Giertych rozpalił współczesne stosy

Mateusz Mazur
Mateusz Mazur

Historia dostarcza wyjątkowo wielu dowodów walki z książką. Palono je w żywym ogniu, na stosach. Bo książki znaczyły wtedy wiele - były w zasadzie jedynym źródłem wiedzy. A kto miał dostęp do wiedzy, ten miał większe szanse na zdobycie władzy.

Dziś książki nie są już jedynym źródłem wiedzy. Mimo to niektórym przeszkadzają. Szczególnie Romanowi Giertychowi, ministrowi edukacji, który wyrzucił z kanonu lektur m.in. arcydzieła Dostojewskiego, Gombrowicza i Witkacego.

Czy Giertychowi zależy na wiedzy uczniów skazanych na nowy kanon lektur? Wątpię. Inaczej nie posłałby na stos "Ferdydurkę" czy "Zbrodni i kary". Zależy mu raczej na władzy.

Problem w tym Panie Ministrze, że aby rządzić, trzeba mieć wiedzę. Bo władza bez wiedzy jest z góry skazana na klęskę. Dowiedziałby się Pan o tym m.in. z książek, które posłał Pan na stos.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie