Dublet Ferrari na inaugurację. Pech i dobra jazda Kubicy

Bartosz Gubernat
Udostępnij:
Dopiero na jedenastej pozycji zakończył Robert Kubica wczorajszy wyścig o Grand Prix Bahrajnu. Fenomenalnie sezon rozpoczęli zawodnicy Ferrari.

Klasyfikacja konstruktorów

Klasyfikacja konstruktorów

1. Ferrari - 43 pkt., 2. McLaren - 21 pkt., 3. Mercedes GP - 18 pkt., 4. Red Bull - 16 pkt., 5. Force India - 2 pkt., 6. Williams - 1 pkt.

Startujący w teamie Renault Robert Kubica wystartował do wyścigu z piątej linii. Kibice spodziewali się, że niezła jazda na treningach pozwoli Polakowi już na początku zająć pewne miejsce w pierwszej dziesiątce i z biegiem czasu nawiązać walkę z najlepszymi.

Niestety tuż po starcie w naszego rodaka wpadł Niemiec Adrian Sutil z ekipy Force India. Po starciu oba bolidy obróciło, a Polak i Niemiec spadli praktycznie na koniec stawki.

Pech Rosjanina

Na zamieszaniu skorzystał m.in. partner z zespołu Kubicy - Witalij Pietrow, który szybko awansował na 11. pozycję. Niestety już trzy okrążenia dalej musiał zrezygnować z dalszej jazdy. Podczas wizyty w strefie serwisowej awarii uległo zawieszenie jego samochodu. W międzyczasie na czele nic się nie zmieniało.

Od początku prowadził zwycięzca sobotnich kwalifikacji - Sebastian Vettel z zespołu Red Bull. Tuż za nim jechały czerwone bolidy ekipy Ferrari. Fernando Alonso i Felipe Massa starali się nie pozwolić Vettelowi odjechać i czyhali na jego błąd.

Swoją pozycję pieczołowicie starał się poprawiać Kubica. Polak mijał kolejnych rywali, a na 13. okrążeniu postanowił zjechać do strefy serwisowej na wymianę opon. To posunięcie okazało się trafne. Nasz rodak przyspieszył jeszcze bardziej i po wyprzedzeniu Sebastiana Buemiego z Toro Rosso znalazł się na 11. miejscu, za plecami Rubensa Barrichello. Tym samym złapał kontakt z najlepszą dziesiątką, która od tego sezonu zdobywa w wyścigu punkty (wcześniej punktowało 8 kierowców).

Kłopoty lidera, szybkie Ferrari

Na 33. okrążeniu niespodziewanie zaczął słabnąć bolid prowadzącego Vettela. Dwa okrążenia później kierowca Red Bulla w łatwy sposób dał się minąć Fernando Alonso. Chwilę później spadł na trzecie miejsce, ustępując pola kolejnemu reprezentantowi włoskiego zespołu - Felipe Massie.

Młodego reprezentanta Red Bulla w końcowym rozrachunku wyprzedził jeszcze Lewis Hamilton z ekipy McLaren. Wyczyn Brytyjczyka próbował jeszcze skopiować Nico Rosberg z Mercedesa, ale mimo kłopotów z silnikiem Vettel obronił się przed jego atakami.

Powracający na tory F1 Michael Schumacher z Mercedesa, zakończył wyścig na szóstej pozycji. Siódmy był aktualny mistrz świata - Jenson Button z McLarena. Mimo równej jazdy Robertowi Kubicy nie udało się wskoczyć do dziesiątki. Następny wyścig, o GP Australii odbędzie się 28 marca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

~eldopoland~
Kubica nie jest dobry on jest bardzo dobry . Dlaczego niby Kubica ma byc w srodku bo PAN tak powiedział? . Sa lepsi od niego a kto ? bo jak
ferrari od reno to sie zgodze (ale juz nie długo ) bo kierowcy nie . Jakos sobie nie moge przypomniec zeby Robert w kogos wiechał i jeszcze mowil ze zaspał a ogladam raczej wszystkie wywiady a w F1 mozna zaspac? to nie jest niedzielna przejazdzka ze sie mysli nie wiadomo oczym.
F
Frank1
I jak zwykle,skąd my to znamy?.Tym razem znowu na swoim miejscu by się chciało powiedzieć,ale inni zawsze
szukają usprawiedliwienia.W ubiegłym sezonie jak w Kubice przywalił koleś to płakano przez reszte sezonu,ale jak
on wskoczył innemu na plecy i tłumaczył się tylko tym,że zaspałi za pózno hamował to cisza.
PANOWIE,wiadomo,że Kubica jest dobry,przecież jezdzi w F1 i jego miejsce nie jest z przodu,ale w środku i tak
zostanie.Trzeba to przyznać ,że są lepsi od niego i jak czasami stanie na podium to dla NIEGO wielkie szczęście.
Dodaj ogłoszenie