Kasia Śpiewak: Stawiam teraz na piłkę nożną na plaży, bo marzę o grze w reprezentacji

Daniel Sałek
Udostępnij:
- Jeśli ma się bardziej napięty grafik, to nie traci się czasu na głupoty – mówi Katarzyna Śpiewak, piłkarka z Podkarpacia, wielokrotna mistrzyni Polski i wicemistrzyni świata w beach soccerze, czyli piłce nożnej na piasku.

Jedni zaczynają powoli okresy wakacyjne w piłce, natomiast tobie rozpoczyna się najbardziej intensywny czas?
Tak naprawdę cały rok pracuję nad utrzymaniem formy czy też jej progresem. Rzadko mam czas na odpoczynek. Jeśli natomiast chodzi o intensywność, to zdecydowanie się zgadzam – wiosna/lato jest to okres, kiedy muszę dawać z siebie jak najwięcej, podkręcić tempo, aby być w stu procentach gotowa do gry na piasku, która wymaga znacznie innego przygotowania fizycznego jak i technicznego niż piłka trawiasta czy futsalowa. W plażówce bardzo ważna jest też regeneracja, gdyż jest to dyscyplina, która z pozoru wydaje się niezbyt wymagająca, natomiast w rzeczywistości męczy mięśnie bardziej niż którakolwiek z wcześniej wymienionych. Sezon gry na piasku nie jest długi, co nie oznacza, że mogę sobie pozwolić na jakieś odskocznie. Wejście w grę jest najważniejsze, a to wymaga odpowiedniego przygotowania, które jest czasochłonne. Jednakże każdy intensywnie przepracowany czas przynosi widoczne efekty.

Występujesz w piłce tej tradycyjnej na trawie, futsalu oraz beach soccerze, musisz lubić piłkę nożną...
Zgadza się, gram na trzech różnych nawierzchniach. Moja pasja do piłki pojawiła się dość niespodziewanie. Początkowo trenowałam siatkówkę i to właśnie tam widziałam siebie w przyszłości. Wciąż pamiętam, jak pewnego dnia koledzy z osiedla zaproponowali mi gierkę, i tak też się zaczęła moja przygoda z piłką. Pomimo że początkowo nie potrafiłam poprawnie kopnąć piłki, to każdego dnia trenowałam indywidualnie, przyglądałam się grze najlepszym piłkarzom na świecie, aby po prostu stać się lepsza od moich kolegów. Potrafiłam godzinami spędzać czas na boisku, i to zaowocowało. Jest wiele takich dziewczyn jak ja, których początki z piłką wyglądały tak samo, jak moje. Na trawie gram już jedenasty rok (Sokół Kolbuszowa Dolna - przyp. red.), futsal zaczęłam trenować na studiach w barwach AZS AGH Kraków, natomiast w plażówce będzie to mój trzeci sezon. Jeśli chodzi o samą plażówkę, to jest to dyscyplina, na którą najbardziej obecnie stawiam. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę mogła reprezentować barwy najlepszej drużyny w Polsce, a tak jest Lady Grembach Łódź.

Dużo czasu poświęcasz na treningi?
Staram się trenować regularnie – 4-5 razy w tygodniu. Są to indywidualne treningi biegowe, które dostosowane są do moich pozycji, na których gram na boisku, a także te siłowe, które są równie ważnym elementem w przygotowaniu fizycznym. Obecnie jestem bardziej świadoma znaczenia odpowiedniego doboru treningu, jego intensywności oraz diety, jaką należy stosować, aby być w szczytowej formie. Doświadczenia nie kupisz.

W Polsce oficjalna żeńska reprezentacja w beaschsoccerze ma dopiero powstać. W maju przybywałaś na nieoficjalnym zgrupowaniu w Pradze…
Zgadza się, dostałyśmy od Czechów specjalne zaproszenie na weekendowe mecze towarzyskie. Oprócz rozegranych dwóch sparingów były też dwa wspólne treningi. Był do dla nas dobry sprawdzian przed imprezami, jakie będą w Polsce. Pierwszą z nich jest Puchar Polski, który odbędzie się pod koniec czerwca w Gdańsku. Wyjazd do Czech możemy zaliczyć od udanych. Rozegrałyśmy dwa mecze z solidną Czeską drużyną, z czego jeden udało nam się wygrać. Była to dobra lekcja, która pokazała, nad czym powinnyśmy jeszcze popracować, aby w nadchodzących turniejach sięgać po zwycięstwa.

Do jakiej imprezy przygotowujcie się docelowo jako kadra? Jaki jest twój cel?
Moim celem, jak i całej drużyny jest oczywiście wygrana szóstego z rzędu Mistrzostwa Polski, ale priorytetem jest World Winners Cup, który odbędzie w połowie września we Włoszech. Obecnie jesteśmy aktualnym klubowym wicemistrzem świata, natomiast będziemy walczyć o najwyższy stopień na podium. Uważam, że jesteśmy w stanie to osiągnąć. W drużynie występują bardzo doświadczone zawodniczki, które grają na jednym z najlepszych poziomów na całym świecie. Cieszę się, że mogę uczyć się od tak zdolnych zawodniczek i zdobywać cenne doświadczenie. Ponadto od jakiegoś czasu chodzą pogłoski o możliwym powstaniu reprezentacji Polski kobiet na piasku. Myślę, że każda Polska zawodniczka, która reprezentuje dany klub, chciałaby się tu znaleźć. W Polsce mamy wiele bardzo dobrych zawodniczek, które zasługują na kadrę Polski. Granie z orzełkiem na piersi i reprezentowanie swojej ojczyzny byłoby ogromnym wyróżnieniem oraz spełnieniem moich największych, jeszcze dziecinnych marzeń. Jeśli się potrafi marzyć, to można to także osiągnąć. Ale sobie powtarzam: talent bez ciężkiej pracy jest niczym.

Który z twoich dotychczasowych sukcesów piłkarskich uważasz za największy?
Zdobycie podwójnego mistrzostwa Polski w beach soccerze. Są to dla mnie bardzo ważne tytuły, ale wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Celuję znacznie wyżej. Poza tym mam wiele innych znaczących dla mnie małych sukcesów, jak: wielokrotny Akademicki Mistrz Małopolski w futsalu, czy też wygrane w Pucharze Polski na trawie na szczeblu wojewódzkim.

Z piłki kobiecej na tym poziomie jednak wyżyć się nie da...
Jak wiele moich koleżanek piłkarek pracuję i studiuję. Nie jest łatwo, gdyż wiadomo, praca też wymaga poświęcenia czasu, jednak jest to moje źródło dochodu oraz też coś, na co pracowałam studiując. Kobiety z samej piłki nie dałyby rady wyżyć, dlatego też w pewien sposób muszę sobie radzić, łącząc pasje z obowiązkami. Jednak uważam, że jeśli ma się bardziej napięty grafik, to nie traci się czasu na głupoty, a wręcz przeciwnie owocnie wykorzystuje wolne chwile. Mój dzień zaplanowany jest od deski do deski. To dlatego mam czas zarówno na pracę jak i przyjemności. Nie lubię siedzieć bezczynnie i po pracy zawsze aktywnie spędzam czas. Najważniejsze jest robić to, co się lubi.

Ludzi dziwi fakt, że kobieta tyle czasu i energii wkłada w sport? Znajomi pytają „Kaśka, po co to robisz?!”
Często dostaję takie pytania od rodziny czy też znajomych. Moja odpowiedź jest prosta – kocham to. Nie wyobrażam sobie życia bez sportu, piłki. To właśnie to daje mi największą radość z życia, jest moim motorem napędowym i ucieczką od zmęczenia, stresu. Lubię sobie stawiać nowe wyzwania, coraz wyższe poprzeczki. Bardzo mnie to motywuje do ciężkiej pracy. Jeśli coś sobie założę, to prędzej czy później to osiągnę. W piłce mam jeszcze trochę osobistych celów i mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Jak każdy sportowiec mam lepsze i gorsze momenty, najważniejsze jednak to stać za sobą murem i wytrwale dążyć swoją ścieżką. Ja tym żyje i w chwili obecnej nie wyobrażam sobie swojego życia bez piłki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie