Pierwszy mecz o 5. miejsce w Pluslidze: Jastrzębski Węgiel przegrywał z Asseco Resovią 0:2, ale zwyciężył 3:2. Drugi mecz w Rzeszowie

bell
Resoviay walczyli z zębem, ale Jastrzębie było górą
Resoviay walczyli z zębem, ale Jastrzębie było górą Krzysztof Kapica
Siatkarze Asseco Resovii w pierwsym meczu o 5. miejsce w PlusLidze prowadzili w Jastrzębiu z Jastrzębskim Węglem 2-0 w setach, ale ostatecznie przegralli 2:3. Szkoda. Drugie spotkanie w sobotę na Podpromiu. Ewentualne trzecie też. Gra się do dwóch wygranych.

Resoviacy dwa pierwsze sety wygrali pewnie. Byli skoncentrowani, zdeterminowani, bardziej dokładni od gospodarzy. W pierwszej partii cały czas wodzili za nos siatkarzy z Jastrzębia. Praktycznie wyłączyli z gry Macieja Muzaja, który odbijał się od rzeszowskiego bloku. Po akcji Łukasza Perłowskiego goście prowadzili 22:14. Po paru następnych minutach resoviacy postawili na swoim. Ostatnią akcję w inauguracyjnej odsłonie sfinalizował Thibo Rossard.

Druga odsłona również dla podopiecznych trenera Andrzeja Kowala. Od stanu 9:9 siatkarze z Rzeszowa przejęli inicjatywę. Byli skuteczniejsi od rywali. Po kontrze miejscowych zrobiło się tylko 20:19 dla gości, którzy następnie uciekli na 24:21 i zażegnali niebezpieczeństwo. Kropkę nad "i" postawił z pajpa Aleksander Śliwka.

Trzecia partia dla gospodarzy, którzy poprawili jakość. Przyjezdni zaś nieco spuścili z tonu, zwłaszcza na przyjęciu. Czwarta odsłona również dla ekipy trenera Ferdinando de Giorgiego. Rozegrał się na dobre Jasona DeRocco.

O wszystkim rozstrzygnął tie-break. W nim lepiej zaczęli Oliva i spółka. Kiedy jednak Resovia zastopowała Olivę był remis 7:7 i sprawa końcowego zwycięstwa był otwarta, zwłaszcza, że po bloku na Muzaju na tablicy pojawił się wynik 9:8 dla gości. Niestety, od tego momentu sprawy w swoje ręce wzięli jastrzębianie. Kosok przeegzaminował Rossarda na przyjęciu i wyprowadził swoją ekipę na 3-punktowe prowadzenie (12:9). Oliva dał swojej drużynie piłkę meczową (14:10). Dominik Depowski natrafił na blok i tym sposobem jastrzębianie prowadzą po pierwszym meczu w rywalizacji play-off do dwóch wygranych 1-0. Drugie spotkanie o godzinie 17 w Rzeszowie.

Jastrzębski Węgiel - Asseco Resovia 3:2 (16:25, 21:25, 25:16, 25:18, 15:10)

w play-off do dwóch wygranych 1-0 dla Jastrzębia

Jastrzębie: Kampa 2, Muzaj 16, Kosok 6, DeRocco 17, Oliva 19, Sobala 6, Popiwczak (libero) oraz Boruch 2, Quiroga 1, Ernastowicz, Gdowski (libero). Trener Ferdinando de Giorgi.

Resovia: Kędzierski 2, Śliwka 23, Jarosz 11, Dryja 7, Perłowski 8, Rossard 17, Masłowski (libero) oraz Depowski, Schoeps, Tichacek. Trener Andrzej Kowal.

Sędziowali: Agnieszka Michlic i Marek Heyducki. Widzów: 800. MVP: Jason DeRocco.

W pierwszym meczu półfinałowym Trefl Gdańsk przegrał ze Skrą Bełchatów 2:3.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam

Szkoda patrzeć na grę "staruszków" i nieopierzonych młokosów, bo normalnych siatkarzy na poziomie w Asseco nie uświadczy. Wieloletnie przeinwestowanie zespołu, opieranie się na na zagranicznych graczach, którzy z dnia na dzień mogą (mają prawo) odejść a równocześnie krajowi - niedopuszczani w tym czasie do gry w tym czasie też mają dosyć i odchodzą. Zostają tylko ci przed zakończeniem kariery siatkarskiej i młodziaki bez praktyki (tylko z chęciami). Zresztą  eksperymenty z zatrudnianiem zagranicznych trenerów nie zawsze kończą się sukcesem. Może czas na wycofanie się na jakiś czas z rozgrywek, bo przykro oglądać głupie porażek i liczenie na szczęście kosztem innych to za mało by włączyć się na stałe do gry o trofea Plusligi i itd. dla kibiców. Tak czy inaczej trwa "rześki" zjazd siatkarzy po równi pochyłej (1-2-4- a teraz...?) w dół klasyfikacji.

j
ja-jarz

Szczęście kowala - jak to w życiu bywa - nie może trwać non stop. I tak w latach 2012-2016 miał go nadmiar. Nagle "pseudotrener" po prostu przestał  mieć szczęście (choć i tak mu dopisało 2 kolejki przed końcem, gdzie rywale sąsiedzi z tabeli zagrali dla niego przegrywając swoje mecze), gdzie  rzutem na taśmę dostał się do top 6. Inaczej nawet nie grałby o miejsca 5-6, a toczyłby bój o 7. miejsce (niekoniecznie z powodzeniem). A dziś? Dąży do tego, że nawet miejsca 5. z poprzedniego sezonu nie utrzyma - czyli gorzej niż było, gdzie po sezonie poprzednim został przecież zwolniony!!! I cóż słyszymy, że ten magik znów bedzie nas męczył siermiężną siatkówką przez następne 2 lata!?!?!? No tak, bo pseudoprezes Górski wychodzi z założenia, że wymieni 3/4 składu - wrzuci nowych i będzie gitara. Gruba krecha i jedziemy do przodu. Kiedy K...a się ten cyrk skończy??? Kiedy to towarzystwo wzajemnej adoracji (wraz ze sponsorem Góralem) zacznie poważnie traktować nas - kibiców??? Przecież my też finansujemy ten klub kupując karnety-bilety...I co mamy do gadania? Widać, że wielkie G...o!

k
kon

Kiedy wreszcie kowal pójdzie do kuźni konie kuć a nie trenowac siatkarzy. Już nie moge patrzeć na ich gre

Dodaj ogłoszenie