Uciekli z gminy

Roman Kijanka
Nasza ulica będzie Basztowa. Chyba dlatego, że w sąsiedztwie jest rzeczywiście stara baszta - mówi Władysław Piś, od Nowego Roku mieszkaniec Pruchnika.
Nasza ulica będzie Basztowa. Chyba dlatego, że w sąsiedztwie jest rzeczywiście stara baszta - mówi Władysław Piś, od Nowego Roku mieszkaniec Pruchnika. ROMAN KIJANKA
Nie chcieliśmy trwać przy Roźwienicy, bo wójt o nas nie dbał. Płaciliśmy podatki i nic z tego nie mieliśmy - mówią mieszkańcy Węgierki w powiecie jarosławskim.

W rozporządzeniu Rady Ministrów z 27 lipca 2006 ustalającym granice gmin i miast oraz nadającym niektórym miejscowościom status miasta wymieniono dwanaście podobnych przypadków. Zmiany granic dotyczą nie tylko miejscowości czy gmin. Można tam znaleźć nawet przesunięcie granic powiatu.

W końcu wyrwali się do innej gminy. Teraz ma być lepiej.

Aneta Parawa z Węgierki od 1 stycznia 2007 mieszka przy ul. Wiśniowej albo Betlejemskiej (nazwy jeszcze nie wybrano) w Pruchniku. - Należymy do parafii w Pruchniku, tam mamy lekarza, tam dzieci chodzą do szkoły. W Pruchniku robimy zakupy, wozimy zboże do młyna. Do Roźwienicy jedziemy tylko w sprawach urzędowych. Do Pruchnika mamy bardzo blisko, a do Roźwienicy kilkanaście kilometrów.

Zaczęło się od straszenia wójta

Sołtys Węgierki rozpoczął starania o przeniesienie całej wsi do sąsiedniej gminy 10 lat temu. Traktował to bardziej jako możliwość zastraszania wójta gminy Roźwienica, w której leży miejscowość niż rzeczywistą możliwość zmiany granic. Po zmianie wójta Roźwienicy, sołtys zrezygnował z tych planów. Część mieszkańców Węgierki postanowiła kontynuować jego plany.

Podział administracyjny przyporządkował Węgierkę do gminy Roźwienica, chociaż do Pruchnika jest bliżej. Do urzędu gminy mieszkańcy muszą dojeżdżać 15 kilometrów. Z Pruchnikiem bezpośrednio graniczą.

By dotrzeć do jednego z przysiółków Węgierki, trzeba przejechać przez Pruchnik niedaleko budynku UG. Jednak w staraniach o przejście do sąsiedniej gminy przebieg granic nie był głównym argumentem.

To nie kaprys ludzi z Węgierki

[obrazek3]- Staraliśmy się o zmianę granic ze względów praktycznych i merytorycznych. Tu nie chodziło o kaprysy - mówi Aneta Parawa, mieszkanka Węgierki. Od 1 stycznia jest już obywatelką gminy Pruchnik.

- Teraz jest przejezdna droga w kierunku Roźwienicy, ale niedawno byliśmy takim półwyspem, do którego można było dostać się tylko przez Pruchnik.

Mieszkańcy odłączanych części twierdzą, że jedynym pożytkiem z gminy Roźwienica było to, że mieli gdzie zapłacić podatki.

- Nikt się nami nie interesował. Ani wójt, ani sołtys. Wszystko kończyło się na obiecywaniu. Nie mieliśmy drogi. Wszędzie było daleko - opowiadają.

Mieszkańcy Węgierki odwiedzali urzędy. Zapraszali posłów i sami jeździli do nich. Składali wnioski. Byli wszędzie tam, gdzie mogli liczyć na pomoc. Niektórzy zrezygnowali, ale kilku niezłomnych postanowiło za wszelką cenę zmienić granice.
Samorząd gminy Pruchnik nie przeszkadzał. Ale też nie pomagał. Rządzący gminą nie chcieli psuć stosunków z sąsiadem.

Gmina Roźwienica była przeciwna odłączeniu. Chodziło o odłączenie 200 hektarów dobrej ziemi.

Wychodzili swoje

W końcu osiem lat starań zakończyło się sukcesem. Po pozytywnej opinii wojewody, w lipcu 2006 r. Rada Ministrów wydała rozporządzenie o zmianie granic. Część przysiółków wsi Węgierka nazwanych Resztówka, Kolonia i Krzyżówka zostaje włączona do gminy Pruchnik. To 200 hektarów gruntu i 17 gospodarstw zamieszkałych przez 119 osób.

Tomasz Kotliński, wójt gminy Roźwienica kręci z niezadowoleniem głową.

- Stanęliśmy przed faktem dokonanym, chociaż rada gminy była przeciw. Zmiana granic jest dużym nieporozumieniem. Od Węgierki odłącza się część związaną z nią tradycyjnie i historycznie. Narusza się spójność wioski - twierdzi Kotliński.

Nie porusza sprawy zmniejszenia budżetu gminy przez odejście części mieszkańców. Dochody gminy zmaleją nieznacznie, o ok. 50 tysięcy złotych.

Nie ma powrotu

Wójt Koltiński uważa, że decyzja Rady Ministrów zbiegła się z okresem przedwyborczym. A ten czas ma swoje prawa. Po wyborach było już za późno.

Ostatecznie godzi się z odłączeniem części leżącej przy Pruchniku. Jednak zabranie również Krzyżówki razem z zabudowaniami podworskimi i zabytkową basztą obronną traktuje jako zamach na spójność Węgierki.

- Stanęliśmy przed faktem dokonanym. Już nic zrobić nie można - podsumowuje wójt.

- Nie dawaliśmy im żadnych obietnic - mówi Wacław Szkoła, były wójt Pruchnika.

Potwierdza to jego następca Stanisław Górski. Powiększenie Pruchnika zostało przyjęte pozytywnie przez władze gminy. Nowi radni gminy Pruchnik zgadzają się z decyzją Warszawy.

- W Roźwienicy mogli stanąć na wysokości zadania w czasie protestów i nie pozwolić na odłączenie Krzyżówki. Natomiast przyłączenie tej drugiej części powinno nastąpić już dawno - mówią w Pruchniku. - Nowi będą traktowani tak samo jak reszta mieszkańców gminy. Nie mogą liczyć na wyróżnianie i przywileje - mówi Górski.

Pruchnik o nas dba

- Nie liczymy na cuda, ale proszę popatrzeć, jeszcze granica się nie zmieniła, już mamy postawione płotki przeciwśniegowe. Pruchnik o to zadbał. Wcześniej w Roźwienicy nikt u nas płotków nie widział. I drogę nam już połatali - mówi Jan Parawa.

Części mieszkańców Węgierki jest wszystko jedno, w jakiej gminie będą mieszkać. Ale i oni zwracają uwagę, że ich codzienne życie jest znacznie bardziej związane z Pruchnikiem niż Roźwienicą. Pogodzili się z koniecznością zmiany dokumentów. Dowody osobiste mają dostać za darmo. Resztę pokryją sami.

- Te wydatki nam się zwrócą. Nie będziemy musieli jeździć do Roźwienicy i zaoszczędzimy na paliwie - mówią. Zwracają też uwagę na wyniszczoną zabytkową basztę i podworski staw, który staje się bagnem. - To dawno temu należało do Pruchnika i teraz wróciło. Może gmina to zagospodaruje. Przecież z tego można czerpać zyski - mówi Aneta Parawa.

Odnową zabytkowej części jest zainteresowany również wójt Stanisław Górski. - Będziemy myśleć o rekonstrukcji baszty. Podworski teren trzeba zagospodarować kompleksowo. Uzyskać wsparcie unijne. Trzeba działać szybko, ale i z rozsądkiem. Posłuchać opinii fachowców - mówi.

Nowe ulice

Dwie ulice Pruchnika zostaną przedłużone. Powstaną cztery nowe. Droga biegnąca do Węgierki będzie ulicą Węgierską, droga do dworu otrzyma nazwę ul. Zamkowej. Dróżka do trzech gospodarstw obok stawu będzie ul. Basztową. Do przedyskutowania pozostała nazwa jeszcze jednej ulicy. Będzie Wiśniowa albo Betlejemska. To drugie określenie wzięło się stąd, że w pobliżu jest kapliczka potocznie nazywana Betlejem.

Solidnie zabetonowany znak na dotychczasowej granicy Pruchnika zostanie przeniesiony. Stanie kilkaset metrów dalej.

Sytuacja się odwróciła

Przed zmianą część mieszkańców Węgierki przejeżdżała przez sąsiednią gminę by dostać się do domu. Teraz będzie odwrotnie. Mieszkający w Węgierce, Woli Węgierskiej i Chorzowie należących do gminy Roźwienica będą przejeżdżać przez Pruchnik.

Ciekawie będzie też wyglądać powierzchnia gminy Roźwienica. Jej obszar zostanie praktycznie podzielony. Tylko wąski skrawek ziemi, bez drogi, będzie łączył dwa kawałki gminy.

Mieszkańcy Węgierki przyjmują informację o odłączeniu części wsi bez emocji. W przysiółkach żyli sobie. Wieś sobie. W tej samej wsi, a jednak osobno. Można spotkać takich co nawet nie wiedzieli, że gdzieś za Pruchnikiem jest kilka domów należących do ich miejscowości. Za to pojawiają się głosy, że można pomyśleć o przejściu do sąsiedniej gminy w całości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie