Piłka nożna | PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec przegrała na własnym boisku z Lechią Gdańsk [RELACJA, ZDJĘCIA]

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
PGE Stal Mielec była zespołem lepszym, szczególnie w pierwszej połowie, ale nie ugrała choćby punktu w meczu z Lechią Gdańsk. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego wciąż więc okupuje ostatnie miejsce w PKO BP Ekstraklasie.

W piątek porażek doznały Warta Poznań i Podbeskidzie Bielsko-Biała, a więc drużyny walczące, podobnie jak PGE Stal Mielec, o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Oznaczało to, że w przypadku wygranej mielczanie opuściliby ostatnie miejsce w ligowej tabeli.

W tegorocznych meczach podopieczni Leszka Ojrzyńskiego wywalczyli dwa punkty, oba na własnym boisku, za bezbramkowe remisy ze Śląskiem Wrocław i Cracovią. Fani mieleckiej drużyny liczyli, że w końcu ich ulubieńcy zdobędą bramkę, i to taką, która da bezcenne trzy punkty.

Na Solskiego zawitała jednak Lechia Gdańsk, a więc 5. drużyna w lidze, która śmiało może mierzyć w europejskie puchary. Do tego zespół Piotra Stokowca był na fali wznoszącej po dwóch wygranych z rzędu. Pewnym więc było, że mielczan czeka niesamowicie trudne zadanie.

Tym trudniejsze, że musieli sobie radzić bez pauzującego za kartki Grzegorza Tomasiewicza. Trener Ojrzyński musiał się zapewne sporo nagłowić, jak wypełnić powstałą lukę.

Opiekun mielczan do środka pola postanowił przesunąć Mateusza Matrasa, a partnerowali mu tam Maciej Domański i Petteri Forsell.

I wyglądało to bardzo obiecująco. To PGE Stal w pierwszej połowie całkowicie zdominowała grę, prowadziła ją i miała kilka dobrych okazji bramkowych. Gospodarze przez 45 minut cisnęli, cisnęli, ale nie wcisnęli tej upragnionej bramki.

To dobrze interweniował Dusan Kuciak, to w ostatniej chwili niebezpieczeństwo zażegnywali obrońcy gdańszczan.

O gościach za wiele dobrego napisać nie można. W zasadzie w tej części meczu trudno za cokolwiek ich pochwalić. Bo zdobyta bramka była efektem sporego przypadku, a nie wypracowanej szansy. Łukaszowi Zwolińskiemu trzeba jednak oddać, że umiał z tego prezentu zrobić użytek i to Lechia schodziła do szatni z prowadzeniem. A że nie zasłużonym? O tym za jakiś czas nikt nie będzie przecież pamiętał.

PGE Stal znalazła się pod ścianą i po przerwie trzeba było wszystko postawić na jedną kartę, bo przegrana nie wchodziła w grę.

Stracona bramka tuż przed zejściem do szatni wybiła jednak z rytmu mielczan i po zmianie stron nie potrafili go odnaleźć. Inna rzecz, że "Lechiści" najwyraźniej wyciągnęli wnioski i pozwalali miejscowym już na zdecydowanie mniej.

Sami natomiast mogli zadać drugi cios. Z prawej strony podawał Karola Fila, a niewiele zabrakło, aby akcję zamknął Flavio Paixao. Wtedy byłoby pewnie już po meczu, a tak PGE Stal cały czas zostawała w grze.

Po kilku minutach gospodarze odpowiedzieli, w polu karnym gości mocno się zakotłowało, ale przyjezdni wyszli z tych opresji obronną ręką.

Im bliżej było końca, tym bardziej rosła przewaga gospodarzy. Wyglądało to jednak jak bicie głową w mur, szczelny mur, jaki postawiła na własnej połowie Lechia.

W ostatnich minutach gra toczyła się w zasadzie tylko na połowie Lechii, a w jej polu karnym często się kotłowało. W piątej minucie doliczonego czasu bliski wyrównania był Mateusz Matras, ale gości uratowała poprzeczka.

PGE Stal Mielec – Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 Zwoliński 45.

PGE Stal: Strączek – de Amo, Czorbadżijski (79 Mak), Flis – Granlund (70 Dadok), Matras, Forsell, Domański ż, Getinger – Jankowski (79 Prokić), Kolew (70 Zjawiński). Trener Leszek Ojrzyński.

Lechia: Kuciak – Fila, Tobers ż, Maloca, Pietrzak – Ceesay (72 Conrado), Biegański, Kubicki, Gajos (88 Makowski), Zwoliński – Paixao. Trener Piotr Stokowiec.

Sędziował Szczech (Kobyłka).


Łukasz Góra, obrońca Stali Rzeszów: Wszystko jest do odrobienia. Ja w to wierzę [STADION]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie