Dym i ogień

Opr. PS
Polski pojazd runął w 50-metrową przepaść, w dolinę rzeki. Po upadku  spłonął. Wiele ofiar zostało porwanych przez rwący nurt rzeki Romanche.
Polski pojazd runął w 50-metrową przepaść, w dolinę rzeki. Po upadku spłonął. Wiele ofiar zostało porwanych przez rwący nurt rzeki Romanche.
26 osób zginęło, a 24 zostały ranne, w tym 14 ciężko w wypadku polskiego autokaru z pielgrzymami w niedzielę rano k. Grenoble we Francji.

Górska droga, na której doszło do katastrofy, była zakazana dla autobusów.

Pielgrzymi wracali z Sanktuarium Matki Bożej w La Salette, górskiej wioski w Alpach. Kierowca autokaru wybrał z dwóch możliwych dróg krótszą, ale bardzo niebezpieczną drogę górską, której 8-kilometrowy (licząc w linii prostej), bardzo kręty odcinek miał 7-14 proc. spadku.

Dym i ogień

Niemal przy końcu tej drogi autor wszedł w 90-stopniowy zakręt z prawdopodobną szybkością 100 kilometrów na godzinę. Motocykliści jadący za autobusem, widzieli dym i ogień świadczące o tym, że kierowca próbował hamować, ale hamulce nie zadziałały.

Ciężki pojazd runął w 50-metrową przepaść, w dolinę rzeki, łamiąc barierę ochronną na zakręcie. Natychmiast po upadku zaczął płonąć. Wiele ofiar zostało porwanych przez rwący nurt rzeki Romanche i wydobyto je dopiero po kilku godzinach. - Wszędzie leżą zwłoki.

- To wygląda jak koniec świata. Jeszcze czegoś takiego nie widziałem - mówił jeden z naocznych świadków. Na asfalcie pozostały intensywnie czarne, 100-metrowe ślady gwałtownego hamowania.

Do akcji ratunkowej i przewożenia rannych zmobilizowano liczne śmigłowce. Ofiary z ciężkimi poparzeniami przetransportowano do specjalistycznych klinik w Marsylii i Lyonie.

Droga nie dla autobusów

Mer gminy Vizille, na terenie której doszło do katastrofy, Alain Berthault mówi:

- Autokar z pielgrzymami nie powinien jechać tą drogą, na której obowiązuje zakaz ruchu dla autobusów. Pojazdy, które decydują się jechać tą drogą, powinny mieć - zgodnie z przepisami - specjalny podwójny system hamulcowy.

Zakręt śmierci

Mer miejscowości Laffrey, w pobliżu której doszło do tragedii, Jean-Jacques Defaite przyznał, że mimo powtarzających się w tym miejscu wypadków nie uczyniono nic, aby poprawić bezpieczeństwo na feralnym zjeździe.

- Już od 20 lat władze wydają ogromne pieniądze i zabierają się za trasę (...), ale ona staje się coraz bardziej niebezpieczna - powiedział.

Na miejscu katastrofy przybył premier Francji. Wizytę zapowiedział prezydent Francji Nicolas Sarkosy, który złożył kondolencje narodowi polskiemu
"Najbardziej śmiertelną od pięciu lat w Europie katastrofą autobusową" - nazwał dziennik "Le Figaro" tragedię pielgrzymów.

Ofiary głównie ze Szczecina

W autobusie jechało 50 osób, 47 pasażerów, pilotka i dwóch kierowców. Wśród nich trójka dzieci. Wszyscy byli ubezpieczeni. Jutro mieli być w Polsce.

Pielgrzymkę zorganizowała parafia św. Mikołaja w Szczecinie. Proboszcz tej parafii ks. Ryszard Kamiński przekazał władzom dokładną lista wszystkich uczestników pielgrzymki.

- 47 osób jest na liście, w tym 3 księży. 26 osób ze Stargardu, 12 z Świnoujścia, 2 osoby z Myszkowic, 5 ze Szczecina, 2 z Warszawy. Z różnych miejscowości w Polsce w tych, co pracowali księża. Była to pielgrzymka międzyparafialna do europejskich sanktuariów maryjnych - powiedział ks. proboszcz.

Proboszcz dodał, że jeden z trzech księży, którzy brali udział w pielgrzymce skontaktował się z krajem. Osoba, z którą rozmawiał przekazała mu, że duchowny tuż po wypadku korzystał z komórki przechodnia, ponieważ swoją utracił i przekazał informacje, że ma: "straszny widok" przed oczami i jest cały zakrwawiony. Płakał.

W kościele pojawiła się mieszkanka Stargardu, Czesława Skrzypiec, która powiedziała, że na pielgrzymkę pojechali jej znajomi Danuta i Ryszard Kochańscy z chóru kościelnego.

- Dana wysłała mi o 9.24 sms o treści "Jesteśmy koło Grenoble. Jedziemy z La Salette do Altoetting koło Monachium. W domu będziemy we wtorek. Wiozę do Stargardu figurkę Madonny. Pozdrawiamy".

- Za 10 minut odpisałam i nie było już odpowiedzi ani żadnego kontaktu - dodała pani Czesława.

Reakcja władz polskich

Premier Kaczyński postanowił przekazać środki finansowe na pomoc dla poszkodowanych i na wsparcie ich rodzin. Z lotniska w Goleniowie k. Szczecina ma dziś rano wylecieć samolot do Francji z rodzinami ofiar katastrofy w celu przetransportowania do Polski rannych.

Prezydent Kaczyński w niedzielę o godz. 16 poleciał do Francji. Możliwe jest, iż prezydent ogłosi też w najbliższych dniach żałobę narodową.

Dla rodzin pielgrzymów uruchomiono 3 telefony w Szczecinie: 091 43 03382, 091 43 03 311, 0 800 170 010.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie