Święto na trybunach

Marek Bluj, Waldemar Mazgaj
Hala na Podpromiu przeżywała w sobotę prawdziwe oblężenie, ale najważniejsze rzeczy działy się w środku. Szkoda tylko, że waleczna Resovia choć w jednym secie nie utarła Skrze nosa.
Hala na Podpromiu przeżywała w sobotę prawdziwe oblężenie, ale najważniejsze rzeczy działy się w środku. Szkoda tylko, że waleczna Resovia choć w jednym secie nie utarła Skrze nosa. KRZYSZTOF ŁOKAJ
Iiiiiiiiiiiiiiiii! - piszczały przez kilkadziesiąt sekund fanki Mariusza Wlazłego, gwiazdy Skry i reprezentacji Polski, za każdym razem kiedy spiker wyczytywał nazwisko "Szampona".

- On jest taki śliczny - krzywiła twarz Anka, studentka z Lublina, która była jedną z pięciu tysięcy kibiców, którzy w sobotę zjawili się dla gwiazd, z ciekawości i licząc na sensację.

Na trybunach odbywał się nieustanny show. Tylu fanów na Podpromiu dawno nie było. Nic dziwnego, grali ze sobą lider z wiceliderem najlepszej ligi w Polsce. Ostatni raz taki mecz był w Rzeszowie 20 lat temu.

Z całego regionu

Już kilka godzin przed meczem przyjeżdżali pierwsi kibice. Niektórzy z bardzo daleka: Sanoka, Tarnowa, Sandomierza.

- Liczę na niespodziankę, choć w telewizji zawsze kibicuję Skrze, a zwłaszcza Wlazłemu - opowiadała Ewa z Jarosławia.

Wraz z grupką znajomych była pod halą na Podpromiu już o 13, choć mecz zaczynał się dwie godziny później. Oblegane były stoiska z pamiątkami, słodyczami, a zwłaszcza fast-food bar. Wielu kibiców, jak na Lidze Światowej, pomalowało sobie twarze na biało-czerwono.

Na meczu chciały zarobić "koniki", zwłaszcza, że biletów (po 15 i 20 zł) nie było w kasach już od zeszłego poniedziałku. O 13 oferowali wejściówki po 100 zł, pół godziny przed meczem już po 50, a na minuty przed rozpoczęciem nawet po 25. - I tak zostało mi kilka - żałował jeden z nich.

Kolorowo i głośno

W sali atmosfera pikniku trwała cały czas, choć emocji nie było za dużo. Z trybun zawodników oklaskiwały regionalne VIP-y. A fani Resovii zasłużyli na piątkę z plusem. Przygotowali się do meczu wyjątkowo: na biało-czerwonych trybunach w każdej przerwie prezentowali inny pokaz.

- Żeby tak jeszcze zawodnicy równali do nas - mówili po meczu. W zawody z klubem kibica Resovii szła kolorowa grupa wyjątkowo dobrze zorganizowanych fanów Skry. Było ich widać i słychać.

- To było coś niesamowitego. Trochę sparalizowała nas ta liczba ludzi, oprawa meczu - stwierdził Karel Kvansićka. Inni siatkarze tylko mu przytakiwali.
Kiedy byłem małym chłopcem, hej!

W przerwie nową wersję legendarnego przeboju Tomasza Nalepy, kibica Resovii, zaśpiewał 12-letni Mateusz Buż.

"Kiedy byłem małym chłopcem, hej,
to Resovia, to Resovia była wielka, hej,
Teraz jestem, teraz jestem dużym chlopcem, hej
A Resovia, a Resovia dalej wielka, hej"

Po meczu trwało wielkie polowanie na autografy gwiazd ze Skry.

- "Igła" - czy mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?- pytał kilkunastoletni Paweł. - Oczywiście - uśmiechał się Ignaczak.

Nikt nie odmawiał podpisu na karteczkach i kartkach. Tadeusz Kaplita, wszedł nawet do szatni, aby zrobić sobie pamiątkowe foto z Radosławem Wnukiem.

- Zdawał u mnie historię, kiedy był uczniem SMS-u powiedział pan Tadeusz.
Następne takie święto może być 7 lutego, gdy przyjedzie AZS Olsztyn. - Tylko Resovia musi lepiej zagrać - skwitował Mariusz, kibic spod Rzeszowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie