PKO BP Ekstraklasa. Wielka ulga w Mielcu. PGE Stal wreszcie wygrała i wyprzedziła Podbeskidzie Bielsko-Biała

Waldemar Mazgaj
Waldemar Mazgaj
Mielczanie przez 51 minut znów mieli problemy ze skutecznością. Na zdjęciu niecelna główka Andreji Prokicia.
Mielczanie przez 51 minut znów mieli problemy ze skutecznością. Na zdjęciu niecelna główka Andreji Prokicia. fot. Krzysztof Kapica
W meczu o przysłowiowe sześć punktów na samym dole PKO BP Ekstraklasy PGE Stal Mielec ograła 2:1 Podbeskidzie Bielsko-Biała, choć do przerwy przegrywała 0:1. To pierwsza wiosenna wygrana ekipy Leszka Ojrzyńskiego, która pozwoliła jej opuścić ostatnie miejsce w tabeli, kosztem "Górali". Walka o utrzymanie będzie jeszcze bardzo zacięta!

Oba zespoły zdawały sobie sprawę z wagi pojedynku i wydawało się, że żadna nie zaryzykuje odważnej gry od początku, a jednak ostatni w tabeli mielczanie postanowili rzucić się na rywali. W 3. minucie mieli najlepszą w pierwszej części okazję na objęcie prowadzenia, gdy po dalekim rzucie z autu Forsella z 6 m główkował Prokić, ale Serb z polskim paszportem nie trafił w bramkę.

Gospodarze przez ponad kwadrans w zasadzie zamknęli „Górali” na ich połowie, mieli nawet ciekawy pomysł na liczne stałe fragmenty gry, ale brakowało im dokładności. Z dystansu próbowali więc Prokić i Kolew; szczególnie ten drugi był bliski szczęścia w 22. minucie, ale pomylił się o centymetry.

Pierwsze ostrzeżenie dał mielczanom Roginić, ale jego „centrostrzał” zdołał wybronić bramkarz Stali. Uderzenie Danielaka także zostało zablokowane, ale gdy po aucie z lewej strony Danielak zagrał przed bramkę do Bilińskiego nie było zmiłuj się, bo najlepszy Polak w ligowej klasyfikacji strzelców bez problemu zdobył swojego 9 gola w sezonie.

Gracze Podbeskidzia przede wszystkim nie dopuszczali mielczan w okolice swojej bramki, mało było dośrodkowań, więc i okazji było jak na lekarstwo; Forsell uderzał zza pola karnego nad bramką, a główka Kolewa była zbyt lekka i Pesković nie miał problemów z interwencją.

Do przerwy gospodarze zbyt mało wycisnęli z tego meczu, więc już w przerwie trener Leszek Ojrzyński dokonał dwóch zmian, które rozruszały grę. Szczególnie dobrze wprowadził się Jankowski.

W 50. minucie główka Kolewa z 10 m jeszcze nie dała skutku, a Flis nie sięgnął piłki przy słupku. Ale gdy chwilę później główkował z bliska Dadok, ładną interwencją popisał się Pesković, to w końcu dobijał z półobrotu Getinger i z 10 m trafił pięknie w przeciwległy górny róg.

Dążenie gospodarzy do wygranej by ogromne i wreszcie dopisało Stalowcom szczęście. Po aucie Forsella w oblężenie bramki zaangażowana była większość zespołu, w końcu po główce Jankowskiego piłka spadła pod nogi Flisa, który huknął bez zastanowienia z 8 m i znalazł drogę do siatki.

Piękna i piłkarz – zobaczcie odważne zdjęcia Martyny Rybki-F...

Teraz to mielczanom minuty upływały bardzo wolno. Goście próbowali rozmontować obronę Stali, ale wielkiego zagrożenia nie stworzyli. Wprawdzie Biedroński z 20 m strzelił wysoko nad bramką, a Biliński głową z 8 m po długiej centrze Sierpiny nie trafił do celu, ale do samego końca było nerwowo.

Jeszcze w ostatniej minucie doliczonego czasu (chwilę wcześniej z boiska wyleciał Dadok, który próbował wymusić wolnego i złapał drugie w odstępie 12 minut "żółtko") w pole karne przy wolnym powędrował nawet Peskiović, strzelał zza "16" Rzuchowski, ale mielczanie zablokowali piłkę na rzut rożny, którego goście już nie zdążyli wykonać.

Piłkarze Stali w siódmej wiosennej próbie odnieśli w końcu zwycięstwo i spiker mógł wreszcie zagrać "Flames Of Love", jak po każdym wygranym meczu.

PGE Stal Mielec - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Biliński 32, 1:1 Getinger 52, 2:1 Flis 70.

PGE Stal: Strączek – de Amo (62 Tomasiewicz), Czorbadźijski, Flis – Granlund (46 Dadok), Domański, Matras, Forsell (73 Mak; 88 Zjawiński), Getinger – Kolew, Prokić (46 Jankowski). Trener Leszek Ojrzyński.

Podbeskidzie: Pesković – Modelski (89 Wilson), Janicki, Rundić, Mamić (77 Sierpina) – Danielak (68 Marzec), Bieroński, Kocsis, Hora (68 Rzuchowski), Roginić – Biliński. Trener Robert Kasperczyk.

Sędziował: Jakubik (Siedlce).
Żółte kartki: Dadok - Biliński, Rundić.
Czerwona kartka: Dadok (90+4, druga żółta).
Widzów: mecz bez udziału publiczności.

Opinie trenerów:


Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie