Ekspert: Weto budżetu może oznaczać początek drogi do wyjścia Polski z Unii Europejskiej. "1 stycznia wstrzymane zostaną wszystkie wypłaty"

Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny
Fot. Szymon Starnawski / Polska Press
- Jeśli Wieloletnie Ramy Finansowe na lata 2021-2027 nie zostaną przyjęte, unijny budżet na rok 2021 nie będzie mógł zostać uchwalony. W efekcie, po 1 stycznia nastąpi zamrożenie wszelkich wypłat na nowe projekty unijne. Nie ruszy też Fundusz Odbudowy, który miał wesprzeć gospodarki po kryzysie związanym z pandemią, co łączy się zresztą ze wspólnym zakupem szczepionek przeciw COVID-19 - mówi dr Paweł Kowalski z Katedry Prawa Publicznego i Międzynarodowego Uniwersytetu SWPS.

W poniedziałek Polska i Węgry głosami swoich wysłanników w Komitecie Stałych Przedstawicieli przy Radzie Europejskiej zawetowały unijny budżet. Co to oznacza w praktyce?
Zacznijmy od tego, że budżet europejski musi zostać określony w Wieloletnich Ramach Finansowych, które określają minimalnie pięcioletnią perspektywę, choć przyjęło się, że uchwala się ją na okres 7 lat. Wieloletnie Ramy Finansowe UE pozwalają na planowanie budżetu oraz na ustalenie priorytetów wydatkowych UE. Chodzi o to, aby określić poziom wydatków, w których powinien zmieścić się budżet roczny. Jeśli tej perspektywy nie ma, to w każdym miesiącu można skorzystać z prowizorium budżetu, które ustalane jest na miesiąc i wynosi 1/12 wysokości budżetu z poprzedniego roku. Są politycy, którzy mówią, że takie rozwiązanie mogłoby być dla Polski korzystniejsze - gdyż budżet na rok 2020 jest o ok. 23% większy od tego na rok 2021. Taką tezę głosi Jacek Saryusz-Wolski, jednak jest to bardzo uproszczone twierdzenie, gdyż w ramach prowizorium można jedynie kontynuować rozpoczęte projekty i finansować najpotrzebniejsze bieżące wydatki. Nie można natomiast rozpoczynać nowych projektów, co praktycznie blokuje możliwości dalszego szybkiego rozwoju. Saryusz-Wolski, jako europoseł a wcześniej jeden z protoplastów naszego przystąpienia do UE ma z pewnością taką wiedzę, z tego powodu należy uznać, że tego typu twierdzenie jest wprost szkodliwe dla Polski i jej obywateli. Gdyż to właśnie Polska zawsze była ich największym beneficjentem (od 2004 do 2020 roku otrzymaliśmy z UE ok. 181 mld euro, a wpłaciliśmy jedynie 58 mld euro). Oczywiście zablokowanie finansów nie będzie dotyczyło tylko nas i Węgrów, ale całej Unii Europejskiej.

Może to gra na czas lub próba zdobycia większych środków z UE?
Takie założenie jest z góry skazane na niepowodzenie. Wystarczy posłuchać, co o praworządności mówią politycy Solidarnej Polski. A musimy pamiętać, że silna pozycja sądów, to jeden z elementów od samego początku kształtujących Unię Europejską. Z jednej strony mamy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a z drugiej sądy krajowe w państwach członkowskich. W UE istnieje tzw. wspólne uznawanie wyroków. To powoduje, że np. sąd polski może zdecydować o zobowiązaniach spółki założonej w Portugalii. Prawidłowa działalność sądów umożliwia funkcjonowanie swobody przepływu osób, kapitału, towarów i usług, co stanowi fundament istnienia UE. Z kolei sądy muszą być powoływane tak, aby nie było wątpliwości co do ich niezależności. Tymczasem w Polsce sędziowie są powoływani przez Krajową Radę Sądownictwa, który sama została powołana wadliwie. To powoduje, że jeżeli sędzia sprawujący swoją funkcję od stycznia 2020 roku wyda w Polsce wyrok, to jego powołanie przez tzw. nową KRS, stanowi podstawę uznania wadliwości tego wyroku i jego uchylenia. Już teraz w Europie wyroki polskich sądów zaczynają być uchylane. Do tego mamy TSUE, który zajmuje się interpretacją traktatów europejskich, co sprowadza się do występowania przeciwko legislatorom w państwach. Od samego początku istnienia wspólnoty europejskiej zostało przyjęte, że tak może być i tak było, w ten sposób kształtowało się prawo unijne. Teraz TSUE jasno wskazuje, że układ kierowany przez ministerstwo sprawiedliwości powoduje, że polskie sądy przestają wysyłać do Luksemburga pytania prejudycjalne.

Wróćmy do kwestii budżetu. Według Pana, Polska poświęci unijne środki w imię wprowadzonych przez obecny rząd zmian w systemie prawa?
Komunikaty ze strony partnerów UE wskazują, że nie ma już pola do negocjacji. Jakiekolwiek ustępstwo ze strony Unii oznaczałoby rozmycie mechanizmu chroniącego przed naruszaniem zasad praworządności. W założeniu system powiązania przyznawania środków unijnych z praworządnością ma być krótki jeśli chodzi o czas i decyzję. Tylko wtedy może być skuteczny. Polska dyplomacja chce uzyskać możliwość jego blokowania lub opóźniania. Na to nie będzie zgody.

Polska wyczerpała limit cierpliwości u partnerów?
Gdy fotel przewodniczącej Komisji Europejskiej objęła Ursula von der Leyen, zaprosiła do siebie premiera Morawieckiego. Rozmowy toczyły się w dobrej atmosferze, a szefowa KE uznała, że da się z polskim premierem znaleźć wspólny język. Natomiast po powrocie polskiej delegacji do Warszawy okazało się, że wszystkie zawarte ustalenia związane z praworządnością nie zostały wcielone w życie. I tak jak wcześniej w UE panowało przekonanie, że Polaków lepiej nie denerwować, bo mogą w jakimś momencie opuścić wspólnotę, tak jak zrobili to Brytyjczycy, tak od tego momentu w Brukseli uważa się, że „jak chcą wychodzić, to nie będziemy ich powstrzymywać”.

Przewiduje Pan nie tylko weto dla budżetu, ale wręcz wyjście Polski z Unii Europejskiej?
Przewiduję, że Unia się nie ugnie i w jakiś sposób uchwali budżet bez udziału Polski. Mark Rutte – premier Holandii właśnie ogłosił, że w razie twardego weta, rozważane jest międzyrządowe utworzenie budżetu UE pomiędzy 25 krajami, z wyłączeniem Polski i Węgier. To umożliwi obozowi władzy przeprowadzenie kampanii medialnej zogniskowanej na fakcie, że „Polska została pozbawiona środków unijnych przez Brukselę”. Jeżeli obecny rząd się utrzyma, to przy takim rozwoju wypadków, wiosną rozpocznie się narracja, której celem będzie doprowadzenie do rozpisania referendum ws. Polexitu. Przewiduję, że takie referendum mogłoby się odbyć na przełomie roku 2021 i 2022, a biorąc pod uwagę wydarzenia, jakie miały miejsce podczas kampanii w sprawie Brexitu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sami zdecydujemy o wystąpieniu. Wystarczy spojrzeć na sondaże, w których spora część Polaków opowiada się przeciwko powiązaniu wypłat z budżetu UE z praworządnością.

Co by Pan powiedział tym, którzy opowiadają się za takim rozwiązaniem?
W momencie, gdy budżet nie zostanie uchwalony nie wystartują żadne nowe przedsięwzięcia. Nie będzie nowych projektów, nowych funduszy. Po 1 stycznia nastąpi zamrożenie wszelkich wypłat. Nie zacznie działać Fundusz Odbudowy, który miał wesprzeć gospodarki po kryzysie związanym z pandemią, co łączy się zresztą ze wspólnym zakupem szczepionek.

Zawetowanie budżetu przez Polskę spowoduje, że nie dostaniemy szczepionek?
To charakterystyczne, że premier Morawiecki spotkał się z szefową koncernu Pfeizer, żeby pokazać, że jakby coś nie wyszło, to Polska sama jest w stanie kupić szczepionki.

Kreśli Pan bardzo czarny scenariusz, a przecież w przeszłości zdarzało się, że UE nie była w stanie wypracować budżetu w terminie.
Owszem, ale było to spowodowane tym, że państwa nie mogły dogadać się w kwestii ilości wydawanych pieniędzy, ponieważ Rada Europejska zawsze chciała wydawać mniej, a Parlament Europejski więcej. Ale to zwykle trwało miesiąc lub dwa. Zresztą czas na negocjacje już był. Polska wywraca stolik, przy którym sama zawierała porozumienie ze wszystkimi innymi państwami. Rząd próbuje wmówić opinii publicznej, że to jest konflikt z Unią, z Brukselą, z mitycznymi unijnymi urzędnikami. To wielkie nadużycie, bo Unia to my. Jeżeli są problemy, to należy je wspólnie rozwiązywać. Według mnie w Unii jest świadomość, że ustępstwo w takim momencie będzie oznaczało w bliskiej przyszłości erozję całej organizacji.

Cały czas mówimy tylko o Polsce, Węgrzy wycofają się z weta?
Premier Orban zachowuje się bardzo pragmatycznie i w chwili próby zagłosował zgodnie z interesem Węgier, pozostawiając Polskę „na lodzie” . Wszyscy pamiętamy głosowanie nad poparciem kandydatury Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej, które przegrane przez Polskę 1 do 27. Przed głosowaniem przedstawiciele Węgier zapewniali naszych dyplomatów o głębokim poparciu. Zresztą o tym poparciu i zrozumieniu naszego stanowiska mówili też po zakończeniu głosowania. Jednak w momencie oddania głosu, zagłosowali zgodnie z własnym – przeciwnym do partnerów Polski – uznaniem. Tutaj jednak należy mieć świadomość, że Węgrzy, a w szczególności premier Orban też obawia się powiązania funduszy z regułą praworządności, jednak z zupełnie innych powodów. O ile w Polsce jest to związane z kwestią szeroko pojętego sądownictwa, to z legalnym wydawaniem funduszy nigdy nie było u nas problemu. Natomiast w stosunku do Węgier są duże zastrzeżenia, gdyż bardzo wiele funduszy jest przekazywanych pośrednio i bezpośrednio przedstawicielom rodziny Orbana, co zostało przez partnerów z UE zauważone i obecnie jest brak zgody na takie działania.

Kiedy zapadną ostateczne decyzje ws. unijnego budżetu?
Głosowanie Rady Europejskiej może odbyć się w każdym momencie. Teoretycznie miało być w tym tygodniu, ale czas jest do końca roku. Natomiast jeśli zapadnie decyzja o wprowadzeniu prowizorium, to spodziewam się jej raczej szybko, tak żeby Unia mogła lepiej się do niego przygotować.

Poseł PiS rzecznikiem praw obywatelskich?

Wideo

Materiał oryginalny: Ekspert: Weto budżetu może oznaczać początek drogi do wyjścia Polski z Unii Europejskiej. "1 stycznia wstrzymane zostaną wszystkie wypłaty" - Polska Times

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brawo GS ciekawe ile płacie ekspertowi. Tak weto wstrzyma plan "nieprzyjaciół" Polski. No i PO z kolesiami. To ni do końca pewne. Bo raz złapani za kark nie będziemy puszczeni. UE składki wolnych państw do wspólnego budżetu nie mogą być redystrybuowane w oparciu o decyzje polityczne. Decyzje na ogół politykierów o czerwonym rodowodzie( pomnik Lenina wynoszenie pod niebiosa Marksa) Wydawanie ma być pilnowane, aby p Krzystek jak dostał na wieże Bismarka to nie może odnowić Mieszka.

J
JOHNY WHITE
18 listopada, 8:44, Ehh:

Wspierać PYS, to jak wspierać Taliban,no mozna ale pytanie po co?Przynajmniej widać komu służą ubezpieczajac Brexit, bo raczej nie Polakom.

zgodnie z logiką i z ogólnym przyjętymi zasadami , zgodnie z Biblią Koranem i Torą i komiksami ,, Kajko i Kokosz '' myslą że wszytko jEst OK

p
petrus

Ten dokrorek i "ekspert" pisze takie propagandowe bzdury ze az boli. O UE nie ma zadnego pojecia bo nawet nie wie, ze pytania prejudycjalne nie sa wysylane do Strasbourga, a do Luksembourga! Zenada!

i
iustus

Czemu autor tak klamie? Po 1.01.2021 bedzie obowiazywalo prowizorium budzetowe, czyli Polska bedzie dostawac kwoty takie jak z obecnego budzetu, co nacxzy ze ok 24% wieksze niz w nowym budzecie.

R
Rhw

CO TO ZA ORDYNARNA PROPAGANDA !Kiedy z VETA korzysta Francja, Holandia Niemcy czy inny członek UE to nikt nikogo nie straszy wyjściem !

PO CO PISZECIE TE BREDNIE - WSTYD DLA WASZEJ REDAKCJI !!!

JAK TAK DALEJ PÓJDZIE TO PRZESTANE WAS CZYTAĆ !

A veto ma każdy członek UE i może go wykorzystać kiedy uzna to za stosowne !

Dodaj ogłoszenie