W Ósemce Rzeszów rządzi teraz Paweł Wroński. Wygrał już trzeci turniej z cyklu "Nie lubię poniedziałku"

Tomasz Ryzner
Paweł Wroński nie zapomniał przez 5 lat, jak się gra w bilard
Paweł Wroński nie zapomniał przez 5 lat, jak się gra w bilard Archiwum Ósemki
Udostępnij:
Paweł Wroński, który miał pięcioletnią przerwę w bilard, błyskawicznie wraca do formy. Tym razem udowodnił to w VIII Turnieju Nie Lubię Poniedziałków – 3x9,w którym nie miał sobie równych. W finale pokonał Sebastiana Krupę.

„Wrona” po raz czwarty z rzędu zameldował się w finale, po raz trzeci wygrał, a po raz drugi nie musiał grać na lewej stronie drabinki. To ostatnie akurat lubi, bo pozwala mu zachować meczowy rytm.

- Nie było lewej strony, ale czułem się naprawdę dobrze i dłuższa przerwa między meczami nie stanowiła problemu. Kilku przeciwników też pokazało niezły bilard, ale powiem nieskromnie, że akurat w tym dniu trzeba było zagrać lepiej niż dobrze, żeby mnie pokonać – komentował Paweł po zawodach.

Bohater dnia w największych opałach był w pierwszej rundzie, kiedy to przegrywał z Arkadiuszem Nawojskim 0:5.

– W końcu jednak odpaliłem i w sumie spokojnie uratowałem mecz – stwierdził bohater dnia, który wygrał 8:6.

Potem miał już łatwiej Mateusza Dąbka rozgromił do zera, a Mariuszowi Frąckowi oddał dwa punkty. W ćwierćfinale pola łatwo nie oddawał Sebastian Hołówko.

– Graliśmy cios za cios, ale ostatnie słowo należało do mnie – zaznaczył Paweł, który w półfinale trafił na Jerzego Goneta.

Ten potrafił z Pawłem wygrać finał 8:0 i miał chrapkę na kolejne triumf.

– Jurek grał bardzo dobrze, szliśmy równo, ale wychodziły mi rozbicia i dzięki temu mogłem zdobyć najważniejsze punkty – podkreślił Paweł, który wygrał pojedynek 8:5.

Sebastian Krupa już w pierwszej rundzie otarł się o lewą stronę drabinki turniejowej. Działo się to w meczu z Grzegorzem Marcem.

– Mordowałem się, był to mój najsłabszy mecz w turnieju i niewiele brakowało do porażki – przyznał „Seba”, który wygrał ostatecznie 8:7 i tak się skoncentrował, że w dwóch kolejnych grach nie oddał ani punktu. Gorycz bolesnych porażek musieli przełknąć Łukasz Pietraszek i Janusz Stawarz.

W ćwierćfinale i półfinale „Seba” tracił po 5 „oczek”. Pokonał kolejnego Arkadiusza Nawojskiego i ponownie Janusza.

- Na początku finału Paweł pomylił się ze dwa razy. Zrobiłem cztery punkty, ale potem skończył partię z kija, z podejścia i było po frytkach – podsumował Sebastian, dla którego był to drugi finał w tej edycji, po raz drugi przegrany z Pawłem.

- Wracam do bilarda po długiej przerwie i wygląda to na ten moment obiecująco. Ręka zaczyna dobrze chodzić, a najważniejsze, że ta gra znowu sprawia mi dużo radości – ocenił „Wrona””.

W Jackpocie w krótkim czasie ponownie szansę dostał Mirosław Dąbrowski. Tym razem nie skończył zabawy na rozbiciu. Jedna bila wpadła do łuzy, a pozycja na „jedynkę” i cały układ wyglądał obiecująco. Niestety, Mirek chyba nie wytrzymał presji, źle uderzył i okazje na dobranie się do pokaźnej puli diabli wzięli.

W lany poniedziałek turnieju nie będzie. Na kolejny zapraszamy tydzień po świętach. Początek niezmiennie o godzinie 18.

POPULARNE NA NOWINY24/SPORT:

Mecze 3 i 4 ligi [WYNIKI, RELACJE, ZDJĘCIA]

Memy o meczu Polska - Nigeria: Sędzia z psem przewodnikiem [GALERIA]

Motor Lublin - Resovia 1:2 [ZDJĘCIA]

ZOBACZ TAKŻE - STADION: 50-letni bokser z Rzeszowa: Patrzyli na mnie jak na głupiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie