokumentów w celu wyłudzenia unijnych dopłat rolniczych. Wszystkim grozi do 10 lat więzienia. Wobec pracownika ARiMR z Rzeszowa i rolnika z gminy Oleszyce prokuratura zastosowała zakazy opuszczania kraju. Obaj musieli też wpłacić po 50 tysięcy złotych poręczenia majątkowego.

Prokuratura twierdzi, że sprawa jest rozwojowa, dlatego też nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

" Ustalenia CBA są porażające" Porażające ustalenia to by były wtedy, gdyby zostały wyjaśnione  podkarpackie przekręty związane z wyłudzeniami których zgłoszenia trafiają do prokuratury i pomimo niepodważalnych dowodów prokuratorzy robią wszystko, aby sprawy te jak najszybciej wyciszyć tak, aby nikt nigdy więcej do nich nie powracał !!!..........  

G
Gość
W dniu 20.03.2017 o 08:23, Gość napisał:

Przeprowadzić kontrolę w powiecie leżajskim !!!!...................

G
Gość

Nie udajcie,że coś robicie tylko zainteresujcie się w końcu kim są i jakie publiczne funkcje pełnią osoby, które od gminy Leżajsk od kilku lat dzierżawią grunt na siebie lub (słupa) nawet nie wiedzą gdzie dokładnie się znajduje celem wyłudzenia unijnych dopłat.  

G
Gość
W dniu 20.03.2017 o 08:23, Gość napisał:

Przeprowadzić kontrolę w powiecie leżajskim !!!!...................

Leżajsk to powiat w którym kacykostwo jest powszechne i nie ma możliwości, aby odpowiednie służby o tym nie wiedziały... tylko widocznie istnieje ktoś kto ma osobiste powody dla których czuwa nad tym, by nikt z tym nie chciał nic zrobić, a nawet robił wszystko, aby urzędnicze machloje i przekręty starannie ukryć.............  

G
Gość
W dniu 20.03.2017 o 13:52, Rolnik napisał:

Tylko dziwne, że ten proceder trwal tyle lat i nikt ze sluzb CBA,CBŚ nie zainteresował sie "pseudo rolnikiem"WIDOCZNIE MUSIAŁA NADEJŚĆ DOBRA ZMIANA ZEBY ZROBIC PORZADEK Z OSZUSTAMI

Nie myście sobie, że CBA tak chętnie podejmuje się kontroli zanim nie sprawdzą wcześniej czy przypadkiem nie nadepną na odcisk komuś z swoich obecnych zwierzchników.....poważne przekręty zawsze są z pomocą kogoś z kim się należy liczyć i kogo jak to na Podkarpaciu bywa wszyscy mogą " bodnąć", bo i tak wcześniej czy później się wywinie.    

R
Rolnik

Tylko dziwne, że ten proceder trwal tyle lat i nikt ze sluzb CBA,CBŚ nie zainteresował sie "pseudo rolnikiem"
WIDOCZNIE MUSIAŁA NADEJŚĆ DOBRA ZMIANA ZEBY ZROBIC PORZADEK Z OSZUSTAMI

G
Gość

Drzewiej chłop brał pług orał, siał i zbierał co ziemia obrodziła.

I komu to przeszkadzało.

Tak żeśmy to zmodernizowali że jeno prokuratorowi roboty przybyło  a plonów na polu nie widać.

M
Marek

Mirek tez podobno obiecał inwestorom że przyspieszy dotacje a wyszło tak,że nie wiele zrobił ale chciał podobno pomóc jednemu inwestorowi którego przekręcił były  milicjant drogówki sierż.Ryszard P.

M
Marek

Z dotacjami unijnymi na Podkarpaciu było chyba tak,że kto miał układy do dostał a innym odmawiano.W Urzędzie Wojewódzkim nad dotacjami parasol trzymali ludzie spod Krosna i byli pracownicy RARR. Nie zawsze liczyło się czy inwestycja jest uzasadniona ekonomicznie czy jest bezsensowna,czy przetarg np na drogi rozwiązuje problem komunikacyjny w mieście czy jest jedynie inwestycja na której coś można ugrać.I tak dotacja 80 % z UE do ślepej drogi ul.Dworaka z które nikt od 2 lat nie korzysta, lub dotacja dla szkoły prywatnej na zadaszenie z panelami słonecznymi do ładowania samochodów tylko że żaden student ani wykładowca tej uczelni nie ma samochodu elektrycznego,czy dotacja do spółki która wytwarza makarony, spółki Jana B i jego żony chyba tylko po to aby można było te makarony wysłać do Egiptu bo w Polsce nie miały popyty.Ile było takich nietrafionych dotacji i nie tylko z UE ale dotacji rządowych czy agencji rzadowych w których byli ludzie z PSL czy PO.Czy te dotacje  miały  rozwinąć inwestycje na ścianę  wschodnia Polski,cześc zapewne tak ale jest wiele zmarnowanych lub wykorzystanych prywatnie przez dziwne polityczno-urzędowe układy.

G
Gość

Przeprowadzić kontrolę w powiecie leżajskim !!!!...................

Dodaj ogłoszenie