Piotr Hain: Mam już 30 lat i pora zmienić swoją mentalność i zacząć doceniać, co człowiek zrobi dobrze, a nie tylko dawać sobie cięgi

Marek Bluj
Marek Bluj
Piotr Hain mówi, że jest bardzo surowy w ocenach dla siebie
Piotr Hain mówi, że jest bardzo surowy w ocenach dla siebie Krzysztof Kapica
- Nasze aspiracje, oczekiwania i marzenia zostały w tym sezonie w brutalny sposób zweryfikowane - mówi PIOTR HAIN, środkowy Asseco Resovii. - Nie ma się co czarować. Nie o to mieliśmy grać, o co teraz gramy z Treflem Gdańsk.

Jak się gra o piąte miejsce w tym sezonie?
Parę razy w swojej karierze grałem już o takie zaszczytne miejsca. No cóż, na pewno nie gra się łatwo. Tym bardziej ciężko się zebrać, jeżeli jest się zespołem mającym większe aspiracje, które zostały brutalnie zweryfikowane. Wszyscy chcieliśmy, aby ten sezon ułożył się dla nas inaczej, jednak jest, jak jest. Trzeba się zmobilizować, wygrać mecz w Gdańsku i zająć to piąte miejsce, bo jeżeli już gramy o coś, to oczywiście lepiej zająć piąte miejsce niż szóste. Nie ma jednak co ukrywać, że trzeba z siebie wykrzesać jakąś dodatkową motywację, bo nie o to mieliśmy grać. Nie ma się co czarować...
[b]Jak bardzo brutalnie rozwiane zostały wasze aspiracje?

Bardzo brutalnie, bo jeżeli dostaje się takiego gonga, jakiego dostaliśmy w ćwierćfinale u siebie od Bełchatowa, to jak to można nazwać? W tym meczu, w zasadzie nie mieliśmy nic do powiedzenia, odbyła się brutalna weryfikacja naszych oczekiwań, aspiracji i marzeń. To tak szybko nie przechodzi. To nie jest tak, że idziemy do domu i zapominamy. To siedzi na pewno w każdym z nas. Na dobrą sprawę cały sezon sprowadza się do jednego meczu, w którym gramy o wszystko albo o nic. W tym meczu nie zagraliśmy tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Dla każdego sportowca, kiedy przychodzi czas takiej weryfikacji i człowiek nie daje rady, nie jest w stanie podołać temu zadaniu, to jest to bez zwątpienia bolesne.

Przyszedł pan do Resovii grać w obecności najlepszych kibiców w Polsce, a tu klapa. Ze zrozumiałych względów, cały czas puste Podpromie...

Parę razy grałem na Podpromiu pełnym kibiców, ale po drugiej stronie siatki. Wiem jaka tu potrafi być atmosfera. Jestem w stanie sobie wyobrazić, co może czuć zawodnik, który gra w barwach Resovii i ma za sobą tę biało-czerwoną armię. Sezon był, jaki był, ale cieszymy się, że się odbył, bo z dużą dozą prawdopodobieństwa, graniczącą z pewnością, wyłonieni zostaną medaliści, zostaną rozdane medale, poznamy drużyny, które zagrają w europejskich pucharach i z tego się cieszmy. Czas dla wszystkich jest trudny i musimy patrzeć na to, co jest, na zasadzie szklanki do połowy pełnej, a nie pustej. Oczywiście, szkoda że nie ma kibiców, ale cieszmy się, że gramy, że to wszystko się kręci i nie zostaliśmy zatrzymani, jak niektóre inne dyscypliny.

Jak oceni pan ten sezon pod kątem swojej gry?

Jestem zadowolony. Wydaje mi się, że kiedy pojawiałem się na boisku, to coś wnosiłem, pomagałem zespołowi, a jak grałem od pierwszej piłki, to też to jakoś w miarę wyglądało. Generalnie jestem bardzo surowy dla siebie, zawsze zastanawiam się, co mogłem zrobić lepiej? Mam już 30 lat i pora zmienić trochę swoją mentalność i zacząć doceniać, co człowiek zrobi dobrze, a nie tylko dawać sobie cięgi, że zrobiłeś sto rzeczy dobrze, ale dwie źle i przez te dwie źle masz zły humor.

W przyszłym sezonie nadal w Asseco Resovii?

Nie wiem. Sprawami transferowymi zajmiemy się, kiedy sezon się zakończy. Na razie jeszcze trwa.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie