PKO BP Ekstraklasa. PGE Stal Mielec dostała małe lanie od Wisły Płock na zakończenie sezonu

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Paweł Dubiel
Udostępnij:
PGE Stal Mielec nie miała za wiele do powiedzenia w Płocku i zasłużenie przegrała z "Nafciarzami".

Mielczanie do Płocka pojechali bez noża na gardle, bo utrzymanie zapewnili sobie w poprzedniej kolejce. Drużyna Adama Majewskiego miała jednak o co grać, a konkretniej o pieniądze dla klubu. Każde wyższe miejsce w ligowej tabeli na koniec sezonu, to większa premia finansowa. W najbardziej optymistycznym scenariuszu PGE Stal mogła wskoczyć na 10. miejsce i zarobić ponad milion złotych więcej, niż otrzymałaby w przypadku 13. pozycji, którą zajmowała przed ostatnią serią spotkań.

Przeskoczenie aż trzech rywali wydawało się jednak trudne, ale choćby jedno miejsce wyżej to kilkaset tysięcy złotych. W Mielcu na pewno nikt by takimi pieniędzmi nie pogardził. Należało też patrzeć za siebie, bo mielczan mogli przeskoczyć Śląsk Wrocław i Jagiellonia Białystok, a to by znów oznaczało stratę sporej sumki.

Powyższe rozważania dotyczyły oczywiście również Wisły Płock, bo i „Nafciarze” mogli zarówno w tabeli podskoczyć, jak i trochę się w niej osunąć. Mecz ten miał więc stawkę, dla obu drużyny liczyły się trzy punkty, co mogło zwiastować otwartą grę.
Adam Majewski zapowiadał, że ten mecz to nie okazja, aby dać szansę pograć tym, którzy mieli mniej minut w nogach. I słowa zamienił w czyny, choć pewnych przetasowań w wyjściowej jedenastce dokonać musiał, przede wszystkim ze względu na pauzę za kartki Krystiana Getingera.

Gospodarze tego spotkania w ostatnim czasie nie zachwycali, przegrali trzy kolejne mecze, do tego nie zdobywając w nich bramki. Zależało im więc, aby dobrym akcentem zakończyć sezon i to drużyna Pavola Stano prezentowała się lepiej w pierwszej odsłonie. To miejscowi atakowali częściej, a przede wszystkim robili to groźniej.

Jako pierwszy, tak konkretnie, Bartosza Mrozka sprawdził Piotr Tomasik, ale golkiper gości był na posterunku. Trudniejsze zadanie miał, kiedy groźnie strzelał Dominik Furman, ale i tym razem bramkarz wypożyczony z Lecha Poznań pokazał klasę. W 37 minucie nie mógł już jednak nic poradzić. Jorginho mięciutko dośrodkował na dalszy słupek, tam zza pleców Jakuba Wawszczyka wyskoczył Aleksander Pawlak i strzałem głową wyprowadził swój zespół na zasłużone prowadzenie.

Mielczanie w tej części gry na pewno nie zachwycali. Starali się odgryzać, ale zbytniego zagrożenia pod bramką płocczan nie było. Ich kibicom serca może trochę mocniej zabiły w doliczonym czasie pierwszej odsłony, kiedy strzelał Oskar Zawada, ale piłka przeleciała nad bramką.

Zespół Adama Majewskiego zdecydowanie musiał się poprawić po zmianie stron, bo w tabeli na żywo spadał na 15. miejsce.

Drugą odsłonę przyjezdni rozpoczęli od kąśliwego uderzenia Macieja Domańskiego, z którym, z kłopotami, poradził sobie Krzysztof Kamiński. Można więc było liczyć, że jest to pozytywny sygnał i mielczanie pokażą się z lepszej strony.

Tak się jednak nie stało. Wisła nie pozwalała na zbyt wiele rywalom, a sama stwarzała sytuacje. Bliski podwyższenia był Łukasz Sekulski, lecz z jego dosyć zaskakującym strzałem poradził sobie Mrozek.

Miejscowi walczyli o drugiego gola i dopięli swego. Z prawej strony dośrodkował Mateusz Szwoch, po uderzeniu głową Damiana Warchoła futbolówka odbiła się od słupka, ale dopadł do niej Filip Lesniak i umieścił w bramce.

Kilka minut później powinno było być już 3:0, a tylko refleks Mrozka uratował PGE Stal po strzale z najbliższej odległości Marko Kolara.

Niebawem Chorwat się jednak poprawił, ale w tej sytuacji nie miał prawa się pomylić, bo Warchoł tak wyłożył piłkę, że gracz "Nafciarzy" miał przed sobą tylko pustą bramkę. Mielecka drużyna była na kolanach...

Ostatni mecz mielczanie zakończyli więc wysoką porażką, a na koniec sezonu uplasowali się na 14. miejscu, co oznacza, że stracili ponad 300 tysięcy złotych ze względu na spadek o jedną pozycję.

Wisła Płock – PGE Stal Mielec 3:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Pawlak 37-głową, 2:0 Lesniak 73, 3:0 Kolar 86

Wisła: Kamiński – Pawlak, Michalski ż, Rzeźniczak, Tomasik ż – Szwoch ż (74 Rasak), Lesniak (81 Cielemęcki), Furman, Wolski (68 Kolar), Jorginho (81 Gerbowski) – Sekulski (68 Warchoł). Trener Pavol Stano.

PGE Stal: Mrozek – Żyro, Matras, Flis – Granlund (60 Wrzesiński), Kasperkiewicz (68 Budziński), Domański, Wawszczyk (79 Poreba) – Sitek ż (79 Maj), Zawada, Tomasiewicz (79 Kłos). Trener Adam Majewski.

Sędziował Urban (Legionowo).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie