Mariusz wygrał, a Piotr rozbił bank w Ósemce

Tomasz Ryzner
Walka o rozbicie przed finałem - Jerzy Gonet (z lewej) i Mariusz Kołakowski.
Walka o rozbicie przed finałem - Jerzy Gonet (z lewej) i Mariusz Kołakowski. archiwum
Mariusz Kołakowski okazał się najlepszym zawodnikiem rozgrywanego w klubie Ósemka w Rzeszowie III turnieju z cyklu "Nie lubię poniedziałków". W finale pokonał coraz lepiej radzącego sobie w naszym klubie Jerzego Goneta.

"Kołek" we wcześniejszych edycjach odgrywał główne role, ale ostatnio trenuje sporadycznie i w obecnej edycji pojawił się w akcji po raz pierwszy.

- Powiedziałem sobie, że najpierw dam rywalom spokój w dwóch pierwszych turniejach - żartuje popularny "Kolek", który na co dzień pracuje w Krakowie. - Jak potrenuję raz na tydzień, to wszystko, ale coś tam z dawnej formy jeszcze zostało - uśmiecha się bohater wieczoru, który w drodze do finału zanotował jednak potknięcie.

Po prestiżowej wygranej 3:0 z Robertem Pecką, uległ 1:3 swojemu późniejszemu rywalowi z finału.

- Zasłużenie przegrałem. Niewiele pokazałem w tym meczu - przyznał Mariusz, który potem wykazał zimną krew na lewej stronie drabinki. - Grałem z Kubą Zaborniakiem i było już bardzo źle, bo przegrywałem zero do dwóch. Nie uznałem jednak, że to koniec, wygrałem jedna partię i potem grało mi się już swobodniej. Decydowała odporność psychiczna i okazało się, że nie jest z tym u mnie najgorzej - przyznał bilardzista.

W ćwierćfinale pokonał 3:1 Witolda hajduka, a w półfinale w takim samym stosunku Sebastiana Krupę.
Jurek w pierwszej rudzie ograł 3:1 Dariusza Bigdonia, w drugiej stoczył zacięty mecz z Łukaszem Pasternakiem (3:2), następnie wygrał wspomniane starcie z Mariuszem, w ćwierćfinale wygrał wojnę nerwów w Robertem Pecką, w meczu o finał poradził sobie 3:1 z Mirosławem Dąbrowski i po raz pierwszy zameldował się głównej rozgrywce naszych zawodów.

To już był bodaj największy sukces Jurka w bilardowej przygodzie, ale niewiele brakowało, aby także w finale postawił kropkę nad i.

- Przez długi czas był to mecz ze wskazaniem na mojego przeciwnika. Prowadził dwa do jednego. Inna rzecz, że kilka razy zrobiłem niepotrzebny błąd, albo bile pechowo się ustawiły na stole. W końcu jednak jakoś to opanowałem, u rywala wyszedł delikatny brak większego ograna i uratowałem mecz. Nie zmienia to faktu, że kolega po drugiej stronie pokazal duży potencjał - skomentował Mariusz.

W zawodach uczestniczyło tym razem 26 bilardzistów. Nie mniejsza frajdę, niż Mariusz miał Piotr Pasierb, który został wylosowany do Jack Potowej loterii. Piotrek dokonał sporego wyczynu - jako pierwszy w historii turnieju NLP zgarnął wygraną, umieszczając dziewiątkę w łuzie z rozbicia. W nagrodę otrzymał 235 złotych. Za tydzień turniej nr 4. Początek niezmiennie o 18.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie