Miodu może być mniej i może być droższy

Norbert Ziętal
Piotr Blajer z Chorzowa w gm. Roźwienica, właściciel jednej z większych pasiek w Podkarpackiem twierdzi, że pszczelarze, którzy dobrze przygotowali ule przed zimą, nie powinni mieć problemów z kondycją swoich hodowli.
Piotr Blajer z Chorzowa w gm. Roźwienica, właściciel jednej z większych pasiek w Podkarpackiem twierdzi, że pszczelarze, którzy dobrze przygotowali ule przed zimą, nie powinni mieć problemów z kondycją swoich hodowli. Norbert Ziętal
Regionalnego miodu może być w tym roku mniej i może być nieco droższy. Straty po przedłużającej się zimie liczą zwłaszcza właściciele mniejszych hodowli, którzy nie przygotowali swoich pszczelich rodzin do tak długiej zimy.

W wielu pasiekach przedłużająca się, mroźna i śnieżna zima, spowodowała spore spustoszenie. Groźne było zwłaszcza marcowe załamanie pogody, po stosunkowo ciepłym lutym.

Są regiony w Podkarpackiem, m.in. okolice Łańcuta i Sieniawy, gdzie wyginęło nawet 80 proc. pszczelich rodzin. Z tego powodu pojawiły się obawy, że miodu będzie mniej i będzie droższy. Szczególnie dotyczy to miodów wielokwiatowych. Sytuacja ma być lepsza w przypadku miodów rzepakowych i spadziowych.

Doświadczeni hodowcy uspokajają.

- Opóźnienia były, ale przyroda szybko nadrobiła zaległości. Te trzy, cztery tygodnie od ustąpienia śniegów aż do teraz pogoda była bardzo dobra. Jeżeli nie będzie jakiegoś załamania aury to pszczelarze powinni sobie poradzić - mówi Piotr Blajer z Chorzowa w gm. Roźwienica. W swojej pasiece "Królewskie miody", zaliczanej do największych w Podkarpackiem, ma ponad 500 uli. To od wielu lat jego główne zajęcie.

Nie powinno być problemów z owocami

- Ja z pasieki utrzymuję całą rodzinę, dlatego nie mogę sobie pozwolić, aby odpowiednio nie zadbać jesienią i właściwie przygotować do zimy. Sierpień i wrzesień są kluczowe. W Kanadzie, gdzie klimat jest ostrzejszy niż u nas, pszczoły w ulach siedzą do 20 kwietnia i nie ma problemu z utrzymaniem ich kondycji w tym czasie. Kto jesienią nie zadbał odpowiednio o ule, teraz żałuje. U mnie z 505 uli, na wiosnę pszczoły nie wyleciały tylko z pięciu - twierdzi pan Piotr.

Pojawiają się również opinie, że może być mniej owoców. To ma być także pochodna mniejsze ilości pszczół, które zapylą mniej kwiatów drzew.

- Jeżeli nie będzie załamania pogody, to pszczoły poradzą sobie z zapyleniem drzew a sadownicy z uprawami. Kilka moich uli monitoruję. Sprawdzam różne parametry, m.in. przyrost lub spadek wagi. I od 25 kwietnia średnio przybyło w nich 4,5 kg. To efekt pracy pszczół i ich urobku z pól, na których obecnie kwitną rzepaki. Średni dzienny przyrost wagi nie jest zły - mówi Blajer.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie