Dajmy z siebie wszystko!

    Dajmy z siebie wszystko!

    MARIAN STRUŚ

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Dajmy z siebie wszystko!
    Rozmowa z ARTUREM DŻONIEM, hokeistą KH Sanok, zawodnikiem polskiej reprezentacji do lat 20, która awansowała do światowej elity
    Dajmy z siebie wszystko!

    - Polska drużyna w mistrzostwach II Dywizji rozbiła w puch przeciwników. To Wy byliście tacy dobrzy, czy rywale tak słabi?

    - Różnie to było. Islandia, Hiszpania i Belgia odstawały od nas, ale z Holandią i Rumunią trzeba było powalczyć. Nie lekceważyliśmy żadnego rywala, stąd zwycięstwa 13-0 z Hiszpanią, 8-0 z Belgią i 26-1 z Islandią.

    - Miałeś w tym swój udział...

    - Strzeliłem sześć bramek, zaliczyłem pięć asyst.

    - Karierę rozpoczynałeś w Sanoku, z czasem zostałeś uczniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu...

    - Moim pierwszym trenerem był Franciszek Pajerski. Przeniesienie do SMS-u było dobrą decyzją, nauka w Sosnowcu niewątpliwie przyczyniła się do tego, że otrzymuję powołania do reprezentacji kraju.

    - Czy tak samo oceniasz decyzję, która sprawiła, że nagle znalazłeś się w Czechach?

    - Chciałem grać w Czechach, gdyż hokej stoi tam na światowym poziomie. Kiedy więc pomyślnie przeszedłem testy w drużynie Havirzov Panthers i znalazłem się w pierwszym ataku zespołu juniorów, grającego w ekstraklasie, byłem z siebie zadowolony. Radość trwała krótko, bo kierownictwu czeskiego klubu nie podobały się moje wyjazdy związane z występami w reprezentacji. Postanowiłem wrócić do Polski.

    - Od razu do swego rodzimego klubu?

    - Interesowały się mną KH Sanok, Orlik Opole i Cracovia. Zdecydowałem się na Sanok, który walczy o awans do ekstraligi.

    - Wierzysz w niego?

    - Inaczej by mnie tu nie było. Choć nie zadanie nie jest takie proste. Ostatni zaciąg Cracovii na pewno bardzo wzmocni siłę krakowskiego zespołu. Nie sądzę jednak, że nie można będzie go ograć. Ja sam na razie gram źle, bo mistrzostwa świata trochę nadwerężyły moje siły. Czuję się zmęczony. Ale to przejdzie.

    - Czy sanocką drużynę stać na lepszą grę?

    - Myślę, że tak.

    - Czego brakuje?

    - To powinno być tak, że wszyscy dajemy z siebie wszystko. Nie tylko podczas meczów, ale także na każdym treningu. To znaczy też, że każdy jest bardzo zdyscyplinowany. I że wszyscy jesteśmy dla siebie przyjaciółmi. Wtedy sukces łatwiej przychodzi.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Galerie zdjęć

    Wideo