Marszałek hojnie dzieli stanowiska

Małgorzata Froń, Wojciech Malicki
- Żeby sprawnie działać, trzeba zatrudnić ludzi kompetentnych. Te osoby, które zostały przesunięte na inne stanowiska, kompetentne nie były - twierdzi marszałek Cholewiński.
- Żeby sprawnie działać, trzeba zatrudnić ludzi kompetentnych. Te osoby, które zostały przesunięte na inne stanowiska, kompetentne nie były - twierdzi marszałek Cholewiński. KRZYSZTOF ŁOKAJ
Zygmunt Cholewiński obsadza swoimi ludźmi stanowiska kierownicze. Byłych dyrektorów nie zwalnia, ale przesuwa na świetnie płatne stanowiska.

Teraz są "głównymi specjalistami" z pensjami minimum 5 tys. zł brutto.

Trwa czystka kadrowa w Urzędzie Marszałkowskim. Ze zdymisjonowanych dyrektorów wypowiedzenie z pracy dostał tylko Roman Fedyna, szef departamentu organizacyjnego. Pozostałych siedmiu marszałek powołał na głównych specjalistów, czyli na najwyższy stopień urzędniczy. Kwalifikacje miały drugorzędne znaczenie.

Jedni tu, drudzy tam

Jerzy Wiśniewski, były szef kancelarii zarządu pracuje teraz w departamencie geodezji i transportu. Konrad Fijołek, były szef kancelarii sejmiku - w departamencie ochrony zdrowia. Aleksandra Zioło, była rzecznik - w departamencie promocji, turystyki i sportu, a Józef Wilga, były szef gabinetu marszałka - w departamencie rolnictwa.

Pozostali eks-dyrektorzy: Władysław Szczęch (rolnictwo), Jarosław Gawlik (promocja) i Andrzej M. Kostecki (rozwój regionalny) pozostali w "swoich" departamentach. Czy odwołani dyrektorzy zachowają dotychczasowe zarobki (6-6,5 tys. zł brutto) - jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie - nie wiadomo. Łukasz Andres, asystent marszałka, nie chciał o tym rozmawiać. W najgorszym przypadku zarobią (z dodatkami) po ok. 5 tys. zł (brutto).

- W urzędzie są potrzebni nowi ludzie, ale to niesprawiedliwe, że byli dyrektorzy "na dzień dobry" dostają najwyższe stawki - mówi jeden z urzędników UM.

Nierozmowni marszałkowie

Część zwolnionych stanowisk marszałek obsadził już swoimi ludźmi. W efekcie UM płaci duże pieniądze - i obecnym i poprzednim dyrektorom. Jak to się ma do PiS-owskiej idei taniego państwa? Wicemarszałek Kazimierz Ziobro odesłał nas do marszałka. Zygmunt Cholewiński też nie był zbyt rozmowny.

- Jakimi kompetencjami może się wykazać w departamencie geodezji Jerzy Wiśniewski, były dyrektor kancelarii zarządu, z wykształcenia historyk? - zapytaliśmy marszałka.

- Nie mam nic więcej do powiedzenia - uciął rozmowę.

To nie koniec zmian

To nie koniec zmian kadrowych. Nowy zarząd powołał do życia dwa nowe departamenty: obsługi programów rozwoju obszarów wiejskich oraz społeczeństwa informacyjnego. W każdym zatrudnienie może znaleźć po kilkunastu urzędników.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie