NOWINY24
    TO CZYTAJĄ INNI

    Popularne na portalu

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Popularne na portalu

    • Przestępcy seksualni z Podkarpacia. Zdjęcia gwałcicieli i pedofilów z rejestru MS
    • Wypadek na moście w Przemyślu. Samochód prawie spadł do rzeki Wiar
    • W Rzeszowie trwa przedświąteczna spowiedź [DATY, GODZINY]

    Staram się być partnerem

    Staram się być partnerem

    ANDRZEJ PIĄTEK

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Rozmowa z TADEUSZEM WOJCIECHOWSKIM, dyrektorem artystycznym Filharmonii Rzeszowskiej i Muzycznego Festiwalu Łańcut 2003: - Czy to nie jest tak, że istota sztuki dyrygowania w gruncie rzeczy sprowadza się do wywoływania pozytywnych emocji?
    Staram się być partnerem

    ©KRYSTYNA BARANOWSKA

    - Tak, i to właśnie mnie fascynuje, że dzięki treściom zawartym w partyturze, mogę wywoływać u słuchaczy takie emocje. Logiczne przeprowadzenie formy dzieła muzycznego, począwszy od wstępu, poprzez kulminację aż do epilogu powinno sprawić, że słuchacz, który być może kolejny raz słyszy ten utwór, słucha go z zainteresowaniem.

    -  Nie pozwala pan muzykom, by w ważnych dramaturgicznie pauzach przewracali kartki, przygotowywali lub odkładali instrumenty?

    - Orkiestra poza obrazem dźwiękowym, tworzy obraz sceniczny, w równym stopniu oddziaływujący na słuchaczy. Obraz ten jest nierozerwalnie związany z treściami muzycznymi, a przede wszystkim z dramaturgią utworu. Jeśli w tym czasie nastąpi czynność związana z przygotowywaniem się do grania, pauza dramaturgiczna staje się techniczną, nie mającą nic wspólnego z intencją kompozytora.

    - Uprawia pan dyktaturę wobec orkiestry, czy stara się być dla niej partnerem?

    - Staram się być partnerem. Ale chcąc muzyków uważać za partnerów, muszę od nich wymagać owocnej i efektywnej współpracy, wypełnionej rozmowami o tym jak grać, a nie tylko co grać. Takie partnerstwo jest możliwe jedynie w prawdziwie profesjonalnych zespołach.

    - Czy to wyczulenie na "obrazy sceniczne" aby nie wiąże się z początkiem pana kariery? W szkole podstawowej śpiewał pan w chórze chłopięcym, z którym trafił pan do Teatru Narodowego?

    - To prawda. Ten chór stworzył dla Teatru Narodowego, prowadzonego wówczas przez Kazimierza Dejmka - prof. Romuald Miazga, wspaniały pedagog i barwna postać Warszawy. Występowaliśmy w słynnych inscenizacjach, jak "Historyja o Chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim" i "Żywot Józefa". Jako dwunastolatek miałem za sobą debiut dyrygencki - właśnie w "Historyji". Zdarzyło się, że prof. Miazga, który dyrygował chórem, rozchorował się przed spektaklem i zaproponował dyr. Dejmkowi właśnie mnie jako swojego zastępcę.

    - Dejmek łatwo się zgodził?

    - O nie, z wielkim niedowierzaniem i oporem! Ale nie zawiódł się na mnie. Kiedy po latach jako minister kultury zaproponował mi dyrekcję Teatru Wielkiego w Warszawie, okazało się, ze pamiętał doskonale tamten epizod.

    - Dlaczego nie poświęcił się pan teatrowi?

    - W okresie przedmaturalnym moje zainteresowania trwale skierowały się ku dyrygenturze. Wprawdzie byłem w tym czasie zaawansowany w grze na wiolonczeli u prof. Andrzeja Orkisza, ale dyrygowanie tkwiło w mojej świadomości jako cel ostateczny. Po zajęciach u prof. Orkisza, które często odbywały się w gmachu Filharmonii Narodowej, zawsze zostawałem na wieczornych próbach orkiestry, by móc obserwować wspaniałych artystów batuty, jak Carlo Zacchi, Jerzy Semkow czy Witold Rowicki.

    - Co w ich zajęciu było tak ciekawe, że postanowił pan zostać dyrygentem?

    - Możliwość kształtowania brzmienia, czyli to, co fascynuje mnie do dziś. Gra na wiolonczeli nie dawała mi takich możliwości. Instrumentem nieco podobnym do orkiestry są organy, i one z tego powodu niegdyś były moją pasją. Grając na organach wyobrażałem sobie, że jestem dyrygentem, który dysponuje poszczególnymi głosami i kształtuje koloryt brzemienia według własnej wizji.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo