Cody Gakpo: Zdziwiłem się, że wasz trener nie postawił na Szymańskiego z Feyenoordu. Myślałem, że przegrywając poszuka ofensywnych zmian...

Piotr Janas
Piotr Janas
03.12.2022 doha katarmundial mistrzostwa swiata w pilce noznej katar 2022 pilka nozna reprezentacjan/z usa holandia mecz 1/16 8 gakpopawel relikowski / polska press
03.12.2022 doha katarmundial mistrzostwa swiata w pilce noznej katar 2022 pilka nozna reprezentacjan/z usa holandia mecz 1/16 8 gakpopawel relikowski / polska press Pawel Relikowski / Polska Press
Jednym z objawień fazy grupowej mistrzostw świata w Katarze jest Holender Cody Gakpo, który w dwóch meczach trzykrotnie trafiał do siatki. Dobrze pokazał się też w meczu z USA w 1/8 finału. 23-letni skrzydłowy PSV Eindhoven znajduje się na radarze wielu europejskich potęg, ale zapewnia, że o transferze zacznie myśleć dopiero po turnieju, na który przyjechał po złoto.

To musi być przyjemne uczucie, kiedy jest się najlepszym strzelcem drużyny, która jako pierwsza zapewniła sobie awans do ćwierćfinału mundialu w Katarze?

Bardzo miłe, ale samozadowolenie mi nie grozi. Cieszę się, że moje bramki pomogły drużynie w zdobyciu punków, ale też widzę pole do poprawy. Są sytuacje, w których mogłem zachować się lepiej i podać, zamiast szukać uderzenia albo odwrotnie. Rozmawiam z trenerem po każdym spotkaniu i wiem, nad czym muszę pracować.

Zdradź zatem na co uwagę zwraca ci Louis van Gaal.

Przede wszystkim na decyzyjność. To, o czym mówiłem przed chwilą: czasami powinienem podawać, zamiast oddawać strzał, a czasami akcja mogłaby potoczyć się lepiej, gdybym zakończył ją strzałem. Trener nie ma do mnie pretensji, dość cierpliwie stara mi się wszystko wytłumaczyć, ale też zdaję sobie sprawę, że w każdym kolejnym spotkaniu może być ciężej. Na mistrzostwach świata nie ma przypadkowych drużyn, a do tej fazy dochodzą już tylko naprawdę mocne zespoły.

Jestem z Polski, więc nie mogę nie zapytać — widziałeś jakiś mecz Biało-Czerwonych?

Tak, oglądałem spotkanie z Argentyną, ale niezbyt uważnie, jeśli mam być szczery (śmiech). Potencjalnie już wtedy Argentyna była naszym rywalem w ćwierćfinale, dlatego wybrałem to spotkanie, ale nie należę do piłkarzy, którzy oglądają ten mundial od deski do deski. Będąc na miejscu, jest mnóstwo rzeczy: treningi, konferencje, spotkania. Nie zawsze jest czas zobaczyć, co się dzieje w innych spotkaniach.

Masz jakieś zdanie o grze Polaków w fazie grupowej? Od razu ci podpowiem, że z Meksykiem zagraliśmy bardzo podobnie, pierwsza połowa z Arabią Saudyjską też wyglądała jak początek starcia z Argentyną.

Wow, no to jestem lekko zdziwiony. Z Arabią Saudyjską też?

No niestety.

Ale wygraliście ostatecznie?

Tak, 2:0 i w dużej mierze dzięki temu dalej jesteśmy w grze.

No właśnie. Czasami jest tak, że cel uświęca środki i trzeba przedłożyć dobro drużyny i walkę o końcowy wynik nad ładną grę. Wydaje mi się, że tak właśnie zagrała Polska, chociaż muszę przyznać, że trudno się to ogląda. W zasadzie nie umiem powiedzieć, jak graliście z Argentyną, bo w pamięci utknęły mi tylko akcje Argentyńczyków. Wybacz, może to przez wynik i to, że nie oglądałem w jakimś wielkim skupieniu. Pamiętam, że kapitalnie spisał się wasz golkiper przy karnym Messiego. Wcześniej też obronił jedenastkę, więc można powiedzieć, że to na tę chwilę bramkarz turnieju. Zdziwiłem się, że nie zagrał Sebastian Szymański, którego znam z Feyenoordu. To w jakimś stopniu mnie zaskoczyło, bo myślałem, że przegrywając trener poszuka ofensywnych zmian.

Sęk w tym, że nam dwubramkowa porażka wciąż dawała awans, dlatego graliśmy, jak graliśmy. Wróćmy do ciebie. Wrócisz z Kataru z tytułem króla strzelców?

Uff, chciałbym. Każdy ofensywny zawodnik marzy, żeby zostać królem strzelców mistrzostw świata. Nie będę jednak zasmucony, jeśli nie strzelę już ani jednego gola do 18 grudnia, za to wrócimy do kraju z tytułem mistrzów świata. To jest moje największe marzenie w tej chwili. Występ i gole na mundialu już mam, ale końcowy triumf to byłoby coś najwspanialszego.

A wiesz już przynajmniej, dokąd wrócisz? Bo mówi się, że to już nie będzie PSV Eindhoven.

Gra w jednej z najlepszych lig na świecie byłaby dla mnie szansą na dalszy rozwój. Nie mówię, że nie. W tej chwili koncentruję się tylko na mistrzostwach świata i nie zaprzątam sobie głowy medialnymi doniesieniami.

Takie kluby jak Chelsea, Manchester United, od którego byłeś już o krok, Manchester City, Liverpool czy Bayern Monachium muszą jednak działać na wyobraźnie.

To są wielkie marki, ale ja się nie podpalam. Najpierw chcę pomóc drużynie oraz sobie w Katarze. Na tym koncentruję swoje myśli. Jak zostaniemy mistrzami świata, to pomyślę o zmianie klubu (śmiech). Oczywiście w futbolu wszystko jest możliwe i niczego nie wykluczam. Także tego, że zostanę w Eindhoven. Dużo zawdzięczam temu klubowi. Do mnie plotki dotyczące tych wszystkich klubów, które wymieniłeś, docierają. Czytam internet, przeglądam media społecznościowe i widzę różne rzeczy. To jest w gruncie bardzo przyjemne, schlebia mi, że takie firmy się mną interesują, ale tak jak już powiedziałem: teraz liczy się tylko drużyna narodowa i jej dobro.

Ale możesz potwierdzić, że to najbliżej było ci do United podczas ostatniego okna transferowego?

Byłem blisko. Kilkukrotnie rozmawiałem z trenerem Erikiem ten Hagiem, także będąc w Manchesterze. Ostatecznie transakcja nie doszła do skutku, co lekko mnie zasmuciło. W końcu mówimy, o jednym z największych klubów na świecie. Myślę, że to także byłoby dobre dla PSV. To dobrze, kiedy twój zawodnik idzie do Manchesteru United. Pokazuje to pracę, jaką wykonuje się w tym klubie z młodymi zawodnikami, pozwala zarobić porządne pieniądze i dalej się rozwijać.

Po jednej z bramek zdobytych głową media w kraju zaczęły porównywać cię do Robina van Persiego. To był jeden z twoich idoli?

Robin był wielkim napastnikiem i ma ogromne zasługi dla reprezentacji „Oranje”. Można śmiało powiedzieć, że to legenda naszej kadry i całej europejskiej piłki. Być do niego porównywanym to zaszczyt, ale ja chcę napisać swoją własną historię. Wydaje mi się, że mam też nieco inny styl niż Robin i jeszcze daleko mi do takiej gry głową, jaką on prezentował.

Jak ogólnie oceniasz poziom mistrzostw w Katarze?

Pod względem sportowym jest wysoki i wyrównany. Widać to po wynikach, widać po meczach, w których z reguły padało stosunkowo mało bramek, choć oczywiście zdarzały się wyjątki. Widać też po tym, że już po fazie grupowej z mundialem pożegnali się Niemcy, Belgowie, Duńczycy czy Urugwaj. Nawet Ekwador, który postawił nam bardzo trudne warunki, ostatecznie też nie awansował do ⅛ finału. Natomiast jeśli chodzi o organizację, to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Upały nie doskwierają, wieczorem temperatura powietrza jest całkiem przyjemna, a wszystkie stadiony są klimatyzowane (wszystkie poza 974 Stadium-przyp. PJ). Czasami jest wręcz za zimno od tej klimatyzacji! Nawet musieliśmy poprosić w hotelu by w lobby i częściach wspólnych trochę zwiększyć temperaturę albo całkowicie wyłączyć chłodzenie.

Pomogło?

Tak, ale nie na długo (śmiech). Tutaj lubią mieć porządnie schłodzone wnętrza.

To pierwsze mistrzostwa w twojej karierze, ale i tak zapytam: co myślisz o tym, że odbywają się one zimą?

Taka zima, jaka panuje tu obecnie, jest jak lato w Holandii. Słyszałem o upałach, jakie panują w tej części świata w okresie letnim, więc wydaje się, że skoro już wybrano Katar na organizatora mistrzostw, to było to jedyne słuszne rozwiązanie. Nie wyobrażam sobie grać tutaj latem przy temperaturze przekraczającej 40 stopni w dzień. Wtedy nawet klimatyzacja nie byłaby dostatecznym rozwiązaniem. Na pewno jest to jakaś nowość, bo mundial kojarzył mi się z oglądaniem go w wakacje wraz z kolegami w czasach szkolnych. Będąc na miejscu, nie robi mi to żadnej różnicy. Cieszę się z tego, że tu jestem, gram i że wciąż mamy szansę osiągnąć coś wielkiego na tym turnieju.

Pytał i notował — Piotr Janas

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na nowiny24.pl Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie