Nie wysyłajcie ludzi ciemno!

Beata Terczyńska
O perturbacjach mieszkańców, którzy skorzystali z zagranicznych ofert poprzez urząd pracy pisaliśmy m.in. wczoraj.
O perturbacjach mieszkańców, którzy skorzystali z zagranicznych ofert poprzez urząd pracy pisaliśmy m.in. wczoraj.
Kolejna grupa mieszkańców Podkarpacia została oszukana za granicą. Wszyscy wyjechali na zarobek korzystając z ofert Wojewódzkiego Urzędu Pracy.

Jak to więc możliwe, że spotkało ich tyle złego?

Miały być saksy, był wyzysk

Harówka po 16 godzin, spanie na materacach pod brudnymi kocami i 300 zł pensji miesięcznie. Tak wspomina pracę w czeskiej Auto Zetce Marcin Janusz z Zahutynia pod Sanokiem. "Jak spie...icie, to dostaniecie wpie...ol" usłyszeli polscy pracownicy od kierownika zmiany, gdy chcieli wrócić do domu.

Klitki z brudną pościelą, brak wody do mycia po kilku godzinach pracy w skwarze. Tak jedną z wypraw do pracy przy zbiorze cytrusów w Hiszpanii opisywała pani Zofia spod Rzeszowa. Inna kobieta zadzwoniła do nas i płakała, że czuje się jak niewolnik, musi dźwigać 30 kg kosze z owocami, a nad nią stoi czarnoskóry nadzorca i pogania.

Wczoraj pisaliśmy o mieszkańcu Tarnobrzega, który także skusił się na pracę przy zbiorze mandarynek w Hiszpanii, a na miejscu okazało się, że... roboty dla Polaków nie ma. Żeby z czymkolwiek wrócić do domu, zatrudnił się w lesie do przycinania gałęzi. Nikt go jednak nie uprzedził, że żyją tam jadowite węże i skorpiony.

Żałują, że zaufali urzędnikom

Wszystkie te oferty pracy mieszkańcy regionu znaleźli w WUP. Nie mogą więc zrozumieć, jak to się stało, że zostali oszukani: - No bo komu mamy zaufać, jeśli nie urzędnikom państwowym? - pyta pan Jacek z Tarnobrzegu.

Mieszkańcy obwiniają urzędników, że nierzetelnie sprawdzili oferty. W WUP pracy przekonują, że wybrani pracodawcy mieli bardzo dobre opinie.

- I jak nie uwierzyć w dobre intencje firmy polecanej przez ambasadę? - pyta Lidia Czarnek z WUP.

Nie sprawdzają ofert

Urzędnicy przyznają, że nie sprawdzają każdej z ofert osobiście.

- Nie ma i nie będzie pieniędzy na to, żeby wsiąść w samolot i odwiedzać plantację po plantacji, firmę po firmie - tłumaczy. - Na pewno nie przyjmujemy wszystkich ofert z pracą, a tylko te polecane. Przedtem przez ministerstwo pracy, teraz np. przez ambasadę. Albo od pracodawców, którzy od kilku lat mają świetną opinię na rynku i nikt się nie skarżył.

L. Czarnek zapewnia, że z firmą Talher, która ostatnio oszukała mieszkańców regionu, całkowicie zrywa współpracę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie