Nasz sąsiad spłonął żywcem

Zbigniew Nowak, AD
Józef Sarama (mieszka w sąsiednim domu) pokazuje, w którym miejscu stało łóżko zmarłego sąsiada
Józef Sarama (mieszka w sąsiednim domu) pokazuje, w którym miejscu stało łóżko zmarłego sąsiada Archiwum
60-letni mieszkaniec Przedborza zginął w pożarze swojego domu. Uratowała się jego 84-letnia matka, która zanim uciekła z płonącego budynku.

Próbowała jeszcze zbudzić syna. Ale bezskutecznie.

Płomienie w domu pojawiły się około godziny 1 w nocy z czwartku na piątek. Prawdopodobnie przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Jak relacjonują kolbuszowscy policjanci, kłęby dymy zbudziły staruszkę. Kobieta, chociaż sparaliżowana i poruszająca się o kulach, poszła jeszcze do pokoju swojego syna. Zaczęła krzyczeć, aby wstawał i uciekał.

Prawdopodobnie mężczyzna był już wtedy nieprzytomny. Nie reagował na wołanie matki. Kobieta wyszła z budynku, kiedy dym był już nie do zniesienia.

Za późno na pomoc

Staruszka szukała pomocy. Uderzała kijem w okna sąsiadów, najpierw jednych, później następnych. Na ratunek dla syna było już jednak za późno. - Ja się obudziłam, kiedy dom był już cały w płomieniach - opowiada Maria Sarama, której dom stoi w bezpośrednim sąsiedztwie spalonego budynku.

Strażacy z Nowej Wsi, którzy jako pierwsi zjawili się na miejscu, mogli już tylko pilnować, żeby płomień nie rozprzestrzenił się na stojące niedaleko domu. Nie było już mowy o wejściu do środka.

- To był w części drewniany domek, kryty papą. Na strychu było jeszcze na dodatek dużo słomy. Okropnie się to paliło - opisuje pani Maria.

Mówi, że niewiele brakowało, a jej zabudowania też zajęłyby się od ognia.

- Moc Boża, że ocaleliśmy. Od moich budynków gospodarczych jest do sąsiadów dwa kroki. Gdy tylko zobaczyliśmy, co się dzieje, zaczęliśmy je polewać wodą. Biegaliśmy z wiadrami chyba godzinę - relacjonuje.

Gmina pomoże

Na wieść o nieszczęściu zareagowały władze gminy.

- Natychmiast podjęliśmy starania, aby pomóc pogorzelcom - informuje sekretarz gminy Kolbuszowa Barbara Bochniarz.

Staruszka otrzyma około tysiąc złotych zasiłku celowego z Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Pieniądze te zostaną wykorzystane na najpilniejszą potrzebę - zakup odzieży i butów. Z pożaru nie udało się uratować żadnego dobytku i staruszka został tylko z tym, co miała na sobie. - Później będziemy pomagać w zależności od potrzeb.

Na razie kobieta zamieszkała u swojej córki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie