Samochodowi kurierzy wpadają na granicy

Dariusz Delmanowicz
Luksusowe porsche cayenne turbo przechwycili funkcjonariusze SG na przejściu w Korczowej.
Luksusowe porsche cayenne turbo przechwycili funkcjonariusze SG na przejściu w Korczowej. ARCHIWUM BOSG
Udostępnij:
Przemyt kilkunastu luksusowych samochodów udaremnili już w tym roku funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Auta skradzione przeważnie w Niemczech miały trafić do odbiorców za wschodnią granicą.

Wartą 280 tysięcy złotych terenową toyotą land cruiser podróżowała Niemka. Zamierzał wjechać nią na Ukrainę. Funkcjonariusze SG z przejścia granicznego w Medyce odkryli jednak, że samochód ma przerobione pola numerowe i naklejki identyfikacyjne.

Podobnie było w przypadku mercedesa S350 oraz porsche cayenne turbo. Wartość tego ostatniego oszacowano na bagatela 350 tysięcy złotych. Jego kierowca - obywatel Słowacji - wpadł na przejściu granicznym w Korczowej.

Złodziej tańszy niż dealer

- Do niedawna przez granicę szmuglowano samochody niemal wszystkich marek, nawet kilkuletnie - mówi ppłk Bogusław Ślazyk, komendant Placówki Straży Granicznej w Medyce. - Teraz sytuacja uległa diametralnej zmianie. Największe wzięcie wśród złodziei mają przeważnie nowe, luksusowe wersje mercedesów, toyoty oraz BMW.

Przestępcy niejednokrotnie działają na zlecenie klienta, który oczekuje na konkretny model auta. Za wschodnią granicą z dnia na dzień przybywa nowobogackich marzących o eleganckich "furach", ale za rozsądne pieniądze. Zamiast iść do salonów dogadują się ze złodziejami "operującymi" np. w Niemczech.

- Dzięki dostępowi do europejskiej bazy pojazdów możemy błyskawicznie sprawdzić, czy dany samochód widnieje w ewidencji skradzionych - dodaje ppłk. Ślazyk. - W razie jakichkolwiek wątpliwości uniemożliwiamy jego wywóz poza obszar Unii Europejskiej.

Kradzież na zamówienie

Służby graniczne i policja od niedawna obserwują nowy sposób działania samochodowych przemytników.

- Złodzieje znajdują osobę, która chce pozbyć się swojego auta - wyjaśnia por. Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu. - Płacą mu ok. 30 proc. jego rzeczywistej wartości. Dostają kluczyki oraz dokumenty.

Kurier przekracza wschodnią granicę Polski. Na Ukrainie lub w Rosji auto jest szybko rejestrowane. Po kilku dniach dokumenty i kluczyki wracają do właściciela, a wtedy ten zgłaszana kradzież licząc na wyłudzenie odszkodowania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie