Dawid Pietrzkiewicz: chciałbym się realizować na arenie międzynarodowej

Waldemar Mazgaj
Magda i Dawid (na zdjęciu z Baku) 1 czerwca staną na ślubnym kobiercu.
Magda i Dawid (na zdjęciu z Baku) 1 czerwca staną na ślubnym kobiercu. ARCHIWUM PRYWATNE
Rozmowa z DAWIDEM PIETRZKIEWICZEM, bramkarzem Simurqu Zaqatala i byłym graczem Stali Sanok, który może zostać reprezentantem Azerbejdżanu.

Z Długiego do Baku

Z Długiego do Baku

Dawid Pietrzkiewicz ma 25 lat. Wychowanek LKS Długie do Stali Sanok trafił w 2004 roku, w 2007 przeszedł do Polonii Warszawa, zaś w 2009 do Baniku Ostrawa.

Jesień 2010 roku spędził w słoweńskim NK Primorje (10 spotkań w ekstraklasie), zaś w 2012 trafił do Simurqu Zaqatala.

Kawaler, ale zajęty. Ślub z Magdą zaplanował na 1 czerwca.

- Na jakim etapie jest możliwość twojej gry w reprezentacji Azerbejdżanu? - Ciężko określić. Prawdę mówiąc z małej chmury dziennikarze zrobili deszcz, bo nawet nie było konkretnych rozmów z selekcjonerem Bertim Vogtsem.

Pytały mnie tylko osoby postronne o taką możliwość po dobrej rundzie w Simurqu. Odpowiedziałem: "dlaczego nie".

Każdy chciałby się realizować na arenie międzynarodowej, zdobywać nowe doświadczenia, spełniać marzenia. Z grą w naszej reprezentacji będzie jednak ciężko. Są Szczęsny, Kuszczak, Fabiański, a nie zawsze dostaje się powołania za dobrą formę.

Niejeden człowiek staje przed trudniejszymi wyborami. Na pewno nie zrzeknę się jednak polskiego obywatelstwa, bo jestem Polakiem z krwi i kości.

- Z reprezentacją tego kraju na wielkie sukcesy nie masz chyba co liczyć. Kilka lat temu Polska pokonała Azerów 8-0... - Nie są już takimi chłopcami do bicia, dali duży krok do przodu. Z Portugalią czy Rosją przegrali minimalnie, z Irlandią zremisowali.

Poza tym Azerowie w trudnym momencie kariery mi pomogli, ja też bym chciał im pomóc. Kto wie: może za kilka lat, przy takim tempie rozwoju w Azerbejdżanie, już to nie będzie piłkarski "Kopciuszek".

Chciałem zmienić klimat

- W Azerbejdżanie grasz od sierpnia 2012 roku, ale podobno podpisałeś kontrakt nie będąc nawet w tym kraju... - Byłem graczem Baniku Ostrawa i wspólnie z działaczami klubu czeskiej ekstraklasy, który zaczynał przechodzić kłopoty finansowe, doszliśmy do wniosku, że mógłbym spróbować czegoś nowego. Tym bardziej, że po trzech latach gry w Czechach chciałem zmienić klimat.

Prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się, że wyląduje w Azji, bo dość konkretne rozmowy prowadziliśmy w zupełnie innym kierunku, jednak nie powiodło się.

Gdy pojawiła się propozycja wyjazdu na 3-dniowy sprawdzian w Simurqu, przebywającego na obozie w Austrii, długo się nie wahałem.

Działacze i trener już nie mnie chcieli wypuścić bez podpisania wstępnego kontraktu, a formalności dopełniliśmy już po moim przylocie do Baku.

- Jaki jest futbol w Azerbejdżanie, kraju dla nas bardzo egzotycznym... - Poziom ligi może nie jest większy, jak w Polsce, ale za 3-4 lata może przegonić naszą ekstraklasę, bo pod względem organizacyjnym i piłkarskim Azerowie cały czas idą do przodu.

Pozyskują zawodników i trenerów z Anglii, Niemiec, Włoch oraz Bałkanów, budują stadiony, szkółki piłkarskie. Sam futbol jest jeszcze żywiołowy, twardy, czasem brutalny.

- W końcówce pierwszej rundy zdarzyło ci się dostać czerwoną kartkę i to nie taką zwykłą, tylko w szatni. Opowiedz, co zrobiłeś... - Graliśmy bardzo ważny wyjazdowy mecz o dużą stawkę. Przegrany zespół mógł nie awansować do grupy mistrzowskiej. Nerwy były duże, a arbiter nie dostosował się do warunków i trochę nas skrzywdził.

Nasz właściciel ma dwa najlepsze kluby

Po wygranym 1-0 meczu mocno zdenerwowany pokrzyczałem coś do niego po Polsku. Arbiter zaś w protokole napisał, że obrażałem go w języku rosyjskim.

- Wracając do rozwoju sportu w Azerbejdżanie, który już zgromadził chyba wszystkie najlepsze siatkarki świata, powiedz skąd Azerowie mają finanse na sport? - Każdy bogatszy mieszkaniec Azerbejdżanu praktycznie jest zmuszony do finansowania sportu. To fajna inwestycja, dla przykładu właściciel naszego klubu ma też Inter Baku, czyli w tej chwili dwie najlepsze drużyny ligi, w tabeli dzieli je punkt.

Trochę to może dziwne, ale szef jest szczęśliwy i myśli o kolejnych inwestycjach. Zaś naszym głównym sponsorem jest Narodowy Bank Azerbejdżanu.

- To pewnie mieszkasz w luksusowym domu z basenem i jeździsz mercedesem... - Nie (śmiech). Wszyscy zawodnicy, poza miejscowymi, mieszkają w klubowej bazie, gdzie też trenujemy.

- Pierwszą połowę 2013 roku będziesz mógł wspominać bardzo miło... - No tak. Działacze już namawiają mnie na przedłużenie umowy kończącej się 31 maja. W lutym zaczynamy sezon, mierzymy w medal. I jeszcze 1 czerwca zmieniam stan cywilny. Dlatego cały urlop w Polsce poświęciłem na załatwianie formalności, wizytę u księdza czy zaproszenie rodziny i znajomych. Czas to będzie więc intensywny, ale ludzie radzą sobie z nie takimi problemami.

- Przyszła żona przeprowadzi się do ciebie po ślubie? - Pewnie tak. Była już u mnie przez miesiąc i chyba się jej podobało (siedząca obok Magda tylko potakuje z uśmiechem - przyp. red).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie