Stanisław Towarnicki: nasza fundacja pomaga zdolnej...

    Stanisław Towarnicki: nasza fundacja pomaga zdolnej młodzieży

    Rozmawiała Beata Terczyńska

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Stanisław Towarnicki: nasza fundacja pomaga zdolnej młodzieży

    ©FOT. BEATA TERCZYŃSKA

    Rozmowa ze Stanisławem Towarnickim, prezesem Nowej Fundacji Stypendialnej im. dr. Jana Towarnickiego.
    Stanisław Towarnicki: nasza fundacja pomaga zdolnej młodzieży

    ©FOT. BEATA TERCZYŃSKA

    - Przyjechał pan do Rzeszowa, aby uhonorować ucznia Zespołu Szkół nr 1 specjalnym stypendium.

    - Taki jest cel naszej fundacji, która powstała 9 lat temu w Warszawie. Pomagamy zdolnej młodzieży. Chcemy wspierać uczących się i studiujących, przyznając im roczne lub jednorazowe stypendia. Mamy na uwadze młodzież z całej Polski, ale ze szczególnym uwzględnieniem Podkarpacia, w szczególności zaś dzieci ubogich mieszkańców Rzeszowa i zdolnej młodzieży wiejskiej z okolic. A dlaczego to robimy? Jak to pięknie powiedział Jan Paweł II: "Człowiek jest wielki nie przez to, co ma, nie przez to kim jest, lecz przez to, czym dzieli się z innymi".

    - Kontynuuje pan filantropijne tradycje rodzinne?

    - Nowa fundacja zachowała ciągłość prowadzenia jej przez rodzinę. Kontynuujemy działalność pierwszej fundacji, założonej przez Jana Towarnickiego w 1865 roku, a zlikwidowanej w 1952. Mój ojciec Tadeusz prowadził ją do 1939 roku. W 1946 dołączyliśmy do niego z rodziną po zsyłce na tereny zachodniej Syberii i Kazachstanu. Aktualnie bazujemy na 1-procentowych wpłatach darczyńców.

    Jan Towarnicki (1773 - 1865) - doktor medycyny, nadzorował służbę zdrowia w obwodzie. Człowiek samotny, niezwykle oszczędny. Jego majątek stał się podstawą utworzenia fundacji. Z jego woli wybudowano męskie seminarium nauczycielskie z internatem u zbiegu ul. Ks. Jałowego i A. Towarnickiego. Jego pomnik jest na Starym Cmentarzu w Rzeszowie.



    - Choć mieszka pan w stolicy, Rzeszów wciąż jest w pana sercu?

    - Rzeszów to moja pierwsza, najważniejsza i najpiękniejsza ojczyzna. Po stepowych, bezleśnych krajobrazach, tu zobaczyłem pierwszą prawdziwą wiosnę. Skończyłem tutejsze I LO. Choć studiowałem w Gliwicach, to w WSK wybrałem najdłuższą praktykę. Pracując jako projektant w branży energetyki przemysłowej, szukałem okazji, aby być blisko Rzeszowa: od drobnych instalacji dla Fabryki Mebli w Strzyżowie, przez płyty w Jaśle, fabrykę dymów wędzarniczych w Rzepedzi, mebli w Lesku, aż po kompleksowe rozwiązanie energetyki dla kombinatu w Ustianowej.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo