Saperzy: jeździmy od bomby do bomby

Artur Zacharzewski
Bomby znalezione przy ul. Sikorskiego w Rzeszowie, saperzy przetransportowali na poligon w Nowej Dębie
Bomby znalezione przy ul. Sikorskiego w Rzeszowie, saperzy przetransportowali na poligon w Nowej Dębie WOJCIECH ZATWARNICKI
Udostępnij:
Od poniedziałku udało się unieszkodliwić ponad 50 bomb i pocisków! Tylko wczoraj w Rzeszowie wykopano trzy groźne niewybuchy.

Dwie 100-kilogramowe bomby i jeden mniejszy pocisk wykopano wczoraj na placu budowy nowego osiedla przy ul. Sikorskiego w Rzeszowie. Gdyby wybuchły żaden z kilku pracujących tam robotników nie uszedłby z życiem.

To nie wszystko. Odłamki bomb mogły razić śmiertelnie ludzi nawet w promieniu kilkuset metrów. Stojący nieopodal budowy dom nadawałby się do rozbiórki, a pobliskie dyskoteka i salon samochodowy w najlepszym wypadku straciłyby wszystkie szyby.

Lej po detonacji na poligonie miał promień aż 20 metrów i 5 metrów głębokości. A to był przecież wybuch kontrolowany, przeprowadzony przez saperów.

We wtorek pierwsza, wczoraj reszta

Na bombę lotniczą z okresu drugiej wojny światowej robotnicy pracujący na budowie przy ul. Sikorskiego natknęli się we wtorek po południu. Od razu powiadomili policję, a ta saperów. Akcja wydobycia tak dużego niewybuchu musi być precyzyjna, dlatego przełożono ją na następny dzień. Teren zabezpieczono, a przez całą noc nad niewybuchem czuwali policjanci.

W trakcie wczorajszej akcji okazało się, że bomb jest więcej. Oprócz bliźniaczego 100-kilogramowego ładunku, także i 15-kilogramowy pocisk.

- Natychmiast po wydobyciu niewybuchów zawieźliśmy je na poligon w Nowej Dębie - relacjonuje st. chorąży sztabowy Bogusław Zwoliński, dowódca patrolu rozminowywania nr 33 przy 21. Brygadzie Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie.

Huknęło, aż strach

Niewypały niosą śmierć

Sierpień 2004 - 40-letni Jan M. z Wólki Pełkińskiej ginie do wybuchu pocisku z okresu II wojny światowej.
Wrzesień 2005 - 27-latek z Brzostka zmarł w szpitalu w wyniku ran po sprowokowanej przez siebie detonacji niewypału.
Marzec 2007 - Dwaj bracia z Tarnowskiej Woli k. Tarnobrzega zginęli w wyniku eksplozji pocisku przeciwpancernego. Próbowali go przeciąć na pół i oddać na złom.

Wprawdzie rzeszowskie bomby nie miały zapalników, ale i tak były śmiertelnie niebezpieczne. Wystarczył jeden nieostrożny ruch koparki by eksplodowały.
Huk detonowanych na poligonie bomb był słyszalny w promieniu kilku kilometrów.
To nie jedyny niewypał, jaki zabezpieczali wczoraj saperzy.

- Do godz. 15 mieliśmy już 4 zgłoszenia - mówi Zwoliński. - My zajęliśmy się dwoma, a dwoma drugi patrol.

Jeden z sygnałów pochodził z Ustrzyk Dolnych, gdzie przebywający tam na obozie harcerze znaleźli pocisk moździerzowy.

Niewypały są wszędzie

Bomby na Sikorskiego nie są pierwszymi, które znaleziono w tym roku Rzeszowie. Od stycznia saperzy interweniowali tu już 7 razy. Ostatnio, kilka tygodni temu podobną bombę znaleziono w rejonie os. Zalesie.

Zazwyczaj najwięcej pracy saperzy mają na przełęczy Dukielskiej, w okolicach Tarnobrzegu, Przemyśla i wzdłuż Sanu. To miejsca bombardowań, których celem w czasie II wojny światowej byli partyzanci.

- W Przemyślu zdarzają się nawet jeszcze bomby z pierwszej wojny - dodaje Zwoliński.

Jak podkreślają saperzy praktycznie nie ma dnia, by nie zabezpieczali pocisków z okresu II wojny światowej. Średnio przez cały rok interweniują po 2-3 razy dziennie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie