Sąsiedzkie hopsztosy, czyli stalowowlskie dyktando

Zdzisław Surowaniec
Cezary Kubicki – najlepszy w ortografii wśród VIP-ów.
Cezary Kubicki – najlepszy w ortografii wśród VIP-ów. Zdzisław Surowaniec
110 osób wzięło udział w V Stalowowolskim Dyktandzie "Gżegżółki 2012", które zorganizowane zostało w auli Politechniki Rzeszowskiej.

Autorką dyktanda była jak zwykle Anna Garbacz - polonistka, pracownik muzeum, a sędziami nauczycielki Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 w Stalowej Woli (jurorki miejskiego dyktanda dla szkół "O pióro Prezydenta").

Nie było bezbłędnych

Wśród ocenionych prac nie było żadnej całkowicie bezbłędnej. Najlepsza praca otrzymała 4,25 punktów ujemnych, druga 8,75, trzecia 9,75. W kategorii open I miejsce zajął Maciej Gierulski ze Stalowej Woli (nagroda: laptop ufundowany przez Nadsański Bank Spółdzielczy w Stalowej Woli), II - Iwona Czapla ze Stalowej Woli (nagroda: tablet ufundowany przez Agencję Reklamy "Nado"), III - Natalia Stęchły z Przeworska - (nagroda dyrektora Miejskiego Domu Kultury w Stalowej Woli).

W kategorii VIP I miejsce zajął Cezary Kubicki, prezes Inkubatora Technologicznego - (nagroda honorowa "Pióro Gżegżółki" - ufundowana przez Biuro Plus), w kategorii media zwyciężył Jerzy Mielniczuk (nagroda honorowa "Pióro Gżegżółki" - ufundowana przez Biuro Plus).

Przetestuj na sobie

Czy dyktando było trudne? Najlepiej przekonać się samemu. Oto jego treść:

"Sąsiedzkie hopsztosy i quasi-ryzykowny wybór"
Ksawery, świeżo upieczony właściciel nowo odremontowanego eksrzęcha, jednym haustem wypił pół trzeciej szklanki kryniczanki.

Nieomal by miał przekłute opony, bo sąsiad, choleryk i hipochondryk, cierpiący na alzheimera, wziął go za niedowarzonego chłystka z przeciwka, który zachachmęcił mu popularnonaukową, acz arcykoherentną biografię Bony Sforzy z serii "A To Polska Właśnie".

Zrównoważony licealista nie zamierzał się z nim handryczyć, bo to droga donikąd, ale niedorzeczna potwarz co nieco zwarzyła mu humor.

Nieniepokojenie się histerycznym sąsiadem, który wciąż patrzył spode łba zza wybujałych liści hoi, zapewniła mu lektura historii polskich inżynierów sprzed stu - stu pięćdziesięciu lat. Byli wśród nich: wynalazca telefonu głośnomówiącego, konstruktor kamery-projektora, prekursor holografii etc. (et cetera)

Mimo że gros kolegów Ksawerego marzyło o wszczepianiu bajpasów (by-passów) lub judymowskiej karierze lekarza internisty w popegeerowskiej wsi, chociażby nieopodal Mierzei Helskiej, on dał się uwieść innej wizji.

Cóż, że wykształcenie techniczne nie było dlań tradycją z dziada pradziada. Postanowił pójść na politechnikę, tym bardziej że w Stalowej Woli jest nowo wybudowana filia rzeszowskiej uczelni. Uda się? A nuż, widelec…

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie