Rzeszowianie pierwsi w Ustroniu

Tomasz Ryzner
Marcin Piecuch pewnie wygrał w Ustroniu.
Marcin Piecuch pewnie wygrał w Ustroniu. archiwum
Udostępnij:
Zawodnicy SZiK Martombike Eska Team zwyciężyli w ogólnopolskim cyklu BikeMaraton rozegranym w Ustroniu (kat. 19-30 lat). Na mecie z czasem 03:28:11 pierwszy zameldował się Marcin Piecuch, 5 minut po nim Arkadiusz Cygan.

Trzeci był zawodnik Paweł Wiendlocha (DSR Author) tracąc 14 minut do Piecucha.
Trasa w Ustroniu była jedną z trudniejszych w sezonie. Na dystansie 71 kilometrów kolarze pokonali ponad 2600 m w pionie.
W porównaniu do ubiegłego roku trasa niewiele się zmieniła. Jedynie pierwszy asfaltowy podjazd na Równicę, został zmieniony na szutrowo-leśną drogę, co całkowicie wykluczyło asfaltowe odcinki. Ostatnie opady deszczu spowodowały, że w wielu miejscach było błoto i sporej głębokości kałuże-rozlewiska. To wszystko w połączeniu z Beskidzkim podłożem - dużymi, luźnymi kamieniami stanowiło o trudności trasy.
Zbliżający się koniec sezonu przyciągnął na start wszystkich, którzy chcą jeszcze poprawić pozycję w klasyfikacji generalnej. Nie zabrakło również innych czołowych kolarzy pochodzących z tego rejonu - Wojtka Halejaka z Mróz ActivJet, czy Pawła Wiendlochy z DSR Author. Bardzo ciekawie zapowiadała się rywalizacja o punkty do generalki rzeszowianina i pochodzącego z Bydgoszczy Radosława Tecława z Corratec Team. Po 9 edycjach zawodnicy mieli tą samą liczbę punktów, dlatego to trzy ostatnie maratony wyłonią zwycięzcę całego cyklu.
- Po starcie przez 10 kilometrów wspinaliśmy się do góry - relacjonuje Marcin. - Tempo było wysokie, ale utrzymywałem się w pierwszej grupie. W pewnym momencie łańcuch zaciął mi się pomiędzy korbą a ramą, musiałem się zatrzymać i wyszarpać go. Czołówka odjechała mi na kilkadziesiąt metrów. Nie starałem się od razu ich dogonić, bo wiedziałem, że na zjazdach szybko się rozerwą. Jechałem równym mocnym tempem. Powoli doganiałem kolejnych zawodników. Maratony w górach mają inną specyfikę. Bardzo liczą się umiejętności techniczne. Kręte, strome zjazdy pokonywałem rozważnie, by nie skończyć z defektem. Teren był zróżnicowany - luźne szutry, ścieżki, pola. Na podjazdach czułem się znakomicie, dlatego to na nich starałem się budować przewagę. Trzy były bardzo długie, ich pokonanie zajmowało ponad 20 minut. Pozostałe były krótsze, ale następujące jeden po drugim wymagały szybkiego odpoczynku i maksymalnego wysiłku. Liczył się również sprzęt, dobór opon. W dzień wyścigu dolałem uszczelniające mleczko FRM, które zaklejać ma małe dziury w oponie. Na jednym ze zjazdów usłyszałem, że taka dziurka się pojawiła. Szybko skierowałem płyn w to miejsce i mogłem kontynuować wyścig.

Tego dnia wielu kolarzy borykało się z defektami lub zaliczało upadki. Tecław również przebił oponę, ale naprawa zajęła mu nieco dłużej. Później nie był już wstanie dogonić Piecucha, który cały czas starał się zbudować jak największą przewagę czasową, która ma przełożenie na punkty do klasyfikacji generalnej. Tym samym student Politechniki Rzeszowskiej wysunął się na prowadzenie w klasyfikacji generalnej całego cyklu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie