MOSiR - Nie można ich skreślać

Tomasz Ryzner
Drużyna z Krosna w pierwszej rundzie zanotowała za dużo porażek. Na zdjęciu mecz MOSiR-u z BIG STAREM Tychy. Z piłką Piotr Miś, center krośnian.
Drużyna z Krosna w pierwszej rundzie zanotowała za dużo porażek. Na zdjęciu mecz MOSiR-u z BIG STAREM Tychy. Z piłką Piotr Miś, center krośnian.
Gorzej I rundy koszykarze MOSiR-u nie mogli skończyć. Porażka u siebie z Big Starem sprawiła, że krośnianie tracą do liderujących tyszan 2 punkty. Mimo to, w naszej drużynie nie wywieszono białej flagi.

- Nie tak miała wyglądać ta runda, ale szanse na awans ciągle są i wcale nie takie najmniejsze - uważa Janusz Walciszewski, prezes MOSiR-u. - Mamy u siebie mecz z Polonią Przemyśl, a z Big Starem czy Dąbrową Górniczą możemy wygrać i na wyjeździe.

Szef klubu uważa, że porażki z wszystkimi kandydatami do awansu to między innymi efekt braku doświadczenia.

- Z całej grupy pretendentów do pierwszej ligi mamy jednak najmłodszy zespół. Big Star puka do wyższej klasy któryś rok z rzędu, do tego roi się tam od rutyniarzy.

Gdyby był Łabuda

Mimo niepowdzenia w sobotę, daleki od przygnębienia jest Piotr Miś, który miał być gwiazdą drużyny, ale na razie ciągle szuka formy, jaką prezentował kiedyś w Sokole Łańcut.

- Fakt, nie trafiam tyle punktów, ile zamierzałem i ile oczekiwali od mnie w klubie, ale zawodnik podkoszowy musi dostawać dobre podania, żeby coś zdziałać. W sobotnim meczu brakło nam szerszego składu, jeszcze jednego człowieka na rozegraniu. Wiem, że to gdybanie, ale z Łukaszem Łabudą (pauzował za faule techniczne - przyp. red.) raczej byśmy sobie poradzili.

Wiśniowski może pracować

Wynik poniżej oczekiwań zwykle najmocniej uderza w trenera. Grzegorz Wiśniowski w pewnym momencie I rundy grał już mecz o swą posadę. Po porażce z tyszanami jego stołek znów wydaje się chwiać.

- Nie powiedziałbym, że tak jest - informuje Walciszewski. - Porażka jednym punktem, z mocnym rywalem, to żaden wstyd. Brakło trochę szczęścia, ale to przecież nie wina trenera.

Szef klubu odpiera przy okazji zarzut o niedoróbki organizacyjne, które przeszkodziły drużynie w przygotowaniach i zachowaniu formy (dwa razy przekładano mecze, drużyna nie zawsze trenowała w swojej hali).

- Tutaj na pewno nie szukałabym przyczyn porażek. Nie ma sensu zwalać winy na takie rzeczy - stwierdza Walciszewski.

- Kilka treningów poza halą nie może oduczyć drużyny grać w kosza. Jestem zresztą pewien, że ten zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nie można go skreślać na półmetku - zakończył prezes MOSiR-u.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie