Pożar altany na działkach w Rzeszowie. Jutro sekcja zwłok mężczyzny [FILM]

Karolina Jamróg
Bartosz Frydrych
Jutro zostanie przeprowadzona sekcja zwłok mężczyzny, którego ciało znaleziono dziś po północy w zgliszczach altany na ogródkach działkowych przy ul. Podwisłocze w Rzeszowie.

Tragedia na działkach. Nie wiadomo, kim jest mężczyzna ze sp...

Rozbieżności w sprawie wieku

Pożar wybuchł w nocy z poniedziałku na wtorek. Straż pożarną zaalarmowano tuż po północy. - Kiedy strażacy dojechali na miejsce altanka o powierzchni około 30 metrów kwadratowych cała stała w ogniu. Po ugaszeniu pożaru w pogorzelisku strażacy znaleźli zwłoki około 40-letniego mężczyzny - mówi Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackich strażaków.

Na miejscu pracowała także policyjna ekipa dochodzeniowo - śledcza. Biegły lekarz wstępnie określił wiek mężczyzny na około 30 lat. Policjanci zaznaczają jednak, że to wstępne ustalenia i mężczyzna mógł być starszy. Tymczasem zdaniem osób, które mają ogródki działkowe sąsiadujące ze spaloną altaną ofiarą mógł być jej 61 - letni właściciel. Jerzy M. mieszkał w drewnianej altanie od ponad dwóch lat.

To właściciel altany?

Na miejscu pracowało 12 strażaków. Ugaszenie altany zajęło im kilkanaście minut. Dziś rano na miejscu tragedii spotkaliśmy właścicieli działki sąsiadującej ze spaloną altaną. - Przechodziłem obok i zwróciłem uwagę na liście drzewa, które rośnie koło tej altany. Wczoraj były zielone, a dzisiaj brązowe. Podszedłem bliżej i aż zamarłem - mówi pan Andrzej z Rzeszowa.

W miejscu, gdzie kiedyś stała altana leży sterta zwęglonego drewna, wiaderko i kilka garnków. Teren jest oddzielony taśmą policyjną. Jeszcze czuć swąd spalenizny. Na miejscu spotkaliśmy pana Mariana. Altana należy do jego brata. - Nie jestem w stanie nic wam powiedzieć, źle się czuję - tłumaczy. Potwierdza, że brat mieszkał w drewnianym baraku. Wcześniej pracował jako operator wózka widłowego w jednym z rzeszowskich zakładów. - Miał mieszkanie, ale wolał tutaj żyć. Tak wybrał. Ugotował sobie czasem jakąś zupę. Miał parę rządków ziemniaków. Zaniedbany był, nieogolony - dodaje pani Stanisława, żona pana Mariana.

Zasnął z papierosem?

Pan Andrzej zastanawia się, co mogło być przyczyną pożaru.

- Ktoś mógł podpalić altanę, albo Jerzy zasnął z papierosem. Nic innego mi nie przychodzi do głowy. On mieszkał tu jakieś dwa lata. Przychodzili do niego z opieki społecznej, żeby przeniósł się do schroniska św. Brata Alberta. Nie chciał. Lubił wypić. Ale nie był nigdy agresywny. Czasem komuś trawę na działce wykosił, podciął żywopłot to dostał parę groszy, albo piwo - mówi pan Andrzej.

Na odpowiedź na pytanie o przyczynę pożaru trzeba będzie jeszcze poczekać. Wyjaśni to biegły z zakresu pożarnictwa. - O żadnym zwarciu w instalacji nie może być mowy. On tam prądu nie miał. Wody też nie - przyznają działkowicze. Sąsiedzi ostatni raz widzieli właściciela altany w poniedziałek. - Zawsze mu mówiłem "cześć gospodarzu". A on zawsze się obruszał, że nie jest gospodarzem. Tragedia. Szkoda człowieka - dodaje pan Andrzej.

Od początku roku w pożarach na Podkarpaciu zginęło 15 osób. Strażacy 24 razy gasili pożary w altanach i domkach letniskowych.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dziadek

Jezeli wszyscy dzialkowicze sa zywi to tylko zlodziej.

Moze tez to byc zul co mieszka na ludzkich dzialkach, kradnie z dzialek i sprzedaje co nakradl aby pic.

 

Dodaj ogłoszenie